Misie niechce

Szanowni copywriterzy, do zapamiętania na wieki wieków amen: na początku zdania używamy ‚mnie’, nie ‚mi’. Za każdym razem, gdy ktoś sadzi ‚mi’, gdzieś na świecie umiera małe kocię lub jelonek. Co prawda uczą tego w szkole podstawowej, ale widocznie nie wszyscy uważali na lekcjach polskiego (pytanie zatem, czy powinni brać się za robotę wymagającą biegłości w polszczyźnie). A MNIE bardzo się nie podoba, gdy przy porannej kawie słyszę w radiu takie bolesne coś. I właściwie nie wiem, dlaczego słyszę to w ogóle, bo ktoś powinien był wyłapać błąd.
Tyle zrzędzenia na dziś, dziękuję.

Z okazji pierwszego dnia wiosny idę wieczorem oglądać Hiddlestona w „Koriolanie”. Zastanawiam się, czy wskutek tego w mojej szufladce z obiektami westchnień zrobi się jeszcze ciaśniej. Z drugiej strony jest to szufladka bardzo rozciągliwa…
Nie przepadam za sfilmowanym teatrem – czegoś mi w nim brakuje, choć oczywiście jak się nie ma, co się lubi, to się ma, co się ma i się cieszy. Z tej samej przyczyny niechętnie oglądam teatr telewizji. Nie potrafię się wciągnąć i koniec końców zwykle patrzę jednym okiem, podczas gdy drugie czyta książkę albo przegląda internety. Przeszkadza mi ten niewidoczny filtr, niesławna czwarta ściana. Kiedyś oglądałam rozmowę ze znawcą tematu, który bardzo trafnie opisał problem – w teatrze możecie sobie wybrać, na kogo chcecie patrzeć, bo jest zdolny, charyzmatyczny albo po prostu wam się podoba; kąt widzenia kamery wam tego nie narzuca, bo jej nie ma. Możecie skupić całą uwagę na tym, co was najbardziej interesuje. To pierwszy plus. Drugim jest intensywność doznań – wizualnych i słuchowych rzecz jasna, choć różnie to bywa… No, może zapach jeszcze. Bardzo lubię ten charakterystyczny zapach (choć to po prostu kurz, jak sądzę). Film to wszystko spłaszcza.
Tak czy inaczej – idę. I będzie to jedyny raz w tym tygodniu, gdy pojawię się publicznie, bo mam lekki rzut socjopatii. Dziś ponoć w kalendarzu Międzynarodowy Dzień Szczęścia, ale mnie unikanie towarzystwa ludzkiego ani trochę w szczęściu nie przeszkadza – powiedziałabym nawet, że jest odwrotnie.

Ach, zapomniałabym.
Jeśli przypadkiem kogoś jeszcze nie zamęczyły moje ostatnie westchnienia i mazgajstwo, tutaj znajdzie bardzo specjalny film z wczoraj – żebyście mogli zrozumieć, co ja tam przeżywałam. Chcę jeszcze raz. Chcę jeszcze dwadzieścia sześć razy.

Reklamy

4 thoughts on “Misie niechce

  1. ja się ciągle nie mogę uodpornić na „w takim bądź razie” oraz „jakiś” zamiast „jakichś” w dopełniaczu liczby mnogiej. przy bliższym poznaniu okazuje się, że prawie każdy sadzi z przyzwyczajenia jakiegoś jednego czy dwa babole jelonkobójcze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s