We’ll run where lights won’t chase us

– Masz jakieś plany obiadowe na dziś? Otwarło się nowe miejsce…
SZLAAAAG.
I to byłoby wszystko, jeśli chodzi o moją dietę.
Do soboty żyję o wodzie.
Tak czy inaczej, autobus zdecydowanie wart odwiedzin, zupa rybna wyśmienita – tak wyśmienita, że powinni podawać ją w znacznie większych kubełkach, być może nawet wiaderkach – dorsz mięciuchny i do tego leją kwas chlebowy z beczki.

Studenty wróciły, miasto w związku z tym wściekle zatłoczone, a ja mam tradycyjny październikowy rzut socjopatii.
Obiecałam sobie, że nie będę wypowiadać się w sprawie diskopolowego klubu otwierającego się tam, gdzie niegdyś był Lizard King. Może i to nie było moje ulubione miejsce, ale zdarzały się dobre koncerty. A teraz taka żałość. Coraz rzadziej bywam, jak to się tutaj mówi, w Rynku i wyraźnie niewiele tracę, bo coraz większy tam lunapark.
Tym bardziej nie będę wypowiadać się w sprawie cenionego przeze mnie wielce pisarza, bo nie lubię pudelkozy i wywalania publicznie prywatnego błocka, nawet gdy zostało się do tego sprowokowanym.
Czas pakować się na urlop. Jak zwykle będę ćwiczyć bilokację lub też pędzić z wywieszonym językiem z miejsca w miejsce, bo napchałam sobie atrakcji co niemiara. A i tak najbardziej chciałabym poleżeć w parku, choć nie podejrzewam, by październikowa pogoda temu sprzyjała. Lista wydarzeń, w których zamierzam wziąć udział, świadczy o chyba o mojej słabo tajonej schizofrenii, ale co mi tam. Najpierw pójdę na stację metra – ale nie po to, żeby dokądś pojechać, bynajmniej. Później do księgarni, na moje nieszczęście specjalizującej się w literaturze podróżniczej. Zaplanowałam sobie też dość dziwne muzeum, wystawę o czarownicach, ociupinę sztuki współczesnej, dwie wizyty u Wiktorii i Alberta, wiadome przebieranki, bardzo niezwykły teatr (jeden z raptem pięciu podczas tej wycieczki), barowy wieczór z takim jednym dżentelmenem – różnie może się potoczyć – i coś jeszcze, ale chwilowo zapomniałam. Spodziewajcie się wielu przydługich wpisów, w których będę ekscytować się do nieprzytomności raczej nudnymi sprawami. Oraz najpewniej jednego złożonego z naprzemiennych kwiknięć i powzdychiwań. Tak tak, jeżeli z niepokojem – lub z ulgą – zauważyliście, że dawno tu czegoś nie było, pragnę uspokoić – lub ostrzec – że niebawem będzie, to znaczy nasza bohaterka okropnie się nacierpi. Dla stałych czytelników ta podpowiedź powinna być oczywista (można już trenować zamaszysty facepalm), dla niestałych wyjaśniający wszystko obrazek. Moim zdaniem słodsze to jest niż mała panda na koniku bujanym – dla porównania rzeczona panda.

No to cześć. Idę sprawdzić, jak bardzo rozciągliwy jest mój bagaż podręczny.

Reklamy

11 thoughts on “We’ll run where lights won’t chase us

  1. Dieta przed zima? Oszalałaś? 😉
    Ja właśnie od 3 dni pracuję intensywnie nad odrobieniem tkanki ochronnej na zimę… 😉
    szalenie udanego urlopu 🙂

    • Szalony to on będzie na sto procent 🙂
      Co do diety natomiast – lato niestety zakończyłam z przykrym wrażeniem, że moje dżinsy są nieco przyciasne w talii. Jak ja tyję, to od razu zaczynam źle się czuć w swojej skórze i muszę doprowadzić się do mojego zwykłego stanu, czyli jakichś 56 kilo. Oczywiście najprościej byłoby się zakochać, bo wtedy samo się chudnie, ale w tym tygodniu raczej mi to nie grozi 😉

      • 56 kg?!!!!!!!!!!!!!! Jeju… a ile Ty masz wzrostu, że zapytam… ?
        Nic, moje dżinsy po lecie akurat wiszą niezbyt malowniczo tu i ówdzie… ale moja waga jest o lata świetlne wyższa niż 56 kg… i teraz się zastanawiam, czy już taka upasiona byłam, czy jaka cholera, bo niby aż tak bardzo się sobie upasiona nie wydawałam 😛 no ale do rozmiaru 34, to mam daleko, a 36 … cóż, może i bliżej jest, ale kurcze… zazwyczaj diablo krótkie jest przy tej okazji… 😛

          • z czego chcesz się odchudzać????
            mam raptem 1 cm więcej i ponad 10 kg więcej… a gruba nie jestem…
            50 kilka kg ważyłam gdy miałam poważne problemy z odżywianiem… (no dobra 52kg – ale nigdy, nigdy, NIGDY więcej tego nie chcę przechodzić)

          • No ja siebie lubię szczupłą. Można by tu rozważać wpływy mass mediów i kwestie samoakceptacji 😉 ale tak po prostu jest. Przy czym jeśli schodzę poniżej pewnej wagi, czuję się tak samo źle jak wtedy, gdy mi ciałka przybywa – no i źle wyglądam.

  2. Jestem pod wrażeniem planów. Wspominałaś ostatnio o poszukiwaniach nowej pracy – pozycja „time management” powinna być wpisana w Twoim CV pogrubioną czcionką o dwa razy większym rozmiarze.
    Księgarnia klimatyczna. Gdyby ktoś zapuścił się trochę bardziej na północ Anglii, to polecam Barter Books (http://www.barterbooks.co.uk) – ogromny antykwariat w byłym dworcu kolejowym. Przy okazji w tej samej miejscowości można odwiedzić przepiękny zamek (http://www.alnwickcastle.com) i ogrody (http://www.alnwickgarden.com/).

    • Uuuuuu, piękne miejsce, dzięki bardzo! Aczkolwiek o tej księgarni wolałam nie wiedzieć chyba…
      Hrabstwo Northumberland muszę kiedyś odwiedzić koniecznie. Czytałam niedawno o ogrodzie trujących roślin, który tam też jest.

      Ten time management zdecydowanie gorzej wygląda u mnie przeciętnego poranka 😉

  3. Auć! Ale kusisz tym Londynem! To jeszcze się podpytam w jakim miejscu zwykle się zatrzymujesz, bo miałam z tym ostatnio problem. Możesz polecić coś ciekawego, acz niedrogiego, z dobrym dojazdem do centrum? Samych przyjemności życzę! 🙂 I czekam baardzo niecierpliwie na relację z podróży! Czy przewidujesz również jakieś fotki?

    • A to różnie – zależy od tego, ile mam forsy. Tak czy inaczej prawie zawsze celuję w okolice King’s Cross St Pancras, bo pod nosem ma się sześć linii metra plus pociągi, w związku z czym dowolny punkt w mieście i poza nim jest łatwo osiągalny.
      Fotki na pewno będą – przynajmniej z tych miejsc i wydarzeń, gdzie będzie mi wolno je robić 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s