We shall stand exalted in spirit

Wszyscy ostatnio jadą do Izraela, więc robię za ciało doradcze, cierpiąc niemożebnie, bo sama chciałabym wyrwać się tam chociaż na trzy dni. Zazdroszczę, tęsknię przeraźliwie za tym krajem, ale grzecznie odpowiadam na pytania, sugeruję zabranie kremu z mocnym filtrem, bikini i grubego polaru, pokazuję zdjęcia i uspokajam, że nie każdą samotną cudzoziemkę biorą za terrorystkę (a mogliby – dzięki pewnej Irlandce, która o mało nie wniosła semteksu na pokład El Al lecącego do Tel Awiwu z prawie czterystoma pasażerami na pokładzie).
Na szczęście już niedługo. Tylko kierunek odwrotny. I znowu na samą myśl o tej wycieczce czuję się, jakbym wybierała się na randkę.

Pierwsze dni nowego roku były bardziej intensywne towarzysko niż cały miniony kwartał. Wyśmienicie, bo dziczałam już nieco, z uporem unikając ludzkiego towarzystwa. Obcowanie z kimś innym niż własne odbicie w lustrze jednak dobrze robi na głowę. Muszę zapamiętać, że trzeba czasem wyjść z domu, zjeść za dużo, pozwolić sobie dolewać wina, pogadać o serialach – ha! w końcu spotkałam osobę, która rozumie moje dziwne zamiłowanie do czarnych charakterów – powspominać niedawne podróże i wreszcie zastanawiać się, skąd właściwie wiadomo, że Ziemia kręci się wokół Słońca i czemu wobec tego Nowozelandczycy nie spadają. A gdy rozmowa schodzi na takie tematy, to niechybny znak, że nie należy pozwolić na kolejną dolewkę wina, czas za to przebrać się w piżamkę.

Kolega sympatyczny znowu dzwonił.
Chyba muszę przestać uśmiechać się do nieznajomych. Następnym razem będę łypać ponuro i wzdychać nad kondycją świata.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s