I know you’re out there somewhere

Samopoczucie mam jak te ohydne ryby, co spędzają życie zagrzebane w mule.
Wystarczy napisać, że zamiast pójść wczoraj na długo wyczekiwane koktajle ze znajomą powróconą z Azji, siedziałam w domu w towarzystwie głosu Jima Morrisona i jednej z przywiezionych książek, ale trudno powiedzieć, bym czytała, chociaż rzecz jest bardzo interesująca i wciąga. Oględnie rzecz ujmując, jestem nieco wycofana. NIECO. Dobre sobie.
Pocieszam się, że to długo nie potrwa. Trzeba po prostu wytrzymać gwałtowny spadek formy, nie rozmyślać, nie rozpamiętywać, nie kombinować nad przyszłością – ot, skoncentrować się na sprawach bieżących. Gdyby ktoś tylko mógł mi powiedzieć, jak to zrobić?…

Czytałam dziś, że coraz więcej Polaków uprawia seksturystykę. Cóż, trzeba sobie jakoś radzić z udrękami codzienności. Na zdrowie. Podróże kształcą. Właściwie w ostatnich miesiącach mnie też można byłoby podciągnąć pod tę kategorię, choć – jeszcze – nie jestem ryczącą czterdziestką mrugającą do powabnych habibich. Nawiasem mówiąc, tego lata zamierzam wybrać się na pierwsze od dawna prawdziwe wakacje, to jest spakować tylko pareo, japonki, bikini i zapas lektur. Po bożemu. Tydzień plackiem w ciepłych krajach. O ile siebie znam, trzeciego dnia zacznę się rozglądać za przygodą (bez związku z pierwszym zdaniem tego akapitu) i ucieknę z plaży, żeby przez cały dzień boży maszerować przez chaszcze, śpiewając wniebogłosy celem odstraszenia węży/niedźwiedzi/tubylców/innych, niepotrzebne skreślić – tak bywało w przeszłości.
Tak. To jeszcze bardzo odległa wizja, ale dość ucieszna. Najważniejsze to mieć do czego odliczać.

Reklamy

5 thoughts on “I know you’re out there somewhere

  1. osobiście odliczam czas do lipcowej Rumuni, acz nie zakładam, że tam trafię, bo może po drodze, czyli wcześniej trafię w inne miejsce, na dłużej może… Norwegia zawsze mnie pociągała :)… ale Rumunię kocham, więc 5 lipcowych dni już na wszelki wypadek jest zaklepane :), a co ma być to i tak będzie, rzeczywistość może zmieniać się w czasie teraźniejszym, a plany… weryfikuje praktyka 😉 😛

    • Ja już kupiłam bilet na lipiec – nienawidzę kupować biletów na za 6 miesięcy, bo cholera wie, co może się wydarzyć, ale promocja była taka, że grzech nie skorzystać. Tym samym nie bardzo mogę z mojego planu się wycofać… chociaż właściwie to plan jeszcze nie istnieje 🙂

      • ja w prawdzie biletu jeszcze nie kupiłam, ale to tylko dlatego, że jeszcze na ten wyjazd kasy nie zbiera organizator 🙂 … bo gdyby zbierał, to pewnie już, już … 🙂 w prawdzie to wyjazd zorganizowany, a więc taki od jakich stronisz, ale za to w niezbyt licznej grupie i na dodatek maniaków chodzenia po górkach i nie tylko… nie wiem, czy fizycznie za nimi nadążę 😛

        … oczywiście, dostałam razem z planem wspomnianej wycieczki, rozpiskę wiosennych wypraw na dreptanie po beskidzie niskim i nie tylko – kusi, oj kusi, ale… nie mam kiedy, a przede wszystkim to nie mam butów 😦 jedne umarły, a drugie służą na wyjścia do kotłowni, bo były mocno nietrafionym zakupem 😐 – takie jak ty masz, są genialne, ale poza moim obecnym budżetem 😛

  2. I to jest właśnie przewaga książek papierowych nad eczytnikiem! Można zabrać książkę na plażę, zasypać każdą stronę piaskiem, potem zakryć sobie nią twarz na czas opalania, a wróciwszy do domu, z rozrzewnieniem znajdować zapomniane ziarenka piasku między najbardziej wyczytanymi stronicami… Dla mnie Cortazar już zawsze będzie mieszkał nad Bałtykiem 🙂

    • O tak! Lubię te ziarnka piasku, zmoczoną okładkę i rogi wytarte od nieustannego wsuwania i wysuwania z kieszeni plecaka… A jaką frajdą po paru latach jest znalezienie w środku wyblakłego rachunku z jakiejś knajpy, zwłaszcza wydrukowanego w lokalnym niepojętym alfabecie 😉 Mój tata kupił sobie czytnik i pożyczył mi go ostatnio, ale nie, dziękuję. Wolę makulaturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s