We are pleased to attach your E-ticket

Zawsze twierdziłam, że teatr dostarcza ekscytujących wrażeń. Bardzo różnych.
Jak się okazuje, niektórych podnieca w stopniu nie do opanowania.
Ja tam nie wiem. Mnie akurat momenty raczej nie w głowie podczas przedstawienia (co nie znaczy, że czasami ich sobie nie wyobrażam…), ale ludzie to mają pomysły.

Święta zaczęły się wizytą na Kleparzu – dawno przeze mnie nieodwiedzanym. Miałam tylko wpaść po bundz. Wychodziłam z masą węgierskich przysmaków, z pecorino pepato i świeżym tiramisu od Włocha, z figowo-cebulową konfiturą i kubkiem świeżo zaparzonego americano; trudno mi było to wszystko unieść (bo przecież, obok zakupów, nigdy nie opuszczam Krakowa bez zapasu książek w torbie), ale tak to ja mogę codziennie, panie dziejku. Kleparz ze swoimi nieprzebranymi skarbami i ludźmi, którzy mówią do mnie „kochanie”, kiedy wybieram pomidory, to jedno z moich ulubionych miejsc w grajdołku – jedno z nielicznych, za którymi będę szczerze tęsknić, gdy któregoś dnia wyjadę.
Dotarłam na wieś z tym wszystkim, rozdzieliłam dobra, zaserwowałam sobie domowy ajerkoniak na odpędzenie smutków i rozgrzanie się po marszu w zacinającym śniegu, usiadłam z książką na kanapie… i tak siedzę. I już mam powyżej uszu. Zmieniam tylko książki.
Gdy jestem znudzona, wpadam na złe pomysły.
Na przykład sprawdzam, czy linie lotnicze nie mają jakichś fajnych promocji. Tak tylko sprawdzę, nie będę kupować.
Tak tylko sprawdzę.
Tak.

Kiepska to terapia, ucieczka nigdy nikogo z niczego nie wyleczyła, ale jednak jakoś to pomaga; to taki klin – na głód bycia w drodze, na myśl o dotyku czyjejś ciepłej dłoni, na wszystko, co odeszło w ostatnich miesiącach.

Reklamy

10 thoughts on “We are pleased to attach your E-ticket

    • Zawsze mi się marzył road trip przez Europę – ale jest mocno wątpliwe, żebym w ciągu najbliższego dziesięciolecia dorobiła się samochodu, biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do częstego przesiadywania w huczących aluminiowych puszkach 🙂

      • mi też się marzy. szczególnie przejechanie przez Bałkany. w tym roku Colors of Ostrava przez Pragę.
        bez samochodu chyba bym nie umiała, prowadzenie auta to jedna z moich pierwszych miłości. latanie pokochałam całkiem niedawno. był czas, że wsiadanie do „huczącej aluminiowej puszki” napawało mnie drżeniem serca, bynajmniej nie spowodowanym miłym podnieceniem.

  1. Ty sprawdzałaś bilety (nie uwierzę, że żadnego nie zarezerwowałaś…), a ja dzisiejszym porankiem, miałam nieprzepartą ochotę jechać przed siebie Ferdynandem. Daleko, daleko, byle do przodu i nie koniecznie do określonego celu. Tak po prostu jechać przed siebie z radiem włączonym na maksa… uwielbiam, odpoczywam, kocham… i byłaby też to ucieczka… chyba nawet przed tym samym o czym Ty piszesz w ostatnim wersie wpisu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s