Very tragical mirth

Jeszcze jeden wybitny inaczej cytat z książki o człowieku, którego penis drga i słyszy muzykę.
„Likewise,” he says, and I can tell from his accent that he’s British.
Coś mi to przypomina. Ale wcale mi się nie podoba, że jedno z moich jakże ulubionych słów (dlaczego, to sobie pokopcie w archiwach, choć nie polecam, a ja w tym czasie powzdycham) występuje w takiej… literaturze.

Wściek nie ustępuje, a nawet rozkwita. Na szczęście życie dąży do równowagi i zawsze coś dobrego wydarza się wtedy, kiedy człowiek poważnie obawia się, że albo kogoś pobije, albo pójdzie na most z kamieniem u szyi. Od miesięcy niczym nie marzę tak gorąco, jak o położeniu się plackiem na plaży, w ciepłym i wilgotnym klimacie, i to właśnie miałam robić za tydzień, ale nie zrobię, ponieważ zostałam ubrana w coś, czym zdecydowanie nie chcę się zajmować, w zastępstwie ludzi, którzy, zgadnijcie co, jadą leżeć plackiem na plaży. Nie chcecie wiedzieć, jak bardzo jestem z tego powodu nieszczęśliwa. Wstyd przyznać, ale osobnikowi, który mnie w to wszystko wrobił, mając w głębokim poważaniu moje plany, serdecznie życzę ulewnych deszczy nad morzem.
Na otarcie łez zostałam wczoraj wypędzona z domu, spędziłam fantastyczny wieczór w plenerze, wycałowana, wyprzytulana, zaopiekowana przez cudowne, słodko pachnące istoty płci męskiej (ależ ja mam przystojnych kolegów) – i w środku tegoż wieczoru usłyszałam, że bardzo ładnie wyglądam. I przyznam próżnie, że to ostatnie sprawiło mi ogromną radość.
Kraków też wczoraj wyglądał bardzo ładnie. Ciągle mam jakieś pretensje o coś do tego miasta, ale muszę przyznać, że w letnie noce potrafi być czarujące. Człowiek, choć mieszka tu od kilkunastu lat, pstryka czasem o zmierzchu fotki jak turysta.

Ale, ale. W ubiegłym tygodniu ktoś dostał się na mój blogasek, wbiwszy w Gugla manifest: kocham Colina Morgana (ponownie pojawił się też fan gołych scen w teatrze; który to już raz?…). Nie bardzo rozumiem, po co takie oświadczenia w Gugla wpisywać – żeby sprawdzić, jak wielu ludzi dotknęła podobna udręka? Z drugiej strony przyznaję, trudno nie kochać. Mam toteż doskonałą wiadomość dla tego złamanego serduszka, dla tych, nie załapali się na transmisje Globe On Screen w naszych kinach, dla tych, którzy chcieliby, a boją się polecieć do Londynu, dla tych, którzy zwyczajnie chcą obejrzeć coś dobrego przy wieczornym kieliszku wina i wreszcie dla tych, którzy – jak ja – bardzo potrzebują, żeby coś ich skutecznie rozbawiło. Globe zrobił mi prezent w tym trudnym tygodniu i wszystkie trzy sztuki, które u nas wiosną emitowano (Makbeta, Burzę, z Colinem właśnie, i Sen nocy letniej), umieścił dziś w swojej telewizji. Można sobie je wypożyczyć albo ściągnąć i upajać się nimi do końca życia. Polecam tym bardziej, że download trzech razem kosztuje 25 funciorów, co, biorąc pod uwagę cenę pojedynczego DVD z każdym spektaklem, jest świetną okazją. Zaraz sobie odpalę scenę konania Tyzbe i będę rechotała nieskrępowanie. Być może odpalę ją wielokrotnie. Poza tym, wiecie, tych dwóch dżentelmenów zawsze miło mieć w domu na własność. Prawda?…

11 thoughts on “Very tragical mirth

  1. Dzień dobry🙂 Trafiłam tu zupełnie przypadkowo, gdy w szale euforii szukałam jakichkolwiek informacji na temat the Globe w Londynie. Widzę, że odwiedzała Pani to miejsce nie raz, a ja po raz pierwszy będę miała okazję być tam we wrześniu, mam jednak pewien problem. Zupełnie nie wiem w jaki sposób przebiega rezerwacja biletów. Czy mogłabym prosić o jakąkolwiek pomoc w tej kwestii? Z pozdrowieniami, Karolina🙂

    • Na ich głównej stronie (http://shakespearesglobe.com) po prawej jest guzik „book tickets” – można też użyć kalendarzyka poniżej. Potem trzeba tylko wybrać przedstawienie, datę i godzinę, no i miejsce (galerie z siedzącymi miejscami albo gleba ze stojącymi – cena jest zależna od „jakości” miejsca, przynajmniej teoretycznie; osobiście jestem wielką fanką biletów za piątala). Później trzeba już tylko podać numer swojego plastiku, do skrzynki przychodzi mail z potwierdzeniem, sam bilecik natomiast odbiera się w kasie przed przedstawieniem. Co ważne, mogą chcieć (i na ogół chcą) pokazania karty, której się użyło do zakupu. No i to chyba wszystko, co trzeba wiedzieć – ogólnie rzecz biorąc cała procedura zajmuje mniej więcej tyle czasu, co zjedzenie jabłka i jest równie nieskomplikowana😉
      Można też próbować przed spektaklem w kasie – oni tam mają takie „menu” wypisane kredą, informujące, na co w danym tygodniu są jeszcze miejsca.
      A gdyby potrzeba było więcej info, na dole strony jest chmura tagów – po kliknięciu wyskoczą wszystkie moje wpisy o Globe.

      • Bardzo dziękuję za odpowiedź! A jeszcze – czy podczas rezerwacji przez internet można dokonać jedynie płatności z góry, przelewem? Nie ma możliwości by zapłacić przy odbiorze?

      • Ha, też zamierzam skorzystać z biletu za 40 pln… tylko słyszałam, że koszt autobusu lotnisko-centrum jest „masakryczny” – czy to prawda? I jak bardzo „masakryczny”?

        • Tak, to prawda niestety, w obie strony to jakieś 200 peelenów. Generalnie tam lepiej nie myśleć o tym, ile pieniędzy nam z konta znika, gdy za cokolwiek płacimy🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s