Now he rocks me gently

– Może ja najpierw wyjaśnię, po co tutaj jestem…
– Nie trzeba, wiem. Już mi o tobie mówili.
– O. Mam nadzieję, że nic złego.
– Powiedzieli, że jesteś bardzo miła.
Tyle dobrego. Jestem bardzo miła. Jeśli chodzi o złe – coś, co miało być prostą robótką, parę godzin i pozamiatane, okazało się upiornym bagnem bez dna i nie robótką, ale orką. Tygodnie, jeśli nie miesiące zajmie mi ogarnięcie tego szamba. Będę ryła w nie powiem czym jak świnia brodata. Jest sobotnie popołudnie, a ja z przerażeniem myślę o poniedziałku.

Jest sobotnie popołudnie po piątkowym wieczorze, który miał być spokojny, a nie był. Śmiałam się do bólu brzucha (i gardła, ale to odkryłam dopiero dziś), dowiedziałam się, że ładnie wyglądam z długimi włosami i zapomniałam, jak cudownie smakuje niezdrowe jedzenie o czwartej nad ranem. A że knajpy zamknęli, gdy było jeszcze TYLE do omówienia, towarzystwo wylądowało u mnie w domu i kolega gej spał na mojej kanapie, by opuścić ją rano po starannym wyściskaniu mnie (najwyraźniej uruchamiam tryb Bridget Jones, do kompletu brakuje skrupulatnego notowania wagi, wielkich majtasów i skomplikowanego życia erotycznego… chwileczkę…).
Nota bene – nie podoba mi się zupełnie kierunek, w którym zmierza Plac Nowy. Neon kręgielni, krążące fury, nastolatki chwiejące się na niebotycznych obcasach. Zmarszczyłam się w wielkim smutku, gdy zaśpiewano mi 23 złote za drinka. Hola, to nie Covent Garden. I to nie był courvoisier.
Na szczęście ciągle są miejsca, które opierają się upływowi czasu i zawsze jest w nich tak samo, nawet ludzie przy barze ci sami.
I my. Też się opieramy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s