Lefties unite

Sukces pierwszy.
Przespałam całą noc. Bez wspomagaczy! Obudziłam się o ósmej rano, bardzo zaskoczona tym faktem.

Sukces drugi.
Gdy spałam, moja przyjaciółka powiła spadkobiercę. Na swojej pierwszej fotografii wygląda na wysoce zdegustowanego przyjściem na świat i ma bardzo wiele podbródków, ale i tak jest czarujący.

Sukces trzeci.
Wreszcie jakaś dobra wiadomość dla leworęcznych. Ile w końcu można osładzać nam życie informacjami, że mamy większe szanse na alkoholizm, schizofrenię, inne zaburzenia podsufitki i choroby autoimmunologiczne, a w dodatku bardziej się boimy i możemy zginąć wskutek używania produktów niedostosowanych do naszej odwrotności – na przykład spowodować wypadek samochodowy albo wykrwawić się na śmierć podczas otwierania puszki. Słowo ‚lewy‚ w wielu językach ma negatywne konotacje i wyobraźcie sobie, że przez jakiś czas wierzono nawet, iż leworęczność jest oznaką tego, że w życiu płodowym zabiło się swojego bliźniaka! Przy takiej masie uciesznych perspektyw i zabobonów trudno się dziwić, że grozi nam pijaństwo… Aż tu ktoś się postarał i znalazł plus.
Jesteśmy otóż lepsi w łóżku. Naukowo dowiedzione.
Polecamy się.
(Notabene istnieje fetysz leworęczności, znalazłam taką stronę kiedyś… Niektórzy po prostu wiedzą).

Sukces czwarty.
Moja chałupa przestaje z wolna wyglądać, jakbym wynajęła ją na miesiąc stadu wyposzczonych pod każdym względem marynarzy. Co prawda nadal wszędzie leżą książki – ale leżące wszędzie książki nadają jednak wnętrzu rys bardziej szlachetny niż leżące wszędzie majtki. Może nawet uda mi się wreszcie schować walizkę, ale w sumie nie wiem, po co, skoro za kilkanaście dni będę musiała znów ją wyjmować.

Sukces piąty.
– Nigdy wcześniej nie słyszałem, żebyś tak głośno się śmiała.
Zabawne. Ubiegłoroczny kwiecień był absolutnie koszmarnym, ciemnym czasem – w dużej mierze na moje osobiste życzenie, ale to już inna historia, już sprałam się po tyłku za wszystko, co wówczas odstawiałam. I nigdy bym nie przypuszczała, że raptem parę tygodni później moje życie gwałtownie przyśpieszy, zdarzą się rzeczy niesamowite i niespodziewane, poznam ludzi, którzy wywrą na mnie potężny wpływ, odkryję światy, o których istnieniu nie miałam pojęcia, trafię w bardzo dziwne miejsca i w ogóle wszystko stanie na głowie. Nadal są sprawy do wyprostowania, jakieś małe gobliny czają się pod łóżkiem, ale coś się z nimi zrobi. W najgorszym wypadku w końcu same się znudzą i polezą.
Jednego najwyżej zatrzymam na pamiątkę.

Reklamy

5 thoughts on “Lefties unite

  1. Też jestem leworęczny, choć lata temu, pewna pani psycholog nauczyła mnie pisać prawą ręką.
    ps. widziałaś to ?? 😉

    • Moja mama w efekcie przymusowego szkolnego odzwyczajania od pisania ‚złą’ ręką jest oburęczna i pięknie zasuwa lustrzanym pismem… Ja niestety jestem czysty lewus. Prawą ręką nie potrafię zrobić prawie nic.

      PS. Owszem, widziałam i szukam desperacko związku pomiędzy tym a treścią wpisu 😉 zwłaszcza że Heniu drogi, sam onegdaj wspominałeś, że ów w garniaku wygląda jak cipcia…

  2. Nie miał mieć związku z Twoim wpisem (wiem, powinienem napisać „a tak z innej beczki” zamiast „ps”) . A chodziło mi o to dziewczę, które tak czule obejmuje, a nie o garniak. Myślałem, że toniesz we łzach 😉

    • Ach 🙂 to tylko koleżanka z pracy, a poza tym przed 2020 też będę miała takie zdjęcie 😉
      Chyba że uprzednio pan i władca znajdzie mój blogasek i mnie udusi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s