Tears are tasty and drinkable on all occasions

Z ciekawostek – zdobyłam dziś wiedzę o tym, ile kalorii ma ugotowane ludzkie ciało.

Z innych ciekawostek – nie znoszę, nie cierpię, nienawidzę momentu, gdy opada mi poziom adrenaliny i dociera do mnie, co właśnie się wydarzyło. W silnym stresie zawsze włącza mi się tryb maszyny. Działam jak automat, robię, co jest do zrobienia, bezrefleksyjnie. Żadnego panikowania, żadnego lania łez, darcia szat, rwania głosów – trzeba uratować świat, to ratuję. I wszystko jest w porządku do chwili, gdy mogę usiąść i otrzeć z ulgą pot z czoła. Wtedy z komiksowej superbohaterki wyłazi rozdygotana wyjąca żaba. Jest strasznie.
Wczoraj wieczorem właśnie taki moment przeżyłam. Maszyna się wyłączyła, włączyły się buzujące emocje. Poczułam, że wszystko w środku mi się trzęsie. Nie lubię płakać i bardzo rzadko to robię, ale czasami to jedyne, co przychodzi mi do głowy.

W sprawie wiadomej mielizna. Zaczynam chcieć, żeby mi się trafił ten rolnik.
Mam ochotę zrobić sobie dziś potężne tiramisu, zwinąć się z nim w fotelu i obejrzeć z pięć odcinków jakiegoś krwawego serialu.
Albo lepiej frytki. Frytki działają cuda, jeśli chodzi o leczenie deprechy.
(Taa, a później dopiero będzie płacz, zgrzytanie zębów i jeden sucharek dziennie).

Reklamy

15 thoughts on “Tears are tasty and drinkable on all occasions

  1. tak, frytki są naprawdę niezłym rozwiązaniem, u mnie jeszcze naleśniki się sprawdzają
    od wczoraj też mam oczy po mokrej stronie świata i do kompletu głaz zamiast żołądka, ale… sama chciałam, sama zdecydowałam, co nie znaczy, że jest lżej, łatwiej i w ogóle to nic nie znaczy
    tyle, że moja mielizna trwał wiele tygodni i czas skończyć z nią był najwyższy – dla własnego dobra

    zacięcia więc, abyś wybrała własne to co będzie dla ciebie dobre, a nie tylko to co daje nadzieję na takie, czy inne czary mary, które mogą, choć zupełnie być nie muszą, a to, że ich chcemy… czy to kogokolwiek obchodzi poza nami samymi?

    • Dzięki.
      Tak się pocieszam, że lepiej, gdy same decydujemy, niż gdy ktoś to robi za nas. Poza tym mam jakieś dziwne przeczucie, że najlepsze dopiero czeka (choć oczywiście to może być zwykłe myślenie życzeniowe, uprawiane po to, by sytuacja wyglądała odrobinę mniej beznadziejnie).

      • a tam zaraz, że myślenie życzeniowe, a gdyby było to myślenie sprawcze? to co? nie chcesz, aby to co najlepsze dopiero ciebie spotkało? Ja chcę 🙂 i staram się sprawić aby w to uwierzyć, więc pomyśl, że jesteś i tak już bliżej swojego szczęścia niż ja, bo Ty już wierzysz, że to co najlepsze jeszcze jest przed Tobą 🙂 … tak będzie i już – najlepsze jest PRZED TOBĄ 🙂

        … a ja muszę się tego wierzenia nauczyć dopiero i na nowo, i chciałabym aby tym razem było to szybciej i nie zajęło mi 10 lat jak poprzednim razem…

  2. No i ILE ma kalorii??? Wie i nie powie, ech.
    Żryj frytki, Kobieto! Co się będziesz jeszcze nad tym zastanawiać, chcesz sobie ulżyć czy nie? Frytki i tiramisu – ja bym to na zmianę popychała, bo jak się najesz wytrawnego, to trzeba jakiś deser, a jak się zasłodzisz, to wytrawne itd. I podlewać drinkiem, wtedy impreza będzie krótsza i nie zjesz za dużo, jeśli TAK Ci zależy 😉 Trzymaj się!
    Ciocia Dobra Rada

  3. ja się ostatnio relaksuję przy „Orange is the new black”, mając denny nastrój na zmianę z dziwnym nastrojem. trochę pomaga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s