We have no scar to show for happiness

Powróciwszy z urlopu, wzdycham już do kolejnego. Niezbyt dobrze czuję się w domu, bowiem po pierwsze wydarzyło się coś, co ogromnie mnie zmartwiło, a po drugie przechodzę właśnie ostry kryzys w sprawach uczuciowych. Bardzo ostry. W szczegóły wchodzić nie będę. Dopadła mnie taka frustracja i zwątpienie, że zastanawiam się, czy przypadkiem nie nadszedł czas, by pozbierać zabawki i ruszyć dalej w poszukiwaniu szczęścia. Usiłuję nie myśleć za dużo,nie gryźć się, nie szarpać, ale niezbyt dobrze mi to wychodzi – chciałabym znaleźć przepis na niemyślenie, może szorowanie wanny szczoteczką do zębów? Może sen? Przesypianie problemów zawsze mi pomagało; szkopuł w tym, że one od tego nie znikają. No i przez sen trudno podejmować ważkie decyzje.
Nie wiem, no, nie wiem. Trzeba mi wdać się w letni romans czy coś. Przeżyć jakiś poryw serca (albo przynajmniej lędźwi).
Wątpliwe mam chyba na to szanse, biorąc pod uwagę, że lwią część tego kolejnego urlopu przyjdzie mi spędzić na angielskiej wsi, a tam w najlepszym wypadku spotkam paru rolników. Z drugiej strony chłop z ziemią to nie w kij dmuchał jednak…

Tymczasem, poniekąd na otarcie łez, kupiłam sobie kolejną różową sukienkę, w dodatku o rozmiarach chusteczki do nosa. Zależało mi na tym, by była bardzo krótka i jest. Sukienka będzie miała pewną szczególną misję do wypełnienia niebawem, ale o tym na razie sza. Powiedzmy, że mam rachunki do wyrównania.

Reklamy

10 thoughts on “We have no scar to show for happiness

  1. Z całej tej posępnej notki przebijają, jak śnieg pierwiosnki, jakieś figlarne promyki.

    Jest nieźle … lepiej być nie może.

    „Nelly, Pan hańbi depresję.”

    pozdrawiam,
    SV

    • Hehe 🙂 Bardzo bym chciała, ale niestety w teatrach jest na ogół zbyt ciemno, by nogami błyskać – poza tym musiałabym siedzieć w raczej specyficznej pozie i mogłabym komuś przeszkadzać 😉
      Ale z dekoncentrowaniem trafiłaś!

  2. Porta pakuj torbe i przyjeżdżaj do Gdyni na opener’a. Mamy jeszcze jedno wolne miejsce w pokoju. Zapomnisz o kryzysie:)

  3. zatkało mnie
    właśnie wczoraj, pozbierałam swoje zabawki, oddałam zabawki właścicielowi (Ludziowi) i … poleciłam mu zablokować mój nr telefonu i dać mi święty spokój
    owszem, skończyło się to z mojej strony rowem mariańskim, z którego się nie szybko wygrzebię, ale to co było ostatnio, było nie dopuszczalne i nie do przyjęcia… więc cóż, może lipiec to dobry czas na otwarcie się na nowe – bez względu co to NOWE przyniesie ze sobą…

    … przecież starego też nie można reanimować w nieskończoność.

    a przepis na niemyślenie: cóż właśnie kończę robić coś co zwykle zajmuje mi czas do połowy miesiąca… to w pracy, a na popołudnie mam piwko, arbuza i opracowanie teorii na to jak przekonać mojego człowieka, że jeść trzeba, należy, a nawet powinno się… co nie jest rzeczą prostą i oczywistą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s