In the unlikely event of a water landing

Wstaję rano, w drodze do łazienki sprawdzam w telefonie, co się wydarzyło na Twitterze, gdy spałam (tak, wiem).
239 osób? Chryste Panie.
Zawracam, pędzę natentychmiast do laptopa, zaglądam w nasz czołowy portal, a tam ani słóweczka o tym, że parę godzin temu zniknął z radarów – i możliwie rozbił się o morze – duży samolot, za to obszerna relacja o tym, kto nie zachwycił w „Tańcu z gwiazdami” i gdzie była posłanka Pawłowicz.
Bardzo państwa przepraszam, ale ja pierdolę. Świecie, dokąd ty zmierzasz?…

Kiedyś nieźle mnie podniecał widok własnego nazwiska w prasie. Dziennikarstwo takie wow i w ogóle. Od pewnego czasu myślę o mediach źle, bardzo źle. Myślę, że nie robią swojej roboty. Może jednak pójdę na tę zaoczną produkcję teatralną.

Na osłodę dzwonię do pani matki, wymienić się regularną porcją plotek.
– Wpadniesz w przyszły weekend?
– O nie, nie mogę. Nie mogę, mam coś innego…
– Dokąd jedziesz?
– Skąd wiesz?
– Słyszę. Gdy tak się śmiejesz, to znaczy, że walizka w ruchu.
Walizka w ruchu. To prawda.
Bo przecież sobie nie odmówię.

Nie chciałabym zostawiać czytelników w ponurym nastroju, toteż jeśli macie wolną godzinkę, posłuchajcie. Kraków trudno kochać, wiem, ale radio mamy świetne.

Advertisements

14 thoughts on “In the unlikely event of a water landing

  1. No proszę Cię – media nieustannie i rzetelnie “robią swoją robotę”
    Z jednej strony na czyjeś zlecenie kreują fałszywy obraz świata a z drugiej – po nakręceniu “popytu” zaspokajają go jak tam potrafią. Stąd wiodącym tematem muszą być wrażenia z telewizyjnych show.
    Wszystko zgodnie z zaleceniem towarzysza Lenina o organizatorskiej roli prasy – a w naszym pięknym kraju nigdy o ile wiem nie było inaczej, czemu więc dopiero “od pewnego czasu” tak źle o mediach myślisz?
    I bardzo Cię popieram – w żadnym wypadku nie powinnaś sobie odmówić

    • Nie wierzę, że mediami steruje jakiś Stavro Blofeld, raczej zasada ‚give the people what they want’. A że głupiejemy na potęgę i podobają nam się te piosenki, które wcześniej słyszeliśmy, to i mamy tańce na lodzie.
      Skończyłam takie, a nie inne studia w nadziei na bycie kolejnym Kapuścińskim. Trochę mnie, przyznaję, skrzywiły, bo pojmuję dziennikarstwo w sposób dość tradycyjny, by nie powiedzieć – misyjny. Oczywiście wiem, że Kapuścińskim raczej nie będę – i wiem, że, jakbyśmy się starali, nasz obraz świata jest i tak fałszywy, przepuszczony przez czyjeś oko i ucho. Ale wolę, gdy mi go fałszuje dobry reportażysta. Który naprawdę był w miejscu, o którym pisze i doświadczył tego, o czym pisze. Bo to może jakoś wpłynąć na moje życie albo czegoś mnie nauczyć. Majtki celebrytów nie uczą mnie niczego.

