Not going home

Wygląda na to, że mieszkam i pracuję tutaj, ale moje życie już toczy się gdzieś indziej. Obudziłam się dziś z poczuciem, jakbym je zostawiła samopas, jakby tam czekało, aż wrócę (wrócę – ciekawie dobrane słowo).
Szlag by to wszystko.
Tutaj funkcjonuję coraz bardziej jak automat, robię co trzeba i nic ponadto, niezbędne minimum, takie na przetrwanie i nic więcej, bo i po co się wysilać. Coraz rzadziej znajduję coś, co mnie cieszy; jakbym wyczerpała dostępną pulę uciech. Tam sprawy mają się zgoła inaczej.
Niby dobrze mieć za czym – i za kim –  tęsknić, ale chyba bezpieczniej, a na pewno spokojniej nie mieć.

Byle przetrwać ten miesiąc, na moje szczęście burzliwy i niesprzyjający rozmyślaniom. Później będzie już z górki. Jutro Gogol Bordello, więc może wytańczę z siebie ten rozstrój, bardzo na to liczę.
Ale się pozmieniało. ALE się pozmieniało…

Reklamy

4 thoughts on “Not going home

  1. a, cholera…
    tak, bez tęsknoty dużo spokojniej.
    dzięki za przypomnienie o Gogol Bordello. może się zbiorę w sobie i pójdę poskakać.

    • Mało brakowało, a w ogóle bym nie zarejestrowała faktu, że ten koncert się odbywa – ja naprawdę żyję w swoim świecie od pewnego czasu i mało do mnie dociera… Na szczęście mam nieco bardziej ogarniętych znajomych, którzy zorganizowali mi bilecik 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s