Sugar pie, honey bunch

Przyszedł wczoraj w moim życiu zawodowym taki moment, w którym poczułam, że muszę natychmiast się dowiedzieć, jak starać się o wizę nowozelandzką.
O, proszę bardzo, w dobrej turystycznej wierze do trzech miesięcy nie potrzebuję. Mogę wjechać.
To chyba wjadę, zanim mnie szlag trafi. Postarawszy się wcześniej o wyłączenie roamingu.
Dziś szczęśliwie mam wolne i mogę – obok sprawdzania, jak ubiegać się o azyl na Antypodach – ciężko pracować wyłącznie na rzecz urody. Kremiki, odżywki, olejki na końcówki włosów, masowanie piętek i takie tam.

Czytam Moją walkę i mam rosnący problem z bohaterem-autorem. Recenzje były entuzjastyczne lub fatalne – i doskonale rozumiem, dlaczego. Bardzo mi trudno zapałać do tego człowieka sympatią; jego światopogląd jest kosmicznie odległy od mojego. Obrazowo rzecz ujmując, na piwo bym z nim nie poszła. Tak czy inaczej, zabrać się za tę dziwną książkę warto, choć to właściwie tylko – chwilami porażająco zimne – sprawozdanie z życia, w którym na dobrą sprawę nie wydarzyło się nic niezwykłego. Nic poza tym, co u wszystkich; pierwszy łyk alkoholu, pierwszy orgazm, pierwsza śmierć, pierwszy nieudany związek, nieprzespane noce, frustracje, rozczarowania. Nic nadzwyczajnego. A może?…
Żeby się nie przeintelektualizować, obejrzałam sobie zdjęcia z prób do nieszczęsnego Zakochanego Szekspira, na którego wybieram się jakby za miesiąc.
Przescrollowałam tylko pobieżnie*, ale mam wątpliwość, czy to zdjęcia z prób spektaklu, czy z zawodów drwali.

*Och, nie ściemniaj. Przescrollowałaś pobieżnie piętnaście razy.

Reklamy

7 thoughts on “Sugar pie, honey bunch

    • Tego nie wiem, ten mnie akurat nie rusza, choć to główny bohater 🙂
      Przypuszczam, że panowie będą koniec końców bardziej ubrani niż na tych zdjęciach, ale gdybym jednak kiedyś mogła sprawdzić, kto gdzie ma tatuaż, to powiem 😛

      • ogólnie to bym mu tę brodę kazała ogolić, ale poza tym… nawet jego wiek bym przełknęła i szybko i gładko … i z rozdziawioną paszczą 😉

        • O mamo, istotnie, 1989… Dopiero teraz go wyguglałam. Trochę za mało.
          Zarost mi nie przeszkadza, długa broda i wąsy owszem, ughh – ale takie coś w stylu „przepraszam, byłem w dżungli przez ostatnie 48 godzin i nie zdążyłem się ogolić” bardzo lubię 😉

  1. to prawie pedofilia ;), ale że kurator już nie pilnuje, to cóż… 🙂 wiek da się przełknąć, choć ja maniakalnie preferuję jednak nieco wyższe roczniki 😛
    co do brody – hm – miewam po nich tak podrażnioną skórę, że zwyczajnie, nie mogę rozpatrywać w zakresie lubię, nie lubię 😦 … choć z tym też nie do końca, bo kurcze w jednym przypadku nie miałam uczulenia… więc kto wie… może i zarost zostałby mu darowany

    • Prawie 🙂 Ale najwyraźniej ten chłopiec może już legalnie pić alkohol (wielkie nieba, jestem stara…). No zobaczymy, może mi się miłość przeniesie, choć podejrzewam, że sądzę, że wątpię.

      • nie marudź z tą starością – jestem starsza od Ciebie i żyję 😛
        … ale jak pomyślę, że za mniej niż 2 miesiące mój syn w tym kraju będzie mógł oficjalnie pić alkohol… to normalnie ja to się dopiero stara czuję 😐

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s