I’m aching to find someone to share my life with

Dzisiejsza moja pogadanka będzie najpierw płytka i beztroska, ale nie należy liczyć, że pozostanie taka do końca.
Otóż zapoznałam się z listą najbardziej seksownych mężczyzn na tym łez padole.
Zacznijmy od tego, że większość nazwisk musiałabym wyguglać, bo pojęcia nie mam, co to za jedni – ale mi się nie chciało. Natomiast mój komentarz do pierwszej dziesiątki pozwolę sobie przedstawić w poniższych punktach.
1. Nie w moim typie.
2. Ja wszystko rozumiem, ale seksowny?…
3. Nie w moim typie, przy czym obleci.
4. Nie w moim typie.
5. Nie znam.
6. Nie znam.
7. Nie znam.
8. Nie znam.
9. Nie w moim typie.
10. A w życiu.
Oczywiście żaden z moich szczególnie ulubionych na tę listę nie trafił, więc tak się zastanawiam, czy ja może mam z gustem coś nie tak?… Ach nie, przepraszam. Idris Elba jest. Choć on jeden broni mojego honoru.
Dobrze, tośmy sobie poplotkowali. Wystarczy. Teraz będę spuszczać emocje.

Był ktoś na Johnie z National Theatre? Bo ja po powrocie z rozczarowująco pustawego kina powiem wam jedno.
Cieszę się bardzo, że nie poszłam na to do teatru.
Wywieźliby mnie z widowni w strzępach.

Domyślam się, że nie do każdego trafia taka stylistyka, takie historie i tak śmiały sposób ich opowiadania – to nie jest przedstawienie, o którego pierwszej scenie zdążycie zapomnieć po dwudziestu minutach, boków też nie zerwiecie, a po wyjściu nie powiecie: „no, fajnie było, to teraz możemy iść na drinka”. O nie. Prędzej wypełzniecie z widowni obolali i niezbyt szczęśliwi, udając, że coś wam do oka wpadło. Albo wymaszerujecie zirytowani, że taką tanio skandalizującą chałę ktoś wam kazał oglądać.
Osobiście wypełzłam. Trafiło w mój czuły punkt. Jeśli macie jakieś demony pod skórą, jakieś wspomnienia, które wolelibyście wyprzeć – jest bardzo prawdopodobne, że ten spektakl je obudzi.
Sporo w tym było groteskowych scen i tekstów, przy których widownia chichotała, ale w gruncie rzeczy to łamiąca serce, porażająco bolesna opowieść o człowieku, który nie miał szans ułożyć sobie porządnie życia – dorastał z ojcem katującym rodzinę (w drugiej minucie wiadomo, skąd ostrzeżenia, że to spektakl dla dorosłych…), matka się zapiła, bracia zginęli. Jako osiemnastolatek dorobił się własnego syna, którego przez wiele lat nie widział. Nabawił się wszystkich możliwych nałogów, mieszkał na ulicy, nielicznych przyjaciół zabrało mu AIDS. Wreszcie trafił do pudła za popełnione na haju przestępstwo. Po latach nieudanych związków z kobietami zrozumiał, że jest gejem. Można by się zżymać, że to niemal telenowelowe nagromadzenie zwrotów akcji i nieszczęść, gdyby nie fakt, że to wszystko prawdziwe opowieści z najzupełniej prawdziwego życia.

W pewnym momencie głos aktora zostaje zastąpiony głosem prawdziwego Johna. Niewyraźnym, nieśmiałym głosem poturbowanego przez los pięćdziesięciolatka, który bardzo chce wreszcie uporządkować cały ten burdel. John, ogromnie pogubiony, szuka tego, co my wszyscy – czyjejś bliskości. Czyjejś uwagi. Kogoś, kogo mógłby obdarzyć całą miłością, jaką w sobie ma.
Zanim ta przejmująca scena nastąpi, wędrujemy z nim przez ciemne pokoje rodzinnego domu, ulice Clapham, przytułki i więzienia, żeby wreszcie trafić do męskiej sauny, w której John czeka, aż ktoś go zauważy. Po prostu.

Gdyby to była zwykła sztuka, pewnie uznałabym ją za zbyt rzewną, ale DV8 nie robi zwykłych sztuk. Nie kombinuje z wydumanymi scenariuszami, bo poszukuje ich w rzeczywistości. DV8 przypomina, że podstawowym instrumentem aktora jest jego ciało – i udowadnia, jak doskonały jest to instrument.
Ten spektakl może się podobać albo odstręczać, ale zrobiony jest z imponującą perfekcją. Są sceny, gdy widz zachodzi w głowę, czy stopy protagonisty zostały przybite gwoździami do podłogi, bo normalny człowiek takich ruchów nie jest w stanie wykonać, nie odrywając kończyn od gleby. Każde słowo jest ilustrowane gestem i to gest determinuje jego znaczenie; można być głuchym na samą fabułę, ale cielesna ekspresja wykonawców poruszających się w rytm słów oszałamia. Domyślam się, jak morderczy wysiłek za tym stoi, biorąc pod uwagę, że aktorzy mówią i tańczą jednocześnie, jedno i drugie wykonując jakby od niechcenia. Z dziwną fascynacją ogląda się ich piękne lub niepiękne ciała, kropelki potu i tatuaże, wygięte barki, napięte mięśnie łydek, naprężone palce stóp, obnażone i nie zawsze płaskie brzuchy. Jak oni cudownie ze sobą współpracują. To momentami ogromnie zmysłowe, momentami odpychające, ale przez bite dziewięćdziesiąt minut wzroku nie sposób oderwać.

Nawiasem mówiąc, to samo napisałam w 140 znakach, by świtem odkryć, że odtwórca głównej roli posłał dalej mój tweet. Och.

Reklamy

5 thoughts on “I’m aching to find someone to share my life with

  1. miałam pójść. samotnie. imieninowo. w tzw. ostatniej chwili zmuszona byłam zamienić na wizytę u lekarza. wiedziałam, że pożyjesz za mnie i będę miała okazję przeczytać, jak było. jednak gdy zaczęłam lekturę, po raz pierwszy musiałam się zmuszać do Ciebie czytania. nie miałam ochoty wiedzieć, że było aż tak. ech…

    • Może to jeszcze będą emitować (chociaż, Bogiem a prawdą, wątpię, bo tłumów nie było). Mnie to sponiewierało – przy czym pamiętać należy, że mam specyficzne upodobania i lubię być przeciągana za włosy po podłodze. Przynajmniej jeśli chodzi o to, co oglądam 😉

      • niestety też lubię, czytaj: koniec a ja siedzę i w końcu wychodzę uryczana, i idę, i ryczę… i czasami … i dojeżdżam do domu i mówię „Było…” i znów mnie bierze i jadę dalej. jednym słowem przypadek kliniczny. co do ponownej emisji, to w Poznaniu niektóre rzeczy pojawiają się też w kinie pałacowym. czy to będzie ten przypadek – się okaże się.

  2. Chyba Cię przebijam ignorancją. Z pierwszej dziesiątki nie kojarzę nikogo. Nazwisko do twarzy umiem dopasować tylko w przypadku 12, 20, 38, 39, 43, 45 i 50. No, i jeszcze w przypadku 18, bo tak się nazywa moja koleżanka, ale to chyba nie o nią chodzi 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s