Half night, half day, half sleeping, half awake

To zawsze takie trudne, gdy trzeba otworzyć drzwi i zobaczyć bałagan, który zostawiło się za sobą parę dni wcześniej (w naiwnej nadziei, że pod nieobecność sam się posprząta). Jeszcze gorzej, gdy trzeba następnego ranka wstać, związać włosy, pójść do pracy, z westchnieniem spojrzeć w kalendarz, przypomnieć sobie, że to jest moje życie, od dziewiątej do piątej i z powrotem na przedmieście, niewiele więcej. Z albatrosa zmieniam się na nowo w wyskubanego kurczaka. Odwieszam na kołek mój kolorowy płaszcz i wracam do codzienności pospolitej biurwy, nie pozwalając sobie na myśl, czy to wszystko naprawdę się wydarzyło, bo może to jednak był sen.

Jak wspominałam ostatnimi czasy, konsekwencja to moje drugie imię, więc jeśli zarzekam się wściekle, że nigdy czegoś nie zrobię, nigdy, nie ma szans, to zapewne zrobię to w ciągu najbliższych dni. To powracający motyw, jestem już przyzwyczajona, otoczenie również. W gwałtownych zmianach planów i podejmowanych błyskiem decyzjach jestem naprawdę świetna. Co nie czyni ze mnie osoby łatwej we współżyciu, niestety. Z drugiej strony mam bardzo niską tolerancję na ludzkie niezdecydowanie. Zwłaszcza w wykonaniu mężczyzn. Pan i władca szczęśliwie podejmuje decyzje w trzy sekundy – co czasami bywa irytujące, bo nie można być pewnym, co się w tej kudłatej głowie dzieje – i mniej więcej tyle samo czasu daje na decyzje innym. Jeśli sprawa wymaga dłuższego roztrząsania, to znaczy, że nie warto w ogóle się nad nią zastanawiać. Bardzo lubię to podejście. Za to w przeszłości chodziłam za rączkę z jednym takim, co nigdy nie wiedział, czego właściwie chce. Dotyczyło to również mnie.
To ja już wolę moją niezdrową skłonność do nagłych zwrotów akcji.

Reklamy

3 thoughts on “Half night, half day, half sleeping, half awake

  1. Też podejmuję szybko decyzje, i też niewiarygodnie drażni i deprymuje mnie niemożność lub zbyt długie zwlekanie u innych
    … z konsekwencją, ostatnio mam podobnie, co dla odmiany mnie drażni, gdyż uprzednio miałam konsekwencje hartowanej stali, której nie można było złamać łatwo, szybko i skutecznie… nie to co teraz 😐

    • Ja mam konsekwencję na poziomie -1. Jestem jak chodzące postanowienie noworoczne. Strasznie siebie nie lubię za to, że nie dotrzymuję obietnic danych samej sobie, ale z drugiej strony przynajmniej nie jest nudno…

      • z tą konsekwencją jest tak, że … wystarczy zapanować nad tym co sobie obiecujesz 😛 i łatwiej to dotrzymać, a przy tym… nie bywa nudno… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s