Beady eye

Jak wiadomo stałym czytelnikom, autorka jest próżną, pustą babą osobą bardzo wrażliwą na piękno. Niestety. Chciałaby dodać, że ma na myśli piękno, dajmy na to, rzeźb Rodina albo japońskich ogrodów, ale i tak nikt by jej nie uwierzył. Może sobie być zakochana po uszy (i ciągle w tym samym), niemniej atrakcyjnego mężczyznę – atrakcyjnego w jej cudacznym rozumieniu, bo wielu obiektywnie przystojnych nie robi na niej najmniejszego wrażenia – dostrzeże z odległości kilometra, choć jest na wpół ślepa. Czasami kontrolę nad ciałem i umysłem autorki przejmują hormony i wtedy rozpoczyna się raczej żałosny spektakl. Obrazowo rzecz ujmując, gapię się jak sroka w gnat z głupim uśmiechem na twarzy. Nie posiadłam talentu właściwego niektórym facetom, którzy potrafią kątem oka i w ułamku sekundy ocenić rozmiar miseczki i obwód w biodrach. Jestem dyskretna jak Stirlitz. Kiedy ofiara zdaje sobie sprawę z tego, że jest raczej nieudolnym ukradkiem obserwowana, uśmiech ustępuje miejsca jeszcze głupszemu rumieńcowi i nagłemu zainteresowaniu własnymi butami. Ubolewam, że w takich sytuacjach nie potrafię udawać doskonale obojętnej, wyniosłej i zimnej. Moje spojrzenie mówi wtedy bardzo wyraźnie: „Ty jesteś aniołkiem, prawda? Musisz być aniołkiem; niebo cię zesłało, żebyś mi opromienił dzień”. Pół biedy, gdy na tym się kończy i moje niewinnie błękitne oczy nie zaczynają gry wstępnej – bo jeśli z drugiej strony akurat trafi się podobny pasjonat takich zabaw, bywa całkiem wesoło, a niekiedy trochę duszno. Zazwyczaj jednak, pogapiwszy się w nadziei, że nie zostało to zauważone przez nikogo, idę w swoją stronę i zapominam. Ot, jedna z wielu drobnych radości życia, nic ponadto.
Dziobałam sobie wczoraj niemrawo widelcem w obiedzie, gdy wtem dwa stoliki dalej usiadło takie śliczne stworzenie z idealnym nosem i potarganymi zawiadiacko kędziorkami.
Jadłam dwa razy dłużej niż zwykle.
(Dobrze przynajmniej, że nie dwa razy więcej).

Nasyciwszy gały i układ trawienny, w drodze do domu wysłuchałam pasjonującej dyskusji o statusach związków na fejsie. Co prawda zawsze mam na uszach słuchawki, ale zdarza się, że między jedną a drugą piosenką wpada mi do ucha fragment interesującego dialogu i wtedy wyłączam muzykę (słuchawek nie zdejmując). Jedna z tramwajowych rozmówczyń żaliła się drugiej, że luby nie oznajmił światu, iż jest zaręczony, a nadal pozostaje po prostu, banalnie i niezobowiązująco ‚w związku’. Bezczelny.
Zastanowiłam się, co ja mogłabym tam wstawić, gdybym uważała tę informację za potrzebną komukolwiek poza mną. Byłoby to chyba coś w stylu: „Nie, to nie jest skomplikowane, to zwyczajnie głupie, zmierza donikąd i nie chcesz znać szczegółów„.

Reklamy

2 thoughts on “Beady eye

  1. W moim przypadku, jezeli naprawde podoba mi sie jakis facet, calkowicie trace pewnosc siebie. Rumienie sie i odwracam wzrok, katastrofa po prostu.
    No chyba ze juz nawiaze dialog i kolega okaze sie posiadac bardzo zlosliwe poczucie humoru, to odpyskowuje.
    Jakos malo tych zlosliwcow ostatnio, albo – jak stwierdzilas – mam bardzo wysoko ustawiona poprzeczke.

    • He, mam to samo 🙂 Z wiekiem powinnam cynicznieć, ale niestety nic takiego nie następuje i w przypadkach skrajnych czuję, jak moje policzki przybierają barwę dorodnego, nie bójmy się tego słowa, buraka. Notabene, zawsze się zastanawiam, jak bardzo komicznie/żenująco to paniczne odwracanie wzroku (‚nie patrzę na ciebie, w ogóle na ciebie nie patrzę, kurcze, ależ tu jest piękny sufit! moje pepegi też bardzo fascynujące, toteż będę się w nie gapić, aż sobie pójdziesz’) wygląda z drugiej strony… Swoją drogą, nigdy nie spotkałam faceta, który by tak panikował.
      Niemniej – naprawdę dużo zależy od reakcji ofiary. I od tego, czy przypadkiem nie jest to jeden z tych dni, gdy budzi się mój chochlik 🙂
      (I tego, ile kieliszków wina wypiłam wcześniej, ale to syndrom znany każdemu).

      Pracuję w mocno zmaskulinizowanej branży, zatem obiektów do obserwacji jest sporo – z większością nie mam okazji rozmawiać, więc ich poczucia humoru nie poznaję, ale może to lepiej… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s