I wonder what else of his is huge; probably his kitchen

Staram się przypomnieć sobie, kiedy ostatnio miałam taki wściek.
Chyba jakoś za Napoleona.
Jestem tak… zirytowana (och, nazwij to po imieniu: jesteś wkurwiona, wkurwiona po prostu, nie ma co owijać), że nie mogę znieść nawet tego, że ktoś obok mnie mówi. I lepiej, żeby nie mówił do mnie. Mój cudownie słodki nastrój jest taki nie bez przyczyny, niemniej nieszczególnie chcę o tym pisać, ba, nie chcę nawet o tym myśleć.
Zamierzam przekuć ten wściek w coś pozytywnego, muszę, bo inaczej niewinni ucierpią.
Ale to później, bo jeszcze nie wiem, co to mogłoby być.

Żyjemy w takich zabawnych czasach, że wszyscy ludzie są zdumiewająco łatwo osiągalni. Tacy, którzy w epoce przed internetem byli nieosiągalni dla zwykłych żuczków, też już są. Czasami to im bardzo pomaga w karierze, czasami może skończyć się katastrofą.
Może już wiecie, a może nie, ale autorka powiastki o tym, jak mały Jasio wyobraża sobie BDSM, miała wczoraj Q&A z fanami na Twitterze. To znaczy – miała mieć. Nie bardzo to wyszło. Q&A co prawda zyskało niesamowitą popularność, ale nie dzięki odpowiedziom.
Nie jestem fanką trollowania, niemniej czasami sama gryzę się w palce, żeby nie strzyknąć sarkazmem w komentarzu do czyichś bzdur. Bo ręce opadają niekiedy. W tym przypadku pani pisarka przekonała się, jak wielu ludziom opadły ręce w starciu z jej twórczością. Mogli taktownie przemilczeć i pewnie w rzeczywistości by to zrobili. Ale to Twitter. Twitter nie zna litości, działa błyskawicznie, a na nieszczęście pani pisarki korzystają zeń nie tylko nastolatki bezskutecznie żebrzące o uwagę celebrytów mających tam konta. No i się wylała cała Amazonka pytań od publiczności. Przejrzałam je sobie przy śniadaniu – sporo uciechy przy tym miałam. Poniżej tylko drobny ułamek.
Czego nienawidzisz bardziej, poprawnej angielszczyzny czy niezależnych kobiet?
Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że brwi nie mogą rozszerzać się w zdumieniu?
(Tak, tak…)
Czy jeśli będę prześladował dziewczynę, to będzie oznaczało, że ją naprawdę kocham?
Jaki jest twój ulubiony odcień szarości z pięćdziesięciu? Czy zamierzasz wydać książkę o każdym odcieniu osobno?
Czy te wszystkie negatywne komentarze uważasz za molestowanie? Bo ja uważam, że są wystarczająco romantyczne, by złożyć je w powieść!
Czy twoim zdaniem jest OK wmawiać dziewczynom, że dręczenie w związku jest fajne, jeśli tylko facet jest bogaty i przy okazji przystojny?
Czy sądzisz, że czytanie twojej książki będzie wystarczającą karą dla osoby uległej?
Czy wiedzę o BDSM zdobyłaś podczas pojedynczej wizyty w butiku Ann Summers?
Kupiłem twoją książkę w antykwariacie – ma tylko trzy strony, każda gruba na cal, to tak miało być?
Czy myślałaś kiedyś, że gdyby główny bohater nie miał fortuny, ta historia nie nadawałaby się na romans, tylko na kolejny odcinek serialu „Prawo i porządek”?
Spytałam szefa, czy mogę go pocałować. Nie zgodził się, ale i tak to zrobiłam, bo przecież „nie” znaczy „tak”, prawda?
Co myślisz o tym, że twoje książki budują w ludziach na całym świecie przekonanie, że KAŻDY może pisać?
Czy umiałaś już czytać, gdy pisałaś tę książkę?
Spaghetti mi spadło na kartkę papieru, mogę prosić o adres twojego wydawcy?
Chciałbym zadać ci tyle pytań, ale większość zaczyna się słowem „dlaczego” i kończy potępieńczym skowytem.

