I’m that mountain peak up high

Trzeba być mną, żeby w piątkowy wieczór zająć knajpiany stolik obok grupy psychiatrów (chyba…) w delegacji. W ciągu niespełna godziny dowiedziałam się sporo o profilaktyce zachowań autodestrukcyjnych. Oraz o najczęstszych rodzajach samobójstw u kobiet i mężczyzn. Oraz trochę o typowych ofiarach seryjnych morderców. Niestety akurat zaczynał się mecz, więc panowie odeszli do knajpy z telebimem, zanim zdążyłam odkryć, czy mam szansę na zostanie typową ofiarą.
Lub seryjnym mordercą.

Moje drogie przyjacielstwo zabrało do miasta psa, bo pies młody, energiczny i w domu go nie sposób zostawić na długo. Toteż, upewniwszy się dwanaście razy, czy nie mam nic przeciwko siedzeniu w barowym ogródku z istotą plującą i gubiącą sierść, przybyli z istotą plującą i gubiącą sierść.
Muszę tu coś wyjaśnić.
Ja kocham psy. Wychowywałam się z nimi; rodzice zawsze mieli zwierzę. Kocham też ludzi, którzy kochają psy, każdy psiarz ma u mnie na starcie ogromny kredyt zaufania; bo mam taką teorię, że są to ludzie dobrzy – i ta teoria się sprawdza. (Gwoli ścisłości, nie mam nic przeciw kotom, też je miętoszę, gdy mi pozwolą, ale psi światopogląd jest mi bliższy). Od razu na widok tych szczenięcych jeszcze łap padłam na kolana, wyciągnęłam dłoń do obniuchania, pozwoliłam się wycałować mokrej mordzie. Natychmiast zakochałam się w tym pięknookim młodzieńcu, zwłaszcza że oczy naprawdę ma bursztynowe i spojrzenie z gatunku „przecież mi się nie oprzesz, nie oprzesz mi się, mówię ci, że nie”.
– No – powiedział mąż mojej przyjaciółki. – To chyba znaleźliśmy opiekunkę dla psa, gdybyśmy chcieli wybrać się na wakacje. Uważaj, bo ci obślini całą sukienkę!
Się wypierze przecież. Poza tym psia ślina ma właściwości antyseptyczne, więc jeśli nawet nie pomoże, to z pewnością nie zaszkodzi.
Wracając, spotkaliśmy jeszcze jedną taką maniaczkę, która na widok młodzieńca kwiknęła, spytała uprzejmie, czy może pogłaskać, przykucnęła i jęła tarmosić.
I jeszcze pan z mojego ulubionego ostatnimi czasy kazimierzowskiego przybytku rozpusty znienacka przyniósł młodzieńcowi michę wody, by dzieciak miał czym się zająć, gdy dorośli sączyli czeskie piwa. Jest nadzieja dla tego świata, powiadam.

Zostałam przez towarzystwo obdarzona komplementami, że taka promienna, uśmiechnięta i opalona – i moja deprecha poczuła się nieswojo, nie na miejscu, nieproszona, niemile widziana. Na domiar szczęścia w domu (do którego dotarłam po mrożącej krew w żyłach podróży z taksówkarzem przez całą drogę oglądającym mecz na tablecie; ja rozumiem, że drogi po północy są raczej puste, ale miej pan litość) odkryłam wiadomość składającą się z linka i dopisku „spodoba ci się ;)))” – kliknęłam i przez chwilę nie wiedziałam, czy zasłonić oczy, czy je wytrzeszczyć. Ech, niektórzy ludzie to wiedzą, jak rozjaśnić mi wieczór w odrobinę perwersyjny sposób.

Reklamy

7 thoughts on “I’m that mountain peak up high

  1. wedle mapki – zdaje się, że wiem, gdzie to jest, ale ta mapka NIE MA WSZYSTKICH ULIC!!! o mapce pod linkiem piszę

    kurcze, i jak z tymi samobójstwami jest – co oni tam gadali ciekawego?!! nie wiedziałam, że istnieje profilaktyka zachowań autodestrukcyjnych…

    szkoda, że twoja deprech idąc precz, nie zabrała ze sobą moje

    • To jest ulica Józefa, dokładniej u wylotu Estery. Łatwo trafić, bo miejsce jest biało-pomarańczowe. Bardzo fajne, bezpretensjonalne, z dobrym piwem i ciekawymi ludźmi.

      Też nie wiedziałam, że istnieje profilaktyka zachowań autodestrukcyjnych, ale istnieje 🙂 Z drugiej strony panowie byli jej kontrprzykładem, bo wypili cztery browary w czasie, w którym dotarłam do połowy pierwszego…

  2. Drogie panie, w więzieniu, w którym mam okazję pracować, profilaktyka takich zachowań dzieli się jeszcze na pierwszo- , drugo- i trzeciorzędową 🙂 Tzn. nie tylko w moim więzieniu, generalnie w systemie penitencjarnym naszego kraju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s