Think locally, fuck globally

Zgodnie z wielkimi nadziejami Gogol Bordello wyciągnął mnie za włosy z nastroju, który można opisać jako „nie przeszkadzaj mi, rozważam nad sensem życia”. Naskakałam się nieprzyzwoicie. Jeśli nóżka wam przy tym nie chodzi, to obawiam się, że mogliście nie zauważyć, iż jakiś czas temu umarliście (wersja live, gdyby kto chciał się upewnić – i tak, frontman szybko pozbywa się koszuli, a energia bije z niego taka, że aż dach się unosi). Kto ma twarzoksiążkę, może zobaczyć, jak Burdele śpiewają Breakout. Kto nie ma, wyjaśnię, że zagrali Ona poszła inną drogą, po polsku jak najbardziej, bo Eugene pochodzi z Ukrainy i całkiem ładnie po naszemu gada. Publika była w histerii.
Chyba najlepszy koncert, na jakim kiedykolwiek byłam – a najbardziej urocze jest to, że właściwie przypadkiem. Co ponownie dowodzi, że najciekawsze rzeczy w życiu przytrafiają się niechcący, między jednym a drugim starannie układanym planem, bo jakoś tak samo wyszło.
Opuszczałam stare, dobre mury Rotundy czerwona na pysku i spływająca potem. Powiadam, dobrze było. Wspaniale. Nawet koszulkę sobie kupiłam i z wielką chęcią będę nosić ją pod grzecznie zapiętymi marynarkami.
Mam tego roku wyjątkowe szczęście do wydarzeń urywających głowę.

Nie dziwota, że rano z wielkim trudem zwlokłam się z łóżka (tym bardziej, że po powrocie z Oleandrów, zamiast pójść po bożemu spać, od razu – zrzuciwszy tylko za pomocą kopniaków buty – rzuciłam się do jutuba, by dalej słuchać, oglądać i tupać nóżką), dzień ciągnął się niemożebnie, a na jego zakończenie wyjaśniałam uprzejmemu inaczej panu z gazowni, dlaczego nie mam stołu. Musiał wypełnić zatrważającą liczbę papierów potwierdzających, że niżej podpisana nie zatruje się tlenkiem węgla i z czarowną uprzejmością zapytał:
– Se siąść gdzieś mogę?
Zaprosiłam gestem do wnętrz mojego przepastnego apartamentu.
– Stołu pani nie ma – zauważył. No, nie mam. Stołu jako takiego obecnie rzeczywiście nie mam. Mam bar oddzielający część kuchenną od części, ekhe, salonowej i mam stolik, przy którym miło sączy się kawunię do zmierzchu i płyny wyskokowe po zmierzchu.
– Czemu pani stołu nie ma, jak to tak bez stołu?
Normalnie.
– A jak święta będą, to co?
Ech.

A żeby nawiązać do tytułu – i ponieważ nie można ciągle latać tylko do Londynu, wszak wszyscy byli w Londynie i, jak się ostatnio dowiedziałam, w Londynie nie ma niczego ciekawego – za trzy miesiące wydarzy się takie coś.
Tesla
Wybieram się tam tylko dlatego, że jeszcze tam nie byłam.

Reklamy

8 thoughts on “Think locally, fuck globally

    • Będę dziękować, jak cało wrócę 😉 Ale podobno bardzo fajne miasto i jest gdzie winka się napić.
      Swoją drogą – bardzo dobre powiedzenie! Akurat idealnie pasuje.

  1. Belgrad – miło wspominam. Taksówkarze oczywiście oszukują, ale można dojechać autobusem (za grosze) z lotniska do centrum. Nowy Belgrad – idealnie nadaje się do kręcenia apokaliptycznych filmów. Szerokie aleje, blokowiska – brr. Z nieoczywistych miejsc polecam restauracje na rzece Stara Koliba (mam nadzieję, że wciąż działa) https://ssl.panoramio.com/photo/90052105 No i mam nadzieje, że już będzie wiosna.

    • Oooo, dziękuję 🙂 Pożądam wszelkich informacji o tym punkcie świata, bo skąpo trochę w sieci… Czytałam pobieżnie, że mają fajne knajpy na rzece, dobrze wiedzieć więcej!

  2. O, to by było pewnie pierwsze miejsce na świecie, gdzie ja już byłem, a ty jeszcze nie 😉 Belgrad fajny, nowoczesne ale nieprzesadnie zglobalizowane miasto – co dla mnie jest wielkim pozytywem, taka odmienność od Warszawy, Pragi czy Budapesztu. A jeszcze superzej jest, jak się wyjedzie z Belgradu i pozwiedza Serbię średnio – i małomiasteczkową i wiejską. Jest bardzo fotogeniczna, bardzo smaczna, żywiołowa.
    P.S. Gogol Bordello też mnie porwało swego czasu, choć właściwie poznałem tylko jeden album Trans-Continental Hustle, to musi być jazda na żywo 😉

    • Jazda taka, że lepiej mieć kondycję dobrą, bo inaczej… 😉
      Strasznie bym chciała zobaczyć tę Serbię małomiasteczkową, ale nie wiem, czy będzie czas; to bardzo krótka wycieczka. Na razie zamówiłam przewodnik.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s