      • 1. Nazywać „sterujących” nie mogę bo gdzie mi do takiej wiedzy…
        Faktem jednak jest że jeśli już któraś redakcja „dotrze” do jakichś rewelacji to dziwnym trafem wszystkie inne redakcje o tym trąbią nie bacząc na to, że cykl produkcyjny wymagałby jakiegoś minimalnego choć opóźnienia.
        I wszystkie trąbią na tę samą – nawet jeśli fałszywą – nutę.
        2. Pewnie że każdy chciałby być Kapuścińskim! Myślisz że ja nie? 🙂
        I nic złego wbrew pozorom nie ma w tym, że reporter rzecz przedstawia tak, jak ją widzi.
        Do czasu aż nie przedstawia swojego obrazu jako jedyny słuszny o czym wiesz lepiej niż ja.
        3. A tu się różnimy bo ja akurat wolę by reporter mówił o tym co widzi, nawet jeśli widzi przez mgłę. Co mi po zafałszowanej relacji?
        Dlatego Kapuściński, Wańkowicz czy

        No i jasne – lubimy to co znamy bo na jakiej niby podstawie mamy lubić nieznane? Nieznane może co najwyżej zaciekawiać.
        Ale… poczytałam trochę Twojego bloga (świetny) i wychodzi mi że Ty na przykład „marnujesz” czas i przemierzasz kontynent żeby zobaczyć coś nowego 🙂 Mimo że pewnie niejeden raz słyszałaś pieśnie biesiadne…

        • Coś zepsułam… Pół zdania wcięło 🙂
          Powinno brzmieć:
          Dlatego Kapuściński, Wańkowicz czy… Kisch byli wielkimi reporterami bo nie mieszali swoich opinii z tym co opisywali.

        • Pisząc o zafałszowaniu, miałam na myśli takie… hm, wykrzywienie perspektywy. Błąd paralaksy 🙂 To żaden zarzut, człowiek po prostu tak ma, że nie jest w stanie rejestrować rzeczywistości, nie przepuszczając jej przez filtr własnego światopoglądu, doświadczeń, schiz czy czego tam jeszcze.
          Notabene, Kapuścińskiemu zarzucano mniej lub bardziej otwarcie mniej lub bardziej subtelne ubarwianie opisywanych wydarzeń – i w sumie nie tylko jemu. Jeszcze nie tak dawno temu ludzie zaczytali się w najzupełniej poważnie napisanych relacjach z nieistniejących krain… 🙂

  2. mam nadzieję, że pasażerowie po prostu wpadli w tajemniczy tunel czasoprzestrzenny. i będą już teraz lecieć w bezkresie nieba, żeby po 60 latach znienacka powrócić – wciąż młodzi i może trochę znudzeni.

  3. Już dawno straciłam nadzieję na to, że czegoś interesującego i wartościowego się dowiem z telewizji/internetu. Wszędzie króluje idiotyzm. A i jestes pierwsza osobą, która mówi, że Krakow trudni kochać. Czemu tak?;) (mieszkam w Krakowie i zgadzam sie z tym, ale nikt mnie nie popiera!)

    • Bo to zakochana w przeszłości konserwa (choć ostatnio się zmienia i jakby rozluźnia); bo wszyscy się znają, bo powietrze, korki, szkieletor… Ale też miasto, po którym uwielbiam łazić i po 15 latach ciągle je zwiedzam z zaciekawieniem.

  4. To fakt. O zaginionym samolocie dowiedziałam się całkowicie przypadkiem. 10 sekundowa wzmianka w wieczornych wiadomościach.
    Za to o celebryckim życiu i o tym kto z kim i w czym ubrany można przeczytać i dowiedzieć się wszędzie.

    Paranoja.

  5. @ porta celeste
    No nie da się przedstawić jakiejś rzeczywistości (zwłaszcza zupełnie nam obcej) nie filtrując jej przez jakieś „zaprzyjaźnione” filtry – to normalne.
    I o ile ten filtr bywa konieczny a zawsze jest uzasadniony przy opisie rzeczywistości to już jej interpretacja to zupełnie inna prawa kaloszy.
    I wcale nie mówię, że reporterowi nie wolno tego robić, domagałabym się zaledwie by te dwie sprawy od siebie oddzielić bo tego wymaga(ła?) rzetelność.

    A wracając do meritum – żyją jeszcze ludzie pamiętający (a inni tak sobie to wyobrazili), że prasa to w sumie jest po to, by informować.
    Zapewne info z talent show są dla ludzi nad Wisłą bardziej zajmujące niż katastrofa o tysiące kilometrów stąd ale mimo wszystko…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s