Replace us with the things that do the job better

Miało dziś być o czymś innym, ale przeczytałam wczora z wieczora pewną wiadomość, która zmusza mnie do kontynuowania wątku aktorskiego intelektu.
Lub jego braku.

Zapewne wam się obiło o uszy, jak nasza pani z telewizji robiła wywiad z Sigourney Weaver. Sigourney Weaver zapytała ją o Jerzego Grotowskiego. Pani z telewizji – świetnie zrobione brwi, przyznam – powiedziała, że nie wie, kto to jest. Reakcja rozmówczyni była, powiedziałabym, znacząca.
Szczerze?
Ja bym się po tym dyskretnie wycofała z branży i zajęła, nie wiem, pieczeniem babeczek. Nie posiadłam wszechwiedzy i za żadnego omnibusa się nie uważam, ale gdyby mnie cudzoziemska megagwiazda przyłapała na nieznajomości kultury mojego własnego kraju (a Grotowski to przecież jest nazwisko istotne i za granicą również znane) – modliłabym się o przenośną zapadnię. Pani z telewizji ponoć skończyła szkołę aktorską, ale chyba parę wykładów opuściła, oraz, jak na ironię, studiowała dziennikarstwo. Tak się składa, że ja też. I tłuczono mi do głowy, że musimy przed rozmową z kimś wiedzieć przynajmniej tyle o jego ogródku, by nie wyjść na debila. Efektownie wydepilowane brwi nie załatwią sprawy. Zatem, drogie TVN, czy naprawdę musimy wysyłać w wielki świat ludzi, którym brakuje elementarnej wiedzy? Bo w moim przekonaniu to naprawdę jest elementarna wiedza dla osoby, która podpisuje się jako dziennikarka i aktorka. To kolejny ostatnimi czasy przypadek, gdy zastanawiam się, czy i dlaczego musimy zmierzać w kierunku takiej bolesnej celebrytozy. Owszem, zdaję sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy nie wydarzyło się nic o znaczącym wpływie na losy ludzkości, to tylko telewizja śniadaniowa, żadna ambitna publicystyka, a jedynie pogaduszki w przerwach między gotowaniem na antenie, nowinkami kosmetycznymi i poradami dotyczącymi efektywnego prania. I nie twierdzę wcale, że wszyscy musimy przy piwie rozmawiać o współczesnej dramaturgii norweskiej lub malarstwie późnego średniowiecza, oraz znać biografie wszystkich naszych wybitnych krajan do ósmego pokolenia wstecz. Ale proszę, proszę – nie pokazujmy społeczeństwu, że fajnie jest być ignorantem.

No dobrze. Zmieniam temat, bo złość szkodzi urodzie, a tego byśmy nie chcieli. Wrócę jeszcze na minutkę do minionej niedzieli i procesu, bo ku mojej radości w internecie pojawiły się zdjęcia (tak, to jest oskarżony szkocki król). Obejrzałam je sobie wszystkie, przy czym niektóre obejrzałam bardziej; aż mi ekran zaparował. Czy można się dziwić, że nasza bohaterka gwałtownie traci zdolność mówienia językami?…
Już przestaję, już naprawdę przestaję.

Zostawiam was w ten chłodny dzień z moim nowym, jak to anglojęzyczni nazywają, robalem usznym. Piękne, przepiękne wideo do tego singla zrobili. Mam bardzo dziwną relację z Hot Chip, mianowicie ilekroć słyszę ich nowy kawałek, to on mi się nie podoba. Ale gdy usłyszę go po raz drugi, ósmy, dwunasty, sprawy mają się zgoła inaczej, aż w końcu doprowadzam się do stanu głębokiego uzależnienia. Gdybyście zachodzili w głowę, co to są tytułowe Huarache Lights, śpieszę powiadomić, iż jest to model butów. Obawiam się, że z powodu tej piosenki niebawem zacznę tych butów bardzo pożądać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s