Vater Mutter Geisterbahn

Jeśli kto ciekaw, co u mnie i mojego obrazka, dla tych, co nie widzieli lub nie dość dokładnie spojrzeli (owszem, będę was zamęczać tygodniami),

wpid-20150523_1006312.jpg.jpeg

to mamy się świetnie, dziękuję. To znaczy ja gorzej, bo obrazek mieszka chwilowo w fotelu, osłonięty na powrót licznymi warstwami błękitnego papieru, w których przyleciał.
Muszę temu ptaku jakieś imię wymyślić, ale to później.

Ja mam się nieco gorzej, bo musiałam wstać bardzo rano; i bo maj bez dwóch zdań był Międzynarodowym Miesiącem Walenia Szczęką o Glebę. Nie nudziłam się. Tak, nadal wszystko bardzo znakomicie, ale troszkę potrzebuję łagodnej tafli jeziora, pozycji lotosu, kwilenia ptaszyn, leniwego przewracania stronic opasłych książek przy zielonej herbacie, zrywania dmuchawców i tak dalej. W przyszłym tygodniu wszystko się rozstrzygnie, więc czuję się trochę, jakbym siedziała na rozgrzanym piecu i okropnie się denerwuję.

Odprawiłam wczorajszy długi i stresujący dzień za drzwi, sukieneczkę włożyłam i poszłam do teatru. Szok i niedowierzanie, wiem.
Całe miasto wie, że kocham się skrycie w Błażeju Peszku. W Janie również, ma się rozumieć. A oni dwaj razem są pyszną mieszanką wybuchową – uwielbiam oglądać ich na scenie, bo wióry lecą. Pomiędzy nimi wytwarza się chemia prawie nie do uniesienia dla widza. W Edwardzie II byli królem i królową, teraz są ojcem i synem, tylko odwrotnie. I świetnie się ogląda taki eksperyment.
To tylko godzina, bardzo dynamiczna godzina, której z pewnością nie zmarnujecie, a będziecie zaśmiewać się smutno, bo oto macie ojca, niespełnionego artystę, który kseruje, matkę, wieczną studentkę („bo przecież nie można skończyć filozofii”…) i ich dzieciaka. Dzieciak z całej paczki najbardziej dojrzały, bo najwięcej widzi. Dostrzega to, co rodzicom jakoś umyka albo to, czego za żadne skarby nie chcą mu pokazać. Widzi cały fałsz. Oni z nim grają w gry, bo z dzieckiem trzeba, nieprawdaż, dziecko nie może się domyślić, że rodzice mają siebie powyżej; trzeba małego omamić, trzeba mu pokazać, że świat jest lepszy niż jest. On te gry wypluwa bokiem, bo jak to, mam się tyle lat męczyć, żeby ktoś ewentualnie o mnie miło nad grobem pomyślał, a potem robale mnie zeżarły?… I to wszystko? Po co?…
No właśnie.
Po co.
Cudownie groteskowy spektakl, gorzki i zabawny, z muzyką na żywo. Muszę powiedzieć, że tak żywiołowej reakcji publiczności dawno w tym mieście nie słyszałam i nie widziałam, bo na ogół wszyscy uprzejmie klaszczą i pośpiesznie wychodzą.

A później spacer na pachnące wiosną Podgórze. Troszkę mi ciśnienie opadło.

Obiecuję, że kolejny wpis o sztuce mniej lub bardziej wysokiej (raczej bardziej, i to dosłownie…) dopiero za dwa tygodnie.

Reklamy

4 thoughts on “Vater Mutter Geisterbahn

    • Mam nadzieję, że Ci się spodoba 🙂 Panowie P. są bezbłędni, a ten spektakl jest naprawdę, NAPRAWDĘ dobry. I jeszcze dodać muszę, że obok panów P. absolutnie wymiata na scenie fenomenalna aktorka, a prywatnie ich żona i synowa… To ciekawe doświadczenie, zobaczyć historię rodziny opowiadaną przez prawdziwą rodzinę, w nieco tylko zaburzonych konfiguracjach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s