The finest fury is the most controlled

No, mówiłam przecież.
Zmiana telefonu to jak klęczenie na grochu.
Moja karta SIM jest za duża. Nie wlezie do nowej maszynki. Szlag by tę całą technologię trafił.

Od wczoraj przebywam na gościnnych występach. Zaczęło się świetnie; podróż do biura zajęła mi skromne półtorej godziny zamiast zwykłych kilkunastu minut, bo przecież dlaczego nie. Pięć centymetrów śniegu w marcu to niebywale zaskakujące zjawisko, nieprawdaż. Dotarłam poirytowana (bardzo nie lubię się spóźniać) i z sierścią potarganą. I na dzień dobry stałam się świadkiem bardzo nieprzyjemnej sprzeczki, w której na moje szczęście nie musiałam brać udziału. Nawet gdyby ktoś mnie w sprawę postanowił wmieszać, wymieszałabym się błyskawicznie, ponieważ jako osoba z natury niekonfliktowa nie czerpię żadnej frajdy z dogryzania ludziom i nie znoszę tego rodzaju retoryki. Bywam złośliwa, jak każdy, ale mam bardzo niską tolerancję na złośliwość rozumianą jako uderzanie ad personam, uderzanie w stylu „ja jestem mądry, a ty głupi”. Obrażanie czyjejś inteligencji, publicznie zresztą i w wykonaniu dorosłego człowieka, w moich oczach jest jedną z najbardziej prostackich zagrywek, o jakie można pokusić się w dyskusji. W pewnym momencie, obserwując tę żenującą wymianę zdań – a właściwie nie tyle wymianę zdań, co bombardowanie pompatycznymi, pełnymi epitetów monologami z jednej strony i słabą obronę z drugiej – pomyślałam, że szkoda mi biednego człowieka; po co dał się w to w ogóle wciągnąć, zamiast odwrócić się na pięcie i odmaszerować po pierwszym agresywnym tekście.
Może przesadzam, ale obcowanie z kimś czerpiącym wyraźną satysfakcję z jeżdżenia po innych, z kimś, kto z jakiejś niezrozumiałej przyczyny obrał sobie za życiowy cel udowadnianie wszystkim wokół, jak bardzo są ograniczeni w porównaniu z Jego Cudownością, uruchamia mi w głowie wszystkie dzwonki alarmowe, poziom zaufania do delikwenta obniża do zerowego i wyrzuca czerwony napis UWAGA, PSYCHOL.
To wszystko zdarzyło się, nim zdążyłam wypić pierwszą kawę (no dobrze, pijam głównie mleko z kropelką lub dwiema kawy, ale jednak). Obawiałam się reszty dnia. Jak ja bym chciała móc obcować tylko z przyjaznymi ludźmi, ech.
Na szczęście dziś już wtorek, ba, nawet koniec wtorku, do niedzieli niedaleko. Trzymamy się przyjemnych dźwięków i nadchodzącego weekendu. To będzie jazda bez trzymanki, ale gdy już wpadło się na taki pomysł, nie ma innej możliwości, jak tylko stawić mu czoła.
– Kiedy znowu wyjeżdżasz?
– Ych… no… niedłuuugo… w… kwietniu?…
Nie mówmy o tym. Naprawdę, nie mówmy o tym.

Reklamy

4 thoughts on “The finest fury is the most controlled

  1. Na wszelki wypadek, gdyby problem karty nie był jeszcze rozwiązany, to informuję, że możesz uzyskać od Twojego operatora kartę SIM w wersji micro (oczywiście z Twoim aktualnym numerem telefonu). Możesz też skorzystać z usługi przycięcia tej za dużej karty w jakimś telefonicznym punkcie usługowym, których pełno w centrach handlowych. Nie dają gwarancji, ale z reguły przycięta karta działa bez problemu – ja też mam telefon z taką kartą i jest OK.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s