Inside, her internal organs were grinding themselves into nervous pulp

Matko bosko.
Jedyną cechą mojej ujmującej osobowości, której serdecznie nie znoszę, jest zdolność denerwowania się w stopniu grożącym zawałem serca, udarem lub jednym i drugim naraz. Ja sobie potrafię wkręcić taką korbę, że jestem prawie nieprzytomna i umieram ze strachu, iż na pewno wszystko zawalę. Nie działają na to żadne afirmacje w stylu „och, przecież nie takie rzeczy robiłaś i się udało”, wyobrażanie sobie ukwieconych łąk, ludzi w bieliźnie ani czegokolwiek podobnego. Z wiekiem to mi się pogłębia, a dotyczy szczególnie moich wystąpień publicznych, choć niekiedy nieszczególnie publicznych, bo wystarczy jedna osoba, żeby mnie zestresować do granicy omdlenia. I tak właśnie dziś było. Człowiek w gruncie rzeczy był bardzo miły, ale niżej podpisana była tak przerażona, że chyba zauważył, że jego rozmówczyni lada moment się przekręci albo wpadnie w katatonię, bo bardzo się starał rozluźnić atmosferę, a na część pytań nawet odpowiedział sobie sam, gdyż niżej podpisana nie umiała znaleźć słowa.
Typowe.
To bywa – BYWA – na swój sposób ekscytujące, niemniej częściej jest pospolitym koszmarem i udręką. Dla mnie, bo dla otoczenia to raczej zabawne. W tym jedyna zaleta tej skłonności – pozwala mi zjednywać sobie ludzi, bo zwyczajnie im mnie szkoda. Nigdy nie wiesz, człowieku, co ci w życiu może pomóc.

Bardzo potrzebuję, by możliwie szybko zdarzyło mi się coś przyjemnego, choć miewam ostatnio wrażenie, że osiągnęłam już limit przyjemnych wydarzeń na ten rok. Czuję się nieco jakby osamotniona (inna sprawa, że przełączywszy się na pewien czas w tryb eremity, zaniedbałam moje życie towarzyskie – bo w pewnych okolicznościach ostatnim, na co macie ochotę, jest wyjście wieczorem z domu – więc może dobrze byłoby temu i owemu się przypomnieć). Co więcej, mam przeczucie, że zaraz będę miała zapalenie spojówek, bo oczęta mam czarownie purpurowe i z każdą godziną coraz trudniej mi nimi przewracać. Tym samym lepiej odseparuję się od komputera, nim oślepnę. Szkoda by było.

Reklamy

4 thoughts on “Inside, her internal organs were grinding themselves into nervous pulp

  1. O, uważaj na oczy, bo ja właśnie z zapalenia spojówek wychodzę (w piątek chciało mi się wyć z bólu). Podobno parszywy wirus jakiś krąży wiosenny, który to powoduje – tak mi u rodzinnego powiedziano…

    • No niestety, obudziłam się dziś z oczami zrozpaczonego królika. U mnie to obowiązkowa atrakcja każdej wiosny i/lub lata. Cóż – nie można wyglądać pięknie przez cały czas 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s