Why is your tummy rumbling?

Czerwień się przybrązowiła i wyglądam, jakbym wróciła z jakichś prawdziwych, normalnych wakacji, typu Ibiza czy coś. Oczywiście od momentu wylądowania – a jeszcze bardziej od momentu włączenia służbowego laptopa – tkwię w głębokiej depresji, ale coś mi się zdaje, że to nie potrwa długo.

Wszyscy dookoła, w biurowej kuchni, na twarzoksiążce, na blogaskach i w radio przeżywają Grę o tron, tam się chyba coś ważnego stało? Czuję się nieco wyobcowana, bo pojęcia nie mam, o co całe halo, jako że żyję pod kamieniem i obejrzałam tylko jeden sezon, który wcale aż tak bardzo mi się nie spodobał. Jeśli idzie o telewizyjny aspekt kultury masowej, z każdym odcinkiem Jonathana coraz intensywniej podkochuję się w Bertiem (Bertie czytający poezję to samo szczęście, choć jako wściekłe babsko też nieźle sobie radzi). Jeszcze trochę i zacznę rozważać pójście się przywitać po spektaklu.
Lepiej nie, misiu. Zły pomysł. Raz poszłaś i wszyscy wiemy, co z tego wyszło.

Czytałam dzisiaj o przedstawieniu bardzo ciekawym, które – mam nadzieję – pewnego dnia uda mi się zobaczyć. Użyłam złego słowa. Nawet jeśli uda mi się kupić bilet, nie zobaczę tego na pewno.
Widzom zasłania się oczy.
Śpiewający aktorzy podchodzą do nich, ostrożnie podnoszą ich z krzeseł i przytulają. Trzymają ich w uścisku, ciągle śpiewając a capella, chórem. Gwałtownie ociemniała publiczność nie widzi wykonawców, ale może poczuć ich mięśnie, drgającą przeponę, ciepły oddech, głos w uchu.
Kuriozalnie to może brzmi, ale to musi być niesamowite doświadczenie. Wszystkie recenzje, które dotychczas przejrzałam, kipiały zachwytami na granicy egzaltacji (no dobrze, jedna widzka napisała, że ten śpiewak, co jej się trafił, wyjątkowo ładnie pachniał – to też ma znaczenie). Ludzie podobno płaczą. Powiem wam, że parę lat temu nie poszłabym na taki spektakl za chińskiego boga, choćby mi niewiadomoco za to obiecano. Po pierwsze – obcy człowiek miałby mnie dotknąć? Po drugie – interakcja z aktorami, nigdy w życiu, umarcie ze wstydu natychmiast. Po trzecie – gdy nie widzimy, jesteśmy bezbronni. Pozostałe zmysły wskakują za to na bardzo, bardzo wysokie obroty. A tu nieznajomy, któremu nawet nie możemy spojrzeć w oczy, ma przekroczyć nasz próg intymności.
Trochę śmielsza się stałam ostatnimi czasy i dziś już bym się nie bała. Chętnie bym coś takiego przeżyła. Ktoś mógłby zapytać, zapewne słusznie, po cholerę płacić za tego rodzaju atrakcję, skoro mniej więcej to samo można sobie załatwić we własnej sypialni za darmo. No cóż – ciekawość. Okropna cecha.

Reklamy

One thought on “Why is your tummy rumbling?

  1. ponad 20 lat temu mialam podobne doswiadczenie na spektaklu „Tchnienie” Sceny Plastycznej KULu. Widzowie byli prowadzeni przez aktorow w calkowitej ciemnosci, nie zawiazywano nam oczu ale pojawiace sie i znikajace lekko zarysowane, niemal na granicy widocznosci, obrazy (sceny) sprawialy, ze po raz pierwszy w zyciu doznalam nieznanego mi dotad poczucia przestrzeni. Tego nie da sie odtworzyc we wlasnej sypialni 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s