Epic fail

Nie jestem fanką synthpopu, a La Roux to już w ogóle serdecznie nie cierpiałam dotychczas, bo zapadło mi w pamięć za bardzo, gdy cztery lata temu leżałam godzinami na kozetce w goprówce ze zwichniętym kolanem. Panowie ratownicy w pokoju obok oglądali w telewizorze jakiś kanał muzyczny i to ohydne Bulletproof leciało razy kilka. Było coraz później, zimno, niewygodnie, chciało mi się siusiu i byłam głęboko pewna, że mam nogę złamaną z przemieszczeniem. Jak La Roux miałoby kojarzyć mi się dobrze?
Muszę odszczekać, bo wysłuchawszy nowej płyty – zupełnym przypadkiem zresztą – wpadłam w głęboki zachwyt. Zaprawdę powiadam, że dawno nie słyszałam piosenki tak pięknej i wzruszającej.

Mam za sobą ciężki dzień.
Wysłałam dziś najdziwniejszą aplikację w moim życiu – załączywszy do niej chyba pierwszy szczery list motywacyjny, jaki kiedykolwiek napisałam. Szanse powodzenia oceniam na mniej więcej 1:40000000, ale że ostatnio działo się wiele rzeczy prawie niemożliwych (i dzieją się nadal), głupio byłoby nie spróbować.
A później strasznie się namęczyłam.

Jednym z moich wielkich marzeń jest bycie zimną i wyniosłą. Opanowaną i enigmatyczną. Rzucającą od czasu do czasu wyrafinowanym dowcipem.

Chciałabym taka być zwłaszcza wtedy, gdy ktoś mi się podoba. Niestety – nie w tym życiu. Afekt natychmiast po mnie widać i obawiam się, że jest to widok komiczny – a może raczej przykry. To już zależy od poczucia humoru człowieka po drugiej stronie.
Pierwszym i podstawowym sygnałem jest to, że nie patrzę na ofiarę. Chyba że na jej buty, tak, buty mogą być. Do dziś pamiętam żarówiasto zielone sznurówki człowieka, który mnie swoim powabem absolutnie zniewolił. Ale jeśli staram się za wszelką cenę uniknąć twojego wzroku, wykazując niezdrową fascynację podłogą, ścianą, sufitem, krzesłem, własnymi trampkami, ludźmi przechodzącymi obok, ogólnie całą resztą świata – wiedz, że coś się dzieje. Jeżeli wysławiam się jak osoba o ilorazie inteligencji ślimaka i takim też refleksie – wiedz, że coś się dzieje. Jeśli robię wszystko, żeby jak najprędzej pożegnać się i szybkim krokiem odejść – wiedz, że coś się dzieje (ucieczka, cóż za świetna metoda na podryw). Jeżeli – cholera, jak ja tego nienawidzę! – co piętnaście sekund odgarniam włosy, tym bardziej wiedz, że coś się dzieje.

Chyba powinnam zacząć ćwiczyć przed lustrem, żeby następnym razem nie pragnąć rozpaczliwie, by ziemia się pode mną rozstąpiła, zanim znowu zachichoczę głupawo i zarzucę grzywą. Następnym razem to w ogóle upnę włosy w ciasny kok, usiądę tyłem do efektownego rozmówcy i na wszelki wypadek na rękach, żeby niczego głupiego z nimi nie robić. A parę wyrafinowanych dowcipów przygotuję sobie wcześniej i wykuję na pamięć.

Co ciekawe, kilku mężczyzn na tym świecie uznało, że temu cudacznie zachowującemu się dziewczęciu z rozbieganymi oczami warto dać szansę. Odważni.

Reklamy

9 thoughts on “Epic fail

  1. powodzenia, tylko wierz mi – zimna suka nie ma lepiej 🙂
    bywało, że mi się udawało na zimno, inteligentnie z dowcipem… pech chciał, że lepiej chyba byłoby mi na zdrowie wyszło strzelanie oczyma, pąsowe policzki i niezbyt wyszukany humor, lub nawet lepiej ten chichot by się miał

    królowe lodu dobrze wyglądają w filmach, w życiu… odstraszają, dla odmiany, chciałabym umieć tak jak ty :)…

    • Zimnosuczo potrafię zachowywać się tylko wobec mężczyzn, którzy są mi doskonale obojętni. Ci, którzy nie są, domyślają się tego w ciągu pierwszych 10 sekund konwersacji. Chyba że są niezbyt błyskotliwi, ale w takich nie gustuję.
      Kiedyś znajomy, który miał okazję oglądać mój popisowy numer na żywo, powiedział, że miałam oczy przyspawane do ofiary, dopóki ofiara nie spojrzała na mnie i wtedy gwałtownie jęłam interesować się wszystkim innym w pomieszczeniu 😉 Bardzo go to ubawiło. Mnie nie bardzo.

      • ja właściwie, po tych wszystkich razach dziwnych od życia, z założenia zachowuję zimnosuczo na dzień dobry – jeśli pan mi się podoba, to jest to zimnosuczo prowokacyjne zachowanie, jeśli nie to jest to zachowanie a’la królowa lodu – potrafie ściąć najbardziej zapalonego amanta…

  2. A ja z kolei zupelnie zajezdzilam jej pierwsza plyte i mialam jej za zle wieloletnie milczenie. Nowy krazek dostalam wczoraj na urodziny i pewnie dlugo bedzie mi pobrzmiewal w samochodzie… Choc kurcze krotki nieco!

  3. oboszszszsz, a potem jeszcze to; dzwonic czy nie dzwonic, trzymac dystans czy robic za labradora?
    walic glowa w biureczko czy w sciane?
    tia

  4. Trzymam kciuki za wysłaną aplikację! 🙂
    A w temacie zachowania – nie jest takie ważne czy zimnosuczo czy z oczami jak kot w Shreku. W takiej sytuacji trudno udawać i grać. Czasem da się wyuczyć pewnego postępowania w stylu „na zimno”, ale zazwyczaj jest to efekt mało przyjemnej lekcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s