Every man I meet wants to protect me. I can’t figure out what from.

Jak powszechnie wiadomo, feministki są brzydkie, mają owłosione nogi, są starymi pannami i ich fiksacja bierze się z braku chłopa, w związku z czym należy wysłać je na Madagaskar (ja bym się nawet sama zgłosiła) lub na jakąś odległą planetę, na której będą mogły w spokoju wierzyć, że do czegokolwiek się przydają. Tymczasem znowu się rzucają nerwowo, choć oto nad problemami kobiet z troską pochylają się naukowcy. Tak, piję do tej konferencji, na której omawiane mają być, uwaga, prawne aspekty następstw cykliczności płciowej kobiet, a wszystko to pod słodkim hasłem, że kobieta zmienną jest.
Ja wiem, że jest. Każdy człowiek jest czasami.
Owszem, co kilka tygodni czuję się odrobinę gorzej i co kilka tygodni pewne sprawy irytują mnie lub zasmucają znacznie bardziej, niż w istocie powinny – nieznacznie, ale jednak. Mam tak od wielu lat, więc się przyzwyczaiłam i potrafię sobie z tym radzić, choć znam oczywiście kobiety, które gorzej przechodzą całą zabawę. Ale to nie sprawia, że stają się z automatu niepoczytalne czy niesamodzielne. Poza tym mocno wątpię, żeby chciały, by ich wtopy, porażki czy wypadki były w oczach innych ludzi usprawiedliwiane przez fakt, że akurat miały okres.
Włażę na stronę tej konferencji, najprawdopodobniej pierwszej takiej na świecie, gratulacje moje serdeczne, a tam takie coś: „blisko połowa kobiet ma podczas napięcia przedmiesiączkowego lub w pierwszych dniach miesiączki zaburzenia słuchu określane jako patologiczne”.
No, pierwsze słyszę (mimo że to nie ten moment cyklu).
Inne określenia w opisie tej imprezy sprawiły, że dokonałam aktu poświęcenia i przeczytałam cały artykuł pana profesora. Nie chcę wypowiadać się na temat tej lektury, gdyż byłby to bardzo długi i zapalczywy wpis. Kobieca odmienność jako ubogacający dar itepe. Polecam.
W jednym mają rację. To rzeczywiście niezwykłe wydarzenie naukowe.

Nawiasem mówiąc, organizatorzy pewnie uniknęliby całej afery, gdyby zamiast skupiać się jedynie na nieszczęściu kobiet, wspomnieli również o tym, co testosteron potrafi wyrabiać z mężczyznami. Ale nie, bo to przecież my jesteśmy zmienne, my ulegamy wahaniom nastrojów i nas trzeba chronić – a czy w ogóle tego chcemy, to już inna sprawa.

Aż pozwolę sobie na batonik z masłem orzechowym z tego wszystkiego. W końcu jestem odmienna i jestem ubogacającym darem dla tego świata, należy mi się. Wszystkie jesteśmy, w związku z czym proponuję zbiorowo nagrodzić się w jakiś rozpustny sposób.

Reklamy

6 thoughts on “Every man I meet wants to protect me. I can’t figure out what from.

  1. Przeczytałem opis na stronie konferencji. Do tej pory wstydziłem się za prof. Pawłowicz, teraz doszedł też dr hab. Jacek Mazurkiewicz. Jedyne wyjście to chyba „trwałe ubezpłodnienie” autora, … oczywiście naukowe – zakaz płodzenia tego typu publikacji to najniższy możliwy wymiar kary.

    • Też tak sądzę.
      Przeczytawszy całą głęboką analizę, wyszukałam sobie jej autora – nie dziwi nic. „W całości lub w części przedmiotem kilku moich publikacji stała się problematyka prawa wyznaniowego, w tym gwarancji wolności sumienia i wyznania m.in. personelu medycznego, w których zabiegałem o ochronę tej wolności, zwłaszcza w sytuacjach ekstremalnych, np. w przypadku odmowy udziału w legalnej aborcji”. Legalnej, podkreślam. I ten pan dr hab. prof. nadzw. chce mówić o ochronie kobiet…

  2. może tam pójdę, poczytam, zamiast kawy… (a jeśli chodzi o zmienność, niestałość, wybuchowość, to mam zgoła odmienne zdanie, na podstawie długotrwałej obserwacji…)

    • W sumie ja też. Najbardziej niestabilną emocjonalnie osobą, jaką znałam, był mężczyzna i właściwie z ulgą przyjmuję fakt, że już nie mam z nim kontaktu. A on raczej nie miesiączkował 😉
      Poczytać warto, ale ostrzegam, że niektóre zdania wywołują u czytającego efekt „pfffff”.

  3. wiesz co… kupiłam sobie ostatnio coś w rodzaju body… czarnego, nieco elastyczna koronka, ze stringami i lekkim puszapem… kiedy pierwszy raz je założę (nie tylko dla siebie, co mam nadzieję nastąpi za jakieś 2 tygodnie)… pomyślę o TYM wpisie 😛

    … zjadłam dziś 2 kawałki domowego obłędnego ciasta i paczkę sezamków i nie że dbam o linię, bo poddałam się i olewam temat katowania siebie niejedzeniem lub odmawianiem sobie drobnych przyjemności, ale zwyczajnie jest mi za słodko już… więc wiesz… pomyśle o naturalnej słodyczy, a nie cukrowych substytutach

    hm… w radio słyszałam wczoraj przelotem, że podobno kilka plastrów arbuza zjedzonych przez faceta dobrze mu robi na wzwód … czy mogłabyś skomentować tę teorię (niestety nie udało mi się odnaleźć artykułu wspomnianego przez redaktorów audycji 😦 … ale http://www.menshealth.pl/dieta/Naturalne-afrodyzjaki-dieta-na-super-seks,4805,1 … czy z Twoją słabością do lodów wszystko jest w normie? 😉

    • Widzę dwa poważne problemy, przez które opisana w artykule sytuacja z lodami w moim przypadku nie zadziała: 1) ja nie mam tego czegoś, do czego by mi mogła krew napływać dzięki zapachowi wanilii, 2) nie ma szans, żebym z kimkolwiek podzieliła się moim kubełkiem lodów 🙂
      Ale ostrygi… o, ostrygi.

      No, ale my tu gadu gadu o świństwach, a tymczasem madame Terlikowska wypowiedziała się na temat konferencji na Frondzie – czekałam na ten moment 🙂 Jest fragment o krwawych łzach macicy i mentalności antykoncepcyjnej. Co ja czytam, co ja czytam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s