Only truthful hands write true poems

Dobrze, wystarczy już o duńskim księciu. Jeszcze się o nim naczytacie zapewne, obawiam się.

Wczoraj wieczorem robiłam przegląd moich zdjęć i opadła mnie niemożebna nostalgia. Niesamowite, jak dobrze można pamiętać dotyk czyjejś dłoni. Jej ciepło, fakturę skóry, siłę nacisku. Moment trwający może trzy sekundy potrafi rozciągnąć się w pamięci w nieskończoność; pewnie też pamięć trochę go podbarwia, ale to nieważne. Chwila, w której pierwszy raz się dotknęliśmy lata później jest ciągle bardzo żywa, mogę ją odtworzyć jak z taśmy – miałam wtedy wrażenie, jakby mnie prąd poraził, tyle że zdecydowanie bardziej przyjemne. Jakby wszystkie siły rządzące wszechświatem przybiły sobie piątkę i odetchnęły z ulgą: „no, wreszcie się znaleźli”. Coś takiego nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej – ani później. Zabawne. W ogóle już nie pamiętam dotyku kogoś, z kim spędziłam znacznie dłuższy kawałek życia, a tamten pamiętam. I to wszystko, co mi zostało. Wcale nie chcę pozbywać się tego wspomnienia, choć być może dawno powinnam była to zrobić.

No, a poza tym cała nuda poszła w diabły.
Złożono mi ofertę, i owszem, fanfary i confetti – ale szkopuł w tym, że od zaraz. To po pierwsze. Drugim szkopułem jest oczywista kwestia decydująca na ogół o chęci zmiany pracy, która to kwestia nie jest w tym przypadku jakoś bardzo przekonująca. Tym samym połowa autorki krzyczy: „bierz!”, a połowa przypomina: „don’t go for second best”. Mam jeszcze dobę na przemyślenie sprawy, ale znam siebie trochę i wiem, że wahanie zwykle oznacza, że podjęłam już decyzję. Chociaż tak zupełnie pewna to nie jestem. Nie wiem.

Reklamy

11 thoughts on “Only truthful hands write true poems

  1. pewnych zdjęć nie oglądam.
    o ile ze spokojem mogę te, które przypominają czas dzielony z kimś, z kim spędziłam 10 lat, to tych…trzymiesięcznych zaledwie…nie mogę. totalnie nie mogę.

    ofert pracy po cichu zazdroszczę, ale wiem, że żeby jakieś mieć, najpierw powinnam coś zrobić w tym kierunku. „zasiedzenie się” w nudnym ciepełku jest niebezpieczne.

    • No właśnie… A nostalgię obudziło we mnie nie zdjęcie człowieka samego w sobie (bo takowych nie mam), ale zdjęcie miejsca, w którym się spotkaliśmy. Przechodzę tamtędy czasami, do tej pory uginają mi się lekko kolana – mimo że już naprawdę dużo czasu minęło.

        • A co lepsze, rozglądam się nerwowo za każdym razem, mimo że szansa wpadnięcia na obywatela jest bliska zeru (nie napiszę, że niemożliwa, bo parę niemożliwych rzeczy mi się w życiu zdarzyło, więc zachowuję daleko posuniętą ostrożność). Jest to irracjonalne, ale co zrobić, odruch taki 😉 a może wishful thinking…

          • O, mnie wystarczy zapach, błysk światła, charakterystyczny cień, taki sam, choć przecież zupełnie inny… Miękkie nogi, utrata panowania nad oddechem i inne takie. Nigdy, NIGDY nie pozwól sobie na to, żeby takie rzeczy stracić. Po co tracić piękno?

  2. Jeśli człowiek ma trochę zmienić i przemodelować w życiu, przeprowadzić się, ogarnąć całą tę logistykę, to forsa powinna być naprawdę dobra…

  3. Niewykorzystane okazje się nie powtarzają. Bywają nowe, ale i tak te nowe bywają częściej jeśli stare wykorzystaliśmy. Więc jaka decyzja zapadła? Doszkalanie mnie dopadło więc wypadłam z czasoprzestrzeni. Jaka decyzja zapadła?

    • Raczej na nie. Zdaję sobie sprawę z tego, że okazja może się nie powtórzyć, ale przychylam się do powyższych opinii. Zmiana dla samej zmiany to trochę za mało – już kiedyś w życiu to zrobiłam i bardzo żałowałam potem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s