I’m gonna explode like atomic bomb

Nadal mam „jeden z tych dni”, tylko że dziś jest „jeden z tych dni”, gdy oblewam się kawą, zaczyna walić żabami dwie minuty po moim wyjściu z domu, podczas kupowania biletu w automacie wytrząsam sobie zawartość portmonetki w kałużę, starannie rozczesywane włosy przegrywają sromotnie w starciu z aurą i wyglądam, jakbym wsadziła sobie na głowę mop lub wylazła z dziczy jakiejś (nigdy nie zrozumiem tej rażącej niesprawiedliwości, że niektóre kobiety mają przez dzień cały sierść idealnie gładką, a ja mogę sobie szczotkować, prasować, odżywki nakładać, a godzinę później każdy kłak w swoją stronę). I to nie koniec, bo kalendarz na grudzień rozpada się z wielkim hukiem, a poza tym uświadamiam sobie, że odkryta parę dni temu, excusez le mot, chujnia z grzybnią jest chujnią rozmiarów wprost nieopisanych. To ostatnie to niby nie mój problem, ale znacznie więcej roboty niewątpliwie.
Och, i jeszcze dostałam ofertę pracy w bardzo interesującej branży, po czym przeczytałam całą wiadomość i zwiesiłam nos na kwintę, bo wymagana jest znajomość języka, którego z pewnością nie znam, ani pół słóweczka w nim nie znam.
Jakby to nie wystarczało, mam ochotę powiedzieć parę słów od serca mojemu życiu osobistemu, bo zirytowało mnie niezmiernie. Są ostatnimi czasy chwile, gdy rozważam odwieszenie życia osobistego na kołek w ogóle. Dzieci mogą mieć wymyślonych przyjaciół, to ja sobie zorganizuję wymyślonego kochanka. Zero nieporozumień, zero stresów, święty spokój, jest zawsze, gdy potrzebuję i znika, gdy nie; jak mi się znudzi, to mu zmienię kolor włosów albo imię. Coś w stylu męskiej wersji Galatei, ale istniejącej tylko w mojej wyobraźni.
Powiadam. Jeśli przed północą nie zdarzy mi się coś miłego, to chyba pęknę.
I pomyśleć, że cała ta dzisiejsza seria zaczęła się tak niewinnie i zwodniczo, od jednej z ulubionych piosenek w radiu. Coś mi się wydaje, że ten mój zabobon nie działa.

Gdzieś tam w świecie są szerokie, ciepłe plaże, drinki z palemką, surferzy z rozwianym włosem, miękki piasek i kiczowate zachody słońca.
Tylko mnie tam nie ma.
Ale jeszcze 45 dni i będę miała całą dobę urlopu.

Advertisements

3 thoughts on “I’m gonna explode like atomic bomb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s