Got a song in my head and it’s driving me mad

Wczorajszy wieczór znów upłynął mi na leżeniu pod głośnikiem i wzdychaniu. Teksty do napisania – co gorsza, w języku obcym, a co najgorsza, marketingowe – też leżały, tyle że odłogiem. I leżą do tej pory, albowiem nie mogę zmusić się do otwarcia dokumentu; wolałabym tonę węgla przerzucić (a wiecie, że robiłam to kiedyś?) niż zmagać się z procesem twórczym. W przypływie nieuzasadnionego optymizmu powiedziałam, że wypociny będą gotowe w poniedziałek. Nie wspominajcie mi nawet o nadchodzącym weekendzie.
Zakochałam się beznadziejnie w tym kawałku; brzmi jak ścieżka dźwiękowa dziwacznej baśni. Trochę jakby szło się nocą przez las napisany przez braci Grimm. Czy w was flet też wzbudza taki niepokój? Polecam wersję studyjną, jeśli macie Spotify, bo te jutubowe, choć bardzo ładne, nie oddają całego bogactwa.
I w tym również się kocham, zwłaszcza że mam znaną słabość do piosenek o lataniu – a ta jest wyjątkowo piękna.
(Nawiasem mówiąc, frontman wielce podobny do mojego byłego. Tylko były nie pisywał takich piosenek – gdyby pisał, nie byłby byłym).
W jednej z recenzji napisano, że słuchanie tej płyty sprawia, że czujecie się, jakbyście przez pomyłkę połknęli czyjeś leki na głowę. Coś w tym jest. Wiatr plączący włosy, wirujące liście, śnieg padający z błękitnego nieba i ta muzyka. Magiczny poranek.
Swoją drogą, czemu zjawiskom atmosferycznym zawsze nadaje się takie wydumane imiona? Nie mogli go nazwać, no nie wiem, Krzyś?

Wokół same zmiany – widzicie, potwierdza się moja teoria, że wiatr zawsze coś przynosi.
Podziwiam ludzi, którzy z jednego związku błyskawicznie przechodzą w kolejny. Nigdy tak nie umiałam. Najpierw musiałam przeboleć rozstanie (jeśli było nad czym boleć) albo odpocząć od męskiego towarzystwa (jeśli zdecydowanie nie było nad czym boleć). Poza tym mój cudaczny gust sprawia, że mało kto naprawdę mi się podoba. Muszę poczuć, że coś drgnęło we wszechświecie, że jakaś supernowa wybuchła. Poczułam coś takiego raptem kilka razy w życiu.
Inna sprawa, że jestem fatalna w odczytywaniu sygnałów i nigdy nie wiem, czy ktoś ze mną flirtuje, czy po prostu jest dla mnie miły. Zwykle o tym, że komuś wpadłam w oko, dowiaduję się od osób postronnych. Wyjątkiem była sytuacja z panem i władcą, oczywista od pierwszej minuty.
Może inni są po prostu lepsi w te klocki niż ja, bieglejsi w ich układaniu. A może to tylko lęk przed samotnością. Nie każdy uważa ją za bezpieczny stan – jak ja.

Reklamy

6 thoughts on “Got a song in my head and it’s driving me mad

    • Ładna 🙂 Chłopaki też wyględne całkiem, czyli dla każdego coś miłego, nawet jeśli skrzypiec nie lubi. Notabene, przypuszczam, że mój zakoch w tej muzyce ma związek z faktem, iż gra na skrzypcach jest moim wielkim niespełnionym marzeniem. Ale kiedyś się nauczę!

  1. Ja to co roku przerzucam po kilka ton, więc nie masz się co chwalić ;P

    Poza tym, Wy to jakieś głupie jesteście z tymi supernowymi, wybuchami i całym tym szitem ;P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s