There’s a little black spot on the Sun today – that’s my soul up there

Skoro wszyscy o zaćmieniu, to ja też.
Jak wiadomo, żyję sobie na swojej chmurce i zwykle jestem zajęta rozmyślaniami o różnych rzeczach, które mają znikome znaczenie dla losów świata, ale ogromne dla mnie. Rzeczywistość na ogół obsługuję na autopilocie. I to czasami szkodzi.
Dzisiaj na ten przykład robiłam sobie kawę. Tak, wiem, news z gatunku „piłkarze zjedli śniadanie”.
Robiłam kawę tak wiele razy w życiu, że przecież mogę jednocześnie myśleć o czymś innym. No to myślałam o czymś innym i w tym czasie nalałam nieco wody do czajnika. Wyjęłam kubeczek z szafki. Woda się zagotowała. Wlałam do kubeczka. Dolałam mleka. Pociągnęłam łyk. Splunęłam.
Kochanie, zapamiętaj na zawsze – kluczowym czynnikiem w robieniu kawy jest użycie kawy.

To nie jest zachowanie nietypowe. Wielokrotnie próbowałam otworzyć drzwi do domu biurowym pikaczem. Wielokrotnie szłam do sklepu i wracałam bez najważniejszej rzeczy, po którą poszłam. Zdarzyło mi się niejeden raz w panice zaglądać do pudełka z soczewkami, otwartego celem założenia tychże na gałki oczne, i zastanawiać się, czy się rozpuściły, po czym uświadamiać sobie, że widzę podejrzanie wyraźnie, czyli najpewniej już mam je w oczach. Bardzo często gubię rzeczy w moim mieszkaniu – jest pewną sztuką zgubienie czegoś na powierzchni 37 metrów kwadratowych. Niedawno zgubiłam telefon i wymyśliłam, że zadzwonię do siebie, usłyszę sygnał i dzięki temu go zlokalizuję (też wam coś nie gra w tej śmiałej koncepcji? Bo ja dopiero po chwili uświadomiłam sobie, dlaczego mój pomysł nie jest genialny).

Jeśli o inne sprawy chodzi, widziałam dziś rano w samiuśkim centrum miasta wiewiórkę. Wymieniłyśmy nieco zdziwione spojrzenia.

Jeśli o jeszcze inne sprawy chodzi, nie chcemy o nich mówić. Powiedzmy tylko, że czasami potrzebuję, żeby ktoś zaparzył mi herbatę i po prostu ze mną posiedział. Dziś chyba niestety będę tłukła demony samotnie, ale za to z ładną piosenką.

Reklamy

4 thoughts on “There’s a little black spot on the Sun today – that’s my soul up there

  1. Ja kiedyś zapomniałem ile mam … lat 🙂 Pytanie o wiek padło nagle podczas rozmowy odnośnie zniżek z panią z infolinii PKP. Na szczęście moja żona była w pobliżu, więc się do niej zwróciłem o pomoc: „Kochanie, ile ja mam lat, bo pani pyta?”. Tego, co sobie wtedy pomyślała pani z PKP, mogę się tylko domyślać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s