Zapewne były i jakieś ciepłe wyznania z gatunku „ignoruj te wściekłe brzydkie feministki, twoi prawdziwi czytelnicy i tak cię kochają”, ale trudno im było przebić się przez ten ostrzał. Ktoś zbyt krótko się zastanawiał przed zorganizowaniem tego wydarzenia, bo przecież przy wszystkich kontrowersjach narosłych wokół bestsellera i biorąc pod uwagę fakt, że internet dla nikogo nie jest łaskawy, było wiadome, że to się skończy źle. Mimo wszystko pani pisarka miała szansę, żeby odpowiedzieć na zarzuty o grafomanię, o plagiat, o prezentowanie fałszywego obrazu i relacji międzyludzkich, i BDSM – mogła wdać się w polemikę, zapewne wtedy części ciosów by sobie oszczędziła. Podobno nigdy tego nie robi, na wszelkie tego rodzaju dociekania reaguje zablokowaniem pytającego (to nie jest dobre posunięcie w mediach społecznościowych). Niektóre faktycznie były agresywne, zresztą personalne ataki nigdy nie są OK – ale większość pytań, które widziałam, była jednak zasadna, choć niewątpliwie niewygodna.
Podobno nad filmową adaptacją książki miał pracować Patrick Marber – dramaturg, który napisał między innymi Closer. Autorce nie spodobały się zmiany w dialogach i go wywaliła, co dowodzi, że musi mieć naprawdę dobre zdanie o swoich umiejętnościach pisarskich. Zresztą ponoć ma już kolejną książkę napisaną i drugą na warsztacie – wielkie nieba, gdybym ja miała taką wenę twórczą… W moim obecnym stanie ducha w tydzień spłodziłabym kryminał, mam obmyślonych parę morderstw. Może zacznę wieczorem, zobaczymy.

Nawiasem mówiąc, gdy będzie wam smutno i źle, sięgnijcie po parodię dzieła; jest fenomenalna. Niestety spłodzono też coś takiego. Można było się spodziewać. Ktoś po prostu musiał wpaść na pomysł zestawienia jednego z drugim. Powiem wam w sekrecie, że odczuwam jakąś perwersyjną pokusę przeczytania tego, tak dla intelektualnego sponiewierania się, czasami miło – chociaż Jane Austen, o której niektórzy mówią, że zeszła z tego świata, zachowawszy wianek, chyba by się w grobie przewróciła.

4 thoughts on “I wonder what else of his is huge; probably his kitchen

    • Uwaga, wyszedł tom czwarty (od poprzednich różni się tym, że jest pisany z punktu widzenia głównego bohatera, nie bohaterki – świetny pomysł na literacki biznes, można pisać tę samą historię w nieskończoność z kolejnych punktów widzenia, zamiast męczyć się wymyślaniem nowych wątków). Internet już wyciąga co pyszniejsze cytaty.
      “Miss Steele is a carnal creature. She will be a joy to train. My cock twitches in agreement.”
      “She wears a coquettish smile, which addresses my dick directly.”
      “Her words travel straight to my cock.”
      “As she tells me she likes her tea weak and black, for a moment I think she’s describing what she likes in a man.”
      “It’s two strikes against her: incurable romantic who only wears jeans…I like my women in skirts. I like them accessible.”
      “So you want to possess things? – Yes, baby. You, for one.”
      No, to nie dziwię się wcale, że tak ją ludzie wczoraj dojechali.
      Trzy razy się zastanowię, zanim się do kogoś kokieteryjnie uśmiechnę.
      I jeszcze to: “Her sharp intake of breath is music to my dick”. Normalnie strach oddychać w obecności mężczyzn.

      • myślę że i „her words…” niech będzie przestrogą – bo ty w słowa bogata i słowami hojna, a to wiadomo, co takiemu do …głowy strzeli?

        „your breath is music to my dick” to by mogła być ozdoba fajnego rockowego tekściola, choć nieco przyciężkawego w porównaniu z AC/DC czy Van Halenem, słynących z pomysłowej ero-metaforyki.

  1. „Autorce nie spodobały się zmiany w dialogach i go wywaliła, co dowodzi, że musi mieć naprawdę dobre zdanie o swoich umiejętnościach pisarskich.”
    Autorka po prostu wie, ile książek się sprzedało, ile ludzi obejrzało film i nie będzie jej byle patałach tekstu zmieniał.
    Swoją drogą, wszyscy naokoło mnie twierdzą, że „no cóż, nie za mądre to”, ale przeczytali (właściwie przeczytaŁY) od deski do deski wszystkie tomy. Ja się jakoś nie zdobyłam, więc nie wiem co tracę😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s