On Monday it rained, cooling the ache in the street’s burn

Och, jak ja nie znoszę poniedziałkowych poranków, zwłaszcza gdy za oknem pada deszcz i człowiek chciałby tylko naciągnąć kołdrę na głowę. A jeszcze bardziej chce wcisnąć nos w czyjś bark i spokojnie drzemać. Nic z tego. Zegar daje mi do zrozumienia, że jeśli natychmiast nie wstanę, to się spóźnię. Włosy, rzęsy, płaszczyk, torebka, klucze. Kolejny dzień, który przepłynie obok mnie. Jeden z tych, gdy marzy się o tym, żeby był już wieczór, żeby można było wśliznąć się w pościel i zamknąć oczy w nadziei, że przyśni się coś miłego, ktoś miły.

Przeczytałam wczoraj, jakie stawki mają blogerzy modowi.
Chyba zmienię zamiłowania, jak słowo daję. Kasowanie paru kafli za wpis na blogu rozwiązałoby wiele moich życiowych problemów. No i mogłabym wreszcie porzucić pracę w biurze, by zajmować się robieniem tego, co lubię najbardziej, czyli niczego. Niestety raczej nie mam szans na zmianę ścieżki kariery, jak to się ładnie mówi, ponieważ tematyka szmaciana nie interesuje mnie aż tak, a poza tym propozycję wyprodukowania wpisu na zamówienie otrzymałam tylko raz i była ona raczej kuriozalna. Z moimi wynurzeniami i upodobaniem do, nazwijmy to, umiarkowanie pasjonujących tematów nie jestem wymarzonym targetem specjalistów od marketingu. Wzdych. Tyle talentu się marnuje. Przy okazji, skoro już o tematyce mowa, ktoś tu wszedł, zadawszy Guglowi pytanie o przygody gejów w Nowej Hucie. No, w tym to ja z całą pewnością nie mogę pomóc.

Reklamy

5 thoughts on “On Monday it rained, cooling the ache in the street’s burn

  1. również nie znoszę takich poranków, szczególnie teraz kiedy zanosi się na powrót zimy i wiatr hula rano tak, że chyba zamiast płaszczyka, trza wdziać spowrotem zimową kurtkę i jeszcze czapki poszukać, bo już prycham i smarkam 🙂
    A co do tych modowych blogerek, to mnie ręce opadły, żeby 8 kafli za jeden wpis?? żeby tak od recenzji książkowych płacili.. ;)))) Bosshheee, toż to ja bym mogła również pracę w biurze porzucić i zająć się pierdzeniem w stołek…. 🙂 niestety się nie zanosi 🙂

    • Zawsze możesz spróbować – ja już sobie zainstalowałam Instagram, ale od miesiąca ani razu nie użyłam… 😉
      Od rana śledzę dyskusję na ten temat, niezły ubaw. Zwłaszcza, gdy za polemikę biorą się osoby z przerostem ego. Niektórzy naprawdę myślą, że ich blogowanie to misja od Boga. A koniec końców to tylko stukanie w klawiaturę w jednym z nieskończenie wielu kącikow internetu.

  2. Ja też chcę dostawać pieniądze za wpisy na blogu! Ja też! Ja też!
    Też się nie zanosi, buuu. Też mam jakoś trochę za mało chwytliwą tematykę najwyraźniej 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s