Naprawdę nie dzieje się nic

Gdyby kto był ciekaw, moje kolczyki spodobały się na tyle, że jakimś cudem przeszłam do kolejnego etapu. Zrobi coś człowiek od niechcenia i od razu zamieszanie. Wygląda na to, że im mniej w/w człowiekowi zależy, tym lepiej sprawy idą. Co oczywiście nie jest odkryciem na miarę prawa grawitacji, ani tym bardziej teorii Anny Łoś i wszyscy od dawna o tym wiedzą.

Druga łamiąca wiadomość jest natomiast taka, że wspominany jakiś czas temu Lancz w istocie się wydarzy, już nawet stolik zarezerwowany. Co prawda gdy weszłam na stronę restauracji, w której rzeczony stolik oczekuje i poczytałam sobie menu, troszkę pobladłam, bo ten Lancz ani chybi pochłonie połowę mojego budżetu na wyjazd. No cóż. Najwyżej najem się na zapas, przez pozostałe dni będę żywiła się kurzem i miłością do wszystkich powabnych artystów, których zamierzam w tym czasie obejrzeć, i będę chodzić po Londinium pieszo, co nie jest wielkim problemem, bo lubię, choć nigdy nie przywyknę do obyczaju przechodzenia przez jezdnię na czerwonym świetle. Zwłaszcza będąc osobą, która wiele lat temu została przyłapana na tym przez policję, nocą, na całkowicie pustej nowohuckiej ulicy i wykręciła się od mandatu w sposób raczej żałosny, to jest z drgającą bródką wyjaśniła aspirantom, że się zgubiła. Znajomi do tej pory natrząsają sie z tej historii, a ja do tej pory na czerwonym tkwię nieruchomo jak żona Lota.
Pan krytyk napisał, że miejsce jest fun and stagey. Fun and stagey. Świetnie. W co ja się w ogóle ubiorę, rany julek.
O tematy do rozmowy się nie martwię, bo ludzie z jednakową obsesją porozumieją się bez dwóch zdań. Swoją drogą, cała ta historia jaskrawo dowodzi, że obsesje warto mieć, bo mogą nas zaprowadzić w miejsca, w których inaczej nigdy byśmy się nie znaleźli.

Nie mogę się doczekać – a dziś dopiero wtorek, w perspektywie jeszcze kilka dni wypełnionych tępym gapieniem się w rzędy cyfr i przeglądaniem umiarkowanie pasjonujących dokumentów… Droga redakcjo, jak to się robi, żeby czas nieco szybciej płynął?

9 thoughts on “Naprawdę nie dzieje się nic

  1. lanczyk dobra rzecz, kto wie co jeszcze z niego może wyniknąć.😛 no jak to w co… w różową kiecunię i stosowne baleriny… po to aby być sobą i się wyróżnić w tłumie🙂 nie szata zdobi człowieka, chociaż kobietę to jednak😛 … ale idziesz tam po to aby pogadać o swoim teatralnym bziku, czy po to aby poderwać pana krytyka… jesli idziesz pogadać o bziku, to strój nie może być nadto oficjalny i winien oddawać Ciebie, a jeśli Twoje motywy (może jeszcze nieuświadomione lub po prostu niewypowiedziane) są inne… to strój do motywów dostosuj, a nie do restauracji. Po prostu – bądź sobą🙂

    z tym niezależeniem to… kurcze niby człowiek wie, a na co dzień nie stosuje, albo z rzadka… też właśnie odkrywam po raz kolejny tę prawdę życiową… niestety, ja obecnie poszukuje metody na to aby ten czas tak nie zapierdzielał, bo mi gdzieś 20 dni lipca zginęło i z niejakim zdziwieniem wczoraj odkryłam, że lipy juz przekwitły jakiś czas temu, a ja nie zauważyłam kiedy one KWITŁY… a uwielbiam ich słodki zapach i będę musiała czekać rok na to aby znowu go powąchać, bo przeoczyłam…

    • Pan jest ode mnie jakieś 15-20 lat starszy, zatem w wieku, który raczej wyklucza moje zainteresowanie🙂 więc podrywać go z pewnością nie będę. Co prawda George Clooney też jest ode mnie 20 lat starszy, ale to jednak zdecydowanie nie jest podobny przypadek.
      Też obstawiam sukienkę, bo lato w końcu mamy (chociaż jak tak sobie oglądam długoterminowe prognozy, to może lepiej dżinsy zabrać…). Sukienki dodają animuszu.

      • Jednym słowem nie zależy Ci na podrywaniu pana, więc zgodnie z zasadą niezależenia coś się będzie działo🙂
        A wiecie, że podobno baleriny wcale się facetom za bardzo nie podobają??? Jeden taki projektant mody, który komentuje w niemieckim Shopping Queen (i to jest naprawdę fajny program, a nie ten chłam co w Polsce, a projektant jest zajebiście zabawny i ma bardzo trafne uwagi) