Eee no

Poważnie?…
No dobrze, stało się, jak się stało, na moje małe życie to wszystko i tak ma niewielki wpływ. Ważne jest to, że się wyspałam nawet całkiem dobrze, że zdążyłam zjeść w domu śniadanie, że za dwa tygodnie o tej dokładnie porze będę w drodze z jednego urlopu na drugi urlop – może to kogoś zdziwi, ale nie mogę się doczekać.
Och, i Ian McKellen ma dziś urodziny. To też istotna wiadomość. O całej reszcie właściwie szkoda mówić.
Chciałabym mimo wszystko, tak odrobinę, żeby ci spośród moich znajomych, którzy głosowali z czystej przekory, bo tak, wyjaśnili mi, na czym ma polegać ta tajemnicza ZMIANA, na którą tak się cieszą. I skąd ta głęboka wiara w rozpad mitycznego układu (nawet nie trzeba interesować się historią ani polityką, wystarczy seriale oglądać, żeby mieć choć szczątkowe pojęcie o mechanizmach władzy). Na razie widzę tylko mało śmieszne memy i internetowe nawalanki w wykonaniu ludzi, których miałam dotychczas za zdolnych do posługiwania się rzeczowymi argumentami. Oczywiście za jakiś czas im przejdzie, odkryją, że w sumie to wszystko jest, jak było, nie nastanie żaden nowy wspaniały świat, planeta będzie kręciła się dalej w tę samą stronę i tyle całego zamieszania.
Ale.
Nie podoba mi się i nigdy podobać nie będzie – chyba że mi na starość odwali, co nie jest całkiem wykluczone – władza, która swoje działania motywuje takim a nie innym światopoglądem. Na żadnym szczeblu. Mam uczulenie na słowo „wartości”; gdy słyszę o „wartościach”, o „tradycji”, to mnie zaczyna wszystko dotkliwie swędzieć, a najbardziej język. Nadmierne umiłowanie ideologii zawsze mnie niepokoi. W zaciszu czterech ścian – bardzo proszę. W sferze publicznej dla mnie nie ma na to miejsca.
Nic to. Czas wrócić na swoją chmurkę, podjąć kolejną udaną próbę zignorowania rzeczywistości i zatonąć w marzeniach, a tych ostatnio mam sporo. To zawsze wychodziło mi najlepiej.

Reklamy

6 thoughts on “Eee no

  1. Byleby nie było to preludium do czegoś większego i bardziej niepokojącego, to faktycznie – nie ma to zbyt większego konkretnego wpływu na niczyje życie tak naprawdę.
    Ale sytuacja okołowyborcza była przykra. Znani mi ludzie, których NIGDY nie podejrzewałabym o tak wielki poziom zajadłości strzykali przysłowiowym jadem na prawo i na lewo. W tym kontekście naprawdę łatwo zrozumieć, że ludzi dałoby się wmanipulować w naprawdę chore i okropne rzeczy.

    • To właśnie najbardziej mnie zirytowało – wiadomo, wynikiem zachwycona nie jestem, ale niczego to w mojej codzienności nie zmienia. Natomiast reakcje niektórych ludzi naprawdę mnie zaskoczyły, i to w bardzo nieprzyjemny sposób. Podejrzewałabym, że to rozczarowani będą stosować bardziej agresywną retorykę, a tu wprost przeciwnie. Teraz przynajmniej wiem, na jak wiele kuriozalnych sposobów można wyrażać satysfakcję…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s