Why so serious?

Och, ten pierwszy dzień po wakacjach, gdy człowiek gapi się tępo w monitor i nie rozumie maili, które czyta, a każdą czynność okupuje nadludzkim wysiłkiem. Tak by sobie tylko posiedział. A najlepiej kocyk na głowę naciągnął. Ukojenie niosą niezmierzone dobra internetu, więc mogę nadal spędzać wieczory z moimi wszystkimi nowymi i starszymi miłościami, przynajmniej zanim nie dojadę do końca YouTube’a.

Czy już wszyscy zdążyli ponarzekać na słabość Oscarowego filmu, antypolskość, brzydkie sukienki i to, że reżyser w przemówieniu zrobił z Polaków ochlaptusów? To teraz ja ponarzekam – otóż nigdy, przenigdy, przeprzenigdy nie zrozumiem, czemu mój drogi naród z niczego nie może być od początku do końca zadowolony. Zawsze coś źle. Można by się po prostu cieszyć, ale nie. W pewien sposób nawet podziwiam umiejętność niektórych ludzi do reagowania fochem na najradośniejsze nawet wydarzenie, a jeszcze bardziej podziwiam to, że życia im nie szkoda. Bywam pod wrażeniem, z jakich drobiazgów można zrobić powód żarliwego protestu, krucjaty i osobistej śmiertelnej obrazy. Mnie by się nie chciało tak czepiać.
Nawiasem mówiąc, jestem bardzo ciekawa, co by zrobił ten osobnik, któremu tak przeszkadzało napomknienie o wstawionych przyjaciołach, gdyby to jego znajomy akurat Oscara odbierał. Wstał i odśpiewał „Rotę”? Bo ja z pewnością wznosiłabym toasty. Ale ja to zepsuta jestem i zdemoralizowana, wiadomo.
No dobrze. Dość już o tym wszystkim powiedziano przecież.

A w ogóle to, panie i panowie, przyszłam tutaj, żeby poinformować, iż wydarzyła się rzecz na pograniczu prawdopodobieństwa (to jak całe moje życie ostatnimi czasy, nieprawdaż). Autorkę kopnął zaszczyt i ktoś w końcu docenił. Dostała mianowicie awans.

PS Jakby tego było mało, blogasek właśnie mnie poinformował, że jest to mój tysięczny post. Kwiaty, czekoladki (tylko bez marcepanu), Veuve Clicquot, liściki miłosne lub wyrazy ubolewania na poste restante.

Reklamy

21 thoughts on “Why so serious?

  1. brawo! brawo! brawo! to tak za całokształt, bo mam zaległości w komentowaniu i wyrażaniu podziwu oraz łkaniu 🙂

  2. A ja przygotowałem wszystkomający obrazek jubileuszowy i właśnie się zorientowałem, że komentujący nie może wrzucać obrazków 😦 Z obrazkiem czy bez, dziękuję bardzo za te 1000 wpisów!

    • O, faktycznie nie może 😦 Tylko właściciel bloga może. Myślałam, że WordPressa dosięgły bardziej zaawansowane technologie. Szkoda.
      Ale może mógłby zapisać gdzieś indziej i wrzucić link? Albo mi toto zamailować? Strasznie bym chciała zobaczyć!

      I miło mi bardzo 🙂

  3. od jakiegoś czasu w ramach rozrywki zastanawiam się co Ty masz za robotę 🙂 – bynajmniej nie pytam, piszę co mi po głowie chodzi. poprzedniego wpisu nie komentowałam bo mi zazdrość zalała oczy i nie widziałam ni klawiatury ni ekranu 😀 a Rulling Class widziałam lat temu kiiilka w wersji filmowej z Peterem O’Toolem w roli głównej i mnie wtedy zmiotło. w ramach gratulacji szeroko pojętych piję Twoje zdrowie, jednakowoż nie szamponem a winem czerwonym 🙂 [tak wiem przecinki postawione w komentarzu nad wyraz nonszalancko – to tu to tam]

    • Robotę mam całkowicie nieprzystającą do moich zamiłowań i taką, która u ludzi pytających, czym się zajmuję, nie powoduje westchnienia „wooow”, tylko raczej uprzejme „ahaaa…” i zmianę tematu na ciekawszy 🙂
      Najmocniej przepraszam za to zalanie. Na pocieszenie dodam, że w niedługim czasie czeka mnie tylko jedna i bardzo króciutka wycieczka, a potem dłuuuuugo nic.

      • ha ha, jakoś nie wierzę w to „dłuuuuugo nic” 😉 na pewno coś wypadnie w międzyczasie! gratuluję awansu i wytrwałości w pisaniu.
        z Oscara się bardzo cieszę, chociaż mnie film nie poruszył w żaden sposób. gra bdb, ale nie jestem obiektywna, bo Kuleszę uwielbiam.

  4. Gratulacje! Awansu i blogusia. W belgijskich mediach rowniezn mowi sie o ogolnym niezadowoleniu i negatywnych reakcjach na Oskara za „Ide”. Najwyrazniej tak po prostu cieszyc sie nam (Polakom) NIE WOLNO i juz.

    • Ależ dziękuję.
      To prawda – i to takie zblazowanie nieznośnie, „z czego tu się w ogóle cieszyć, nic wielkiego się nie stało, a poza tym i tak wszyscy umrzemy”.

  5. że pijusy na podstawie tego filmu? przecież wówczas tak było, a nawet bardziej chyba… znam tylko z opowiadań, ale tak to mniej więcej wygląda… co w takim razie z filmem „dom pijany”, który z Ida ma plastycznie wiele wspólnego i dla mnie ma momentami to coś czego idzie brakuje, a co dla mnie przejawia się w o 5 sekund za długo przeciągniętych kilku scenach Idy, co ją spłaszcza, ale ja raptus jestem. Oskar – super 🙂 należał się zwłaszcza przez grę Kuleszy, bo po Idzie prawie zostałam jej wielbicielką (prawie, bo jednak nadal preferuję facetów), jej rola to majstersztyk.

    • Nie – Pawlikowski w swojej acceptance speech podziękował swojej polskiej ekipie i wspomniał, że jest już pewnie pijana. Niektórzy uznali ten komentarz za obraźliwy.

  6. kołtuneria to nasze drugie narodowe imię… za granicą pewnie nie piją? Malo tego, pijani odbierają nagrody więc cóż… każdy powód aby się poczuć urażonym w tym kraju jest dobry 🙂

    swoją szosą – gratuluje awansu 🙂 … teraz to pewnie mniej do wyjazdu na stałe będzie cię korciło… przynajmniej przez jakiś czas 😛

  7. Kulesza w roli Wandy Gruz jest fantastyczna (jak ona pali te papierosy!!! co mnie niezmiernie irytowało, gdyż po 5mcach nie palenia wyzwoliła we mnia tak silną pokusę, ze musiałam se postać koło kopcącego pana i powdychać po wyjściu z kina) – zresztą uwielbiam ją w każdej kreacji, a szczególnie w serialu „Krew z krwi”, i oczywiście w „Róży”. Jak sama powiedziła : oscar to taka wisienka na torcie, choć wiadomo że to wszystko to takie amerykańskie 😉
    A u nas jak zawsze.. a to że film anty polski, a to że anty katolicki, a to że Polacy Żydów wybijali, a to że pijaczyny… się odechciewa słuchać – też się zastanawiam, skąd w ludziach tyle ochoty na tracenie energii w taki sposób. Mogliby ją spożytkowac na przykład na dobry seks, ale pewnie są zbyt wierzący i seks tylko dla prokreacji.. wiem, wiem, złośliwa jestem, ale szlag mnie trafia – bo Ida to naprawdę dobry film, piękne zdjęcia, może ta Trzebuchowska nieco sztywna, ale co się dziwić, nie -aktorka. Za to muzycznie pięknie.. na przykład „”Naima” Coltrane’a…
    Ech rozpisałam się, a miałam tylko pogratulować awansu i 1000 wpisu ;))) Najlepszego i takie tam 😉

    • Ja bym naprawdę bardzo chciała, żebyśmy czasem wyluzowali trochę i odpuścili sobie te pojękiwania. Wiosna idzie i w ogóle 🙂
      I rozpisuj się bez obaw, ja lubię długie komentarze.

  8. „Mój tysięczny post” – zabrzmiało anorektycznie, na szczęście tylko zabrzmiało 😉
    Tysiączne wyrazy uszanowania i z pewnością za zdrowie Autorki na okoliczność autorstwa, a także dziejów i wrażeń okołoautorskich, tak zacnie tu opisywanych, jak również awansu pozazamiłowaniowego, kielich wzniesionym będzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s