We are all aliens to ourselves

Moja przyjaciółka i ja ciągle przeżywamy tego Austera. Każdy, kto odwiedził mój nieszczęsny blogasek więcej niż raz wie, że ja potrafię przeżywać. Oj, jak ja potrafię. W przeżywaniu jestem doskonała. Jeśli mnie ktoś/coś zachwyci, mogę całymi dniami miauczeć z uwielbieniem, bić czołem w oczarowaniu i produkować rozwlekłe apoteozy. Na swoją obronę dodam, że takie naprawdę wielkie zachwyty nie zdarzają mi się codziennie. Ani nawet raz w tygodniu.
– Boże, jak ja bym chciała z nim porozmawiać. Mogłyśmy podejść – bolała przyjaciółka.
– W życiu.
– Miałabyś autograf na stronie tytułowej, nie chciałabyś?
– Nie. Nigdy nikogo o autograf nie prosiłam.
– A ja tak. Czemu nie chciałaś, przecież ty odważna jesteś…
Odważna? Może i wpadam na rozmaite nierozsądne pomysły, ale jestem mniej więcej tak odważna, jak te zwierzątka, co na widok drapieżnika zastygają w bezruchu, udając martwe. Co gorsza, mam ostatnio wrażenie, że moja nieśmiałość z wiekiem się pogłębia. Kiedyś nie miałam problemu z wystąpieniami publicznymi – miałam tremę, oczywiście, ale nie taką, jaką miewam teraz. Kolana zaczynają mi się trząść na dwa dni przed godziną zero, a w godzinie zero trzęsie mi się już wszystko, cały człowiek mi się trzęsie, razem z umysłem niestety, który mi wówczas traci sygnał, śnieży, aż wreszcie staje się kompletnie, całkowicie, przerażająco pusty. Jeśli ktoś z was to uczucie zna, to wie, że ten gwałtowny mentalny paraliż i niemota są czystym koszmarem, i bardzo wtedy chciałoby się rozpłynąć w powietrzu. Oczywiście jakoś biorę się w garść, gdy sytuacja wymaga powiedzenia sobie: „No stara, nie ma czego się bać, spinasz pośladki i jedziesz”, ale na ogół po wszystkim jestem zupełnie wypompowana. Nienawidzę tych momentów podczas szkoleń, gdy prowadzący prosi uczestników, żeby powiedzieli coś ciekawego o sobie. Podziwiam bardzo ludzi, którzy do każdego podejdą, z każdym pożartują, porwą tłum na konferencji, zaśpiewają publicznie (co ostatnio zdarzyło mi się w wieku lat 14), zadzwonią do radia, dadzą się przepytać przez telewizyjną sondę uliczną, wezmą udział w zabawie weselnej i tak dalej.
Odnośnie dzwonienia – być może ktoś jeszcze pamięta anegdotkę sprzed wielu lat, jak to autorka przez jedyne dwa tygodnie zbierała się do wykonania pewnego telefonu. W końcu go wykonała, ale walnęła sobie uprzednio dwie lampki wina, dwie duże lampki, bo inaczej byłaby zbyt spanikowana. Takie historie zdarzają mi się co chwila.
No cóż. Nie jestem w najgorszym towarzystwie z moją niewdzięczną przypadłością. Barbra Streisand też jest nieśmiała podobno. I Johnny Depp. Elfriede Jelinek nie odebrała osobiście swojej Nagrody Nobla, bo bała się ceremonii. A mój jakże ukochany Matthew Macfadyen w dzieciństwie wymiotował z nerwów przed swoim przyjęciem urodzinowym, biedactwo. Niektórzy uważają nieśmiałość za uroczą, no bardzo być może, ale ja tam wolałabym nie słyszeć donośnego walenia mojego serca ani dobywającego się ze mnie słabiutkiego głosiku.
Zdaniem Zimbardo liczba takich przypadków jak mój wzrosła w ostatnich latach. Może to jakaś choroba cywilizacyjna.
Wydaje mi się, że przekroczyłam mój limit przypadków chowania nieśmiałości do kieszeni na ten rok. Toteż przykro mi bardzo, pisarz odleci na Brooklyn, nie poznawszy mnie.

W ramach podsumowania tematyczna piosneczka w mojej ulubionej wersji.

PS. Dzięki Bogu za internet. Spłodziłam na Tłyterze miłosny ćwierk o Austerze (rym niezamierzony) i minutę później jakiś miły i nieznajomy człowiek napisał mi, że ów jest już w Zurychu, gdzie też ma spotkanie autorskie, które jest właśnie transmitowane na żywo online. Możecie zgadywać, jak spędziłam wieczór.

Reklamy

5 thoughts on “We are all aliens to ourselves

  1. Auster… super, a Hugo Badera również udało ci się , że tak powiem, zaliczyć ? 😉 na tymże festiwalu Conrada? bo ponoć był ..

    • Dramat. Szczęśliwie następna sytuacja, w której będę musiała wziąć moją nieśmiałość za mordę przypada dopiero w lutym, więc mam trochę czasu, żeby potrenować przed lustrem…
      (I tak nie zadziała).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s