Duma, uprzedzenie & Gabbana

Trochę przeszło. Po prostu nie można mieć za dużo czasu na myślenie i wtedy jest dobrze. A dziś czasu nie miałam, bo przygotowywałam się do ultraważnego jutrzejszego spotkania z ultraważną personą, od którego to spotkania całkiem sporo zależy, więc siedzę cała w nerwach i mam złe przeczucia. Zostałam uspokojona, że rozmówca jest bardzo miły. Tak, tacy są najgorsi.

Zanim wpadłam w nerwową drżączkę, dowiedziałam się, że cały świat bojkotuje Dolce & Gabbana za średnio udaną wypowiedź o in vitro i adopcji dzieci przez homoseksualistów. Cóż. Ja też bojkotuję ich siłą rzeczy przez całe życie i nie sądzę, by to się zmieniło, bo po pierwsze mnie nie stać, po drugie to nie mój styl (tak się tylko usprawiedliwiam, bo patrz po pierwsze) – ale rzeczywiście mogli sobie darować wykład o prawdziwej rodzinie i naturalnym toku życia, a później jeszcze tłumaczyć się wolnością słowa. Nie lubię bardzo, gdy ludzie zapominają, że wolność słowa to też odpowiedzialność za nie i że wygłaszając swoje ucieszne przemyślenia, warto mieć na uwadze, że ktoś może poczuć się nimi skrzywdzony. Poza tym cóż – wolność słowa ewidentnie w naszej części globu mamy, skoro panowie mogli publicznie wyrazić własną opinię, jaka by ona nie była, i absolutnie żadne konsekwencje – poza mięsistymi ripostami i kiepską prasą przez jakiś czas – ich nie spotkają. W niektórych krajach za niepopularne poglądy ciągle batożą.

Zapoznałam się też z innym newsem, który sprawił, że mój świat zadrżał w posadach. Ale jak to, handel niewolnikami? Darcy, wcielona cnota, miałby coś takiego robić?…
Chciałabym też zapytać o fragment: the novelist, who has been writing an updated version of Pride and Prejudice. Boję się myśleć, co to znaczy, to „updated version”. Ostatnio co rusz ktoś robi nową wersję. Duma i uprzedzenie jako kryminał, duma i uprzedzenie i zombie, duma i uprzedzenie i wampiry, duma i uprzedzenie w kosmosie, duma i uprzedzenie wśród Mormonów, duma i uprzedzenie w wersji erotycznej, no dajcie spokój.
Swoją drogą polecam poczytanie komentarzy pod tym artykułem, albowiem jest to przednia zabawa – tylko nie rozumiem, czemu niektórzy uparcie ją psują, przypominając, że bohater, którego niepokalany od dwóch stuleci wizerunek został zszargany w tym artykule, jakby to powiedzieć, nie istnieje.
Oj tam. Zaraz nie istnieje, nie czepiajmy się drobiazgów…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s