Walking on moonbeams

Jak zwykle – otworzyłam oczy, nim zadzwonił budzik.

Wiecie, co jest najwspanialszą atrakcją miejsca, w którym jeszcze przez kilkanaście godzin będę?

A nie, nie. Żadnych seksownie powłóczystych spojrzeń i wzorzystych sweterków, nie tym razem.
Waterstones i jego pięć pięter literatury. Wsiąkłam na całe wczorajsze przedpołudnie. Pozostaję pod wrażeniem samej siebie, bo wyniosłam tylko trzy tomiszcza. Dział z przewodnikami dla piechurów przyprawił mnie o orgazm i depresję zarazem. Odpuściłam też kuszące Letters of Note oraz opasły podręcznik mówienia z akcentami – a tyle byłoby radości…
Upchnęłam tomiszcza w torebce i poszłam szukać teatru.

Nie bardzo wiem, co właściwie mam o tym napisać.
Rzeczywiście, obok tradycyjnych i bardzo przytulnych barów w foyer przy okazji Once działa jeszcze jeden – na scenie. Można się wdrapać, przejść po deskach, odwrócić i z rozdziawioną buzią spojrzeć na wymierzone w siebie reflektory, zapełniające się balkony. Znacie mnie już trochę; nie muszę pisać, jak to na mnie podziałało. Osłabłam ze szczęścia.
Kwadrans przed startem przedstawienia na scenie pojawia się też dziarska irlandzka kapela (aktorzy) i przygrywa sączącej piwko publiczności. Jakbyście byli w barze. I tutaj wydarzyło się coś, co sprawiło, że uśmiechnęłam się tak, że aż mnie wargi w uszy połaskotały.
Bo widzicie, dotychczasowy odtwórca głównej roli dostał robotę w Eastenders. Za niego od 17 marca miał wjechać niejaki Arthur Darvill, znany miłośnikom Doktora Who i paru innych brytseriali, który tę samą rolę chłopca z gitarą z powodzeniem ciągnął na Broadwayu. Bo to przy okazji świetny wokalista jest. Jeśli macie Twittera, szukajcie go pod kryptonimem Ratty Burvil. Na tym właśnie Twitterze parę dni temu upierał się, że zaczyna od poniedziałku.
Tylko że wczoraj sobota była.
I oto w kapeli przygrywającej do piwa publice nagle zauważyłam takiego rudasa z nosem, na pierwszy rzut oka dość niepozornego, na drugi… o niech mnie kule biją!
Niestety nie mogli zapakować mi go na wynos.
Śpiewa fenomenalnie. Strunę w gitarze zerwał. A przy tym ma niebagatelną vis comica i uwodzi oko.

Dobrze, tyle o pięknych i zdolnych.

Jak powiedział jeden z moich ulubionych dramaturgów – teatr jest miejscem bardzo nienormalnym. W teatrze nieraz  odwracałam wzrok, bo bolało, wkurwiałam się, doznawałam olśnień i rozczarowań, zakochiwałam się, podniecałam i chciałam niektórych protagonistow zabrać do sypialni.
Ale nigdy nie płakałam.
Do wczoraj.

Łzę uroniłam w pierwszym kwadransie. Zdarza się najlepszym. Mogło mi coś do oka wpaść.
Cóż, w finale wyraźnie wpadło mi do oka mnóstwo szpilek, bo puściłam efektowną fontannę, której nie umiałam powstrzymać. Ale dziewczę przede mną też ryczało.
Bogu dziękować, za sąsiadów w rzędzie miałam uroczych Irlandczyków, oklaskujących każdy takt i zachwyconych nawet tym, że niedyskretnie wycierałam mokry nos.
(Bo sami wycierali).
Film widziałam. Gdzieś na półce nawet mam. Widziałam, tyle mogę o nim powiedzieć. Może to nie był odpowiedni czas. Tymczasem wersja sceniczna mnie zabiła. Chciałam, żeby to przedstawienie trwało 24 godziny.
I ciągle, przy wszystkich fajerwerkach świata, wystarczą tylko skrzypce, gitara, może jeszcze coś, na czym da się rytm wybijać, żeby chciało się tańczyć.
Folk to jednak ma moc. Oj, MA. Szarpie wam tę strunę w brzuszku, o której zwykle zapominacie. To te najprostsze nutki, rytmy i historie, siedzące głęboko w każdym bez wyjątku.

Dziś – jakże a propos – Londyn celebruje świętego Patryka i niebawem parada, a do tego dzień piękny, więc żegnam.

Reklamy

3 thoughts on “Walking on moonbeams

  1. w Krakowie czeka na Ciebie cudowna irlandzka pogoda 🙂
    (a ja pod wrażeniem „Koriolana” – już wiem, co babki widzą w Tomie. Szekspir dziś byłby rozchwytywanym scenarzystą seriali politycznych, o)

    • I pomyśleć, że wczoraj latałam bez płaszcza po parku, wzdych.
      „Koriolan” w czwartek dopiero. Bardzom ciekawa, chociaż po tym weekendzie czuję się trochę, jakbym przedawkowała, a w każdym razie przesadziła ze stymulacją emocjonalną. Ale może to dlatego, że spałam tylko 4 godziny…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s