Bollocks

W moim życiu zdarzają się czasem dni, gdy chcę przeciąć sobie kabel od internetu i powstrzymuje mnie jedynie to, że mam bezprzewodowy.

Z wiekiem tracę zrozumienie dla przemożnej chęci wyrażania siebie.
Robi mi się bardzo smutno, gdy za pisanie biorą się ludzie, którzy pisać nie powinni. Może inaczej – niech sobie piszą, ale dla siebie. Coś jak ze śpiewaniem pod prysznicem.
Robi mi się jeszcze smutniej, gdy piszą o czymś, na czym akurat ja się znam, a oni nie. Budzi się we mnie wtedy wredny belfer, mam ochotę wyjąć czerwony mazak i pisać pod każdym akapitem: „źle”, „nieprawda”, „też nieprawda”, „tym bardziej nieprawda”, „a w ogóle to nie jest po polsku”. Koniec końców gryzę się w język, czy też raczej w palce i ze zwieszoną głową idę tylko nalać sobie kieliszek wina na uspokojenie.
Nie zrozumcie mnie źle – nie mam na myśli sytuacji, gdy ktoś ma inny pogląd niż ja co do najlepszej piosenki z filmów o 007 albo najgorszej kawy w Krakowie, ale sytuację, w której ktoś z absurdalną pewnością siebie wali merytoryczny byk za bykiem, a niżej podpisana, przebrnąwszy w ciągu ostatniej dekady przez ładnych parę tysięcy stron na temat, rwie bezsilnie włosy z głowy.
Internet jest oczywiście cudownym wynalazkiem, ale daje też pole do popisu ludziom skrajnie niekompetentnym, którzy bardzo by chcieli uchodzić za jedynych specjalistów w danej dziedzinie po tym, jak przeczytali o niej artykuł w Wikipedii. Może trzeba było wybrać inną dziedzinę. Nie wiem, lakiery do paznokci albo zupki chińskie.
Dostrzegam w tym wszystkim jedną jasną stronę – demonstrowana publicznie ignorancja motywuje mnie do działania. Bo skoro ktoś może pisać o czymś, nie mając o tym pojęcia, to ja mogę tym bardziej.

Kontynuując rozważania nad tym, czy internet naprawdę pomieści wszystko – pewnie czytaliście o egzekucji korespondenta w Syrii. I o tym, że film ją dokumentujący trafił do sieci. Został usunięty, ale gdzieś tam jeszcze krąży, jak podejrzewam, choć rodzina poprosiła, żeby go nie udostępniać i nie oglądać. Brytyjska policja ostrzegła, że takie próby mogą zostać uznane za wykroczenie – i zaczęły się kuriozalne jęki o wolności mediów oraz o tym, że nie można karać za ciekawość. Ja przepraszam. Kto normalny jest ciekaw, jak wygląda dekapitacja na żywo?
Mam coraz silniejsze wrażenie, że jako gatunek osuwamy się w mrok.
Ale może to tylko PMS lub otrząsanie się z gwałtownego zakochu. Może mam zły dzień. Tak, to na pewno tylko zły dzień.

Reklamy

12 thoughts on “Bollocks

  1. Wiesz co, dekapitacja dekapitacją, straszne i barbarzyńskie, ale chciałabym przeczytać jakieś mądre analizy przyczyn tego, co tam się dzieje. Dwie sobotnie audycje w PR3 temu poświęcili, ale jakoś wolę czytać niż słyszeć, więcej zostaje. Przerażają mnie natomiast, niemniej niż sama dekapitacja, komentarze tejże. Chociażby pana Saramonowicza, pt „tak dla więzień CIA w Polsce” (tylko że nie).

  2. oj, o merytoryce wypowiedzi już nie raz pisałam u siebie – wiem więc o czym mówisz, o tym jak to internet schodzi na psy również, a teraz, zaczynam nabierać przekonania, że ludzie, wierząc święcie w swoją internetową anonimowość (co jest absurdem w dzisiejszych czasach i przekonaniem niezgodnym z rzeczywistością) pokazują najbardziej zwierzęce oblicze jakie mają i spuszczają ze smyczy swoje najbardziej plugawe instynkty

    • Mnie to boli, wręcz fizycznie mnie boli, gdy ktoś kreuje się na specjalistę w temacie, choć ewidentnie nim nie jest. A wszelkie próby zwrócenia uwagi na to, że się myli i wprowadza czytelników w błąd, traktuje jak napaść.
      Cóż. W dzisiejszych czasach każdy może zostać dziennikarzem, ale niektórzy powinni taką decyzję dwa razy przemyśleć – mimo że internet jest pojemny i wytrzymały.

      • wiesz co – jakoś przełykam, kiedy jest to bubel merytoryczny, ale ja często czytam i słyszę wypaczenia tematu (u dziennikarzy np. radiowych) poprzez generalizowanie i wybiórcze przytaczanie przepisów naszego prawa, które prowadzi do ogólnej nagonki, w miejscach mało istotnych… budowane są nieprawdziwe i nierzetelne obrazy rzeczywistości, a już gotuje się we mnie na prawdę mocno, kiedy taki nius jest podawany jako coś nowego i zatrważającego… a prawda jest taka, że ten przepis nie zmienił się od blisko 20 lat, a tu masz – hit tygodnia i wielki pożar… i ignorancja na pełen zegar, a ludzie ludziom wilkiem… chociażby nie musieli być.

        nie uważam, że nasze prawo jest dobre i idealne, ale często jest wypaczane w niusach i wprowadza w błąd szarych ludzi, którzy nie dopuszczają do siebie myśli, że ktoś pracujący w dużej TV, czy dużej rozgłośni radiowej, lub w jednym z serwisów internetowych może być takim piekielnym ignorantem i zbywać temat na ilość, a nie na jakość

        owszem, to o czym piszesz – to tez mnie drażni niepomiernie 🙂 zwłaszcza gdy szukam niezbędnych mi informacji i trafiam na sprzeczne zapisy… o ile tylko kilka epitetów poslę w przestrzeń gdy temat znam na tyle, że nie jest dla mnie problemem odrzucenie plew od ziarna, o tyle, gdy uczę się czegoś nowego, to… wsadziłabym takiego delikwenta w mrowisko, za ten czas jaki tracę na to aby wyszukać źródła alternatywne o wiarygodności, która mnie usatysfakcjonuje.

    • Hih. Wyzwanie wiaderkowe to moja ulubiona wieczorna rozrywka w tym tygodniu. Foo Fighters to genialnie zrobili.
      Ciekawa jestem, czy Putin zareaguje na nominację… 😉

  3. Ja widziałem tylko tyle ile pokazały polskie media. Przez kilkadziesiąt sekund widzisz twarz człowieka który ma pełną świadomość tego, że za chwilę umrze tak bardzo okrutną śmiercią. Ależ było mi go szkoda ..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s