Zwiąż mnie

Weekend może i był wspanialuchny, ale poniedziałek za to jest poniedziałkiem pełną gębą. No dobrze, nie taki zły, jak dla tego pana, który chciał dziś ze słupa w Krakowie skakać, ale żebym była zachwycona, to nie powiem.
Właściwie poniedziałek zaczął się już w niedzielę wieczorem, gdy zobaczyłam wyniki exit polls. Poszłam, oddałam głos, nie pomazałam kartki świeczką, nie zabrałam swojego długopisu, nie sprawdziłam, czy urna się aby nie rozszczelnia, nie wyraziłam rozczarowania dosadną ilustracją (czytałam, że ktoś w Wielkiej Brytanii to zrobił w ubiegłym tygodniu, tylko biedak nie miał pojęcia, że jego głos zostanie policzony jako ważny, bo narysowany penis nie wyjeżdżał poza kratkę), no i kurcze blade.
A tak chciałam w góry jechać za dwa tygodnie – i znowu trzeba będzie dowodu osobistego szukać.
Rankiem wyszłam z domu tragicznie spóźniona, z tej prostej przyczyny, że opcja „przesuń” w moim budziku pomyliła mi się z opcją „wyłącz”. Oczywiście mogłabym cieszyć się z tego, że już nie mam problemów ze snem, ale powszechnie wiadomo, iż bezsenność nie obowiązuje w poniedziałki. W poniedziałki człowiek czuje się, jakby wypił całą walerianę świata i opuszczenie łóżeczka to przerażający koncept.
Potem otworzyłam moją pracową skrzynkę. Ech, zaprawdę powiadam. Niewiele rzeczy może rozdrażnić mnie równie mocno, co wmawianie mi, że czegoś nie zrobiłam, choć zrobiłam. Może nie zawsze jestem najbardziej ogarniętą osobą pod słońcem, ale pamięć to akurat mam bardzo dobrą. Mimo wszystko zdążyłam się zestresować, bo już tak mam, że poczucie winy potrafi ogarnąć mnie nawet wtedy, gdy absolutnie nie powinno. Otrząśnięcie się z przykrego wrażenia trochę mi zajęło. Zazdroszczę wielce ludziom, po których wszystko spływa.

A w ogóle to podobno w sobotę były warsztaty bondage w naszym pięknym mieście. Dowiedziałam się po fakcie i nieopatrznie napomknęłam panu i władcy, który był jakoś podejrzanie rozczarowany tym, żeśmy przegapili. Hm.
Tak najzupełniej szczerze, to ja nawet chętnie zdobyłabym szerszą wiedzę na ten temat, ale troszeczkę się obawiam, że on mógłby mnie tak zostawić, żebym się sama rozwiązała.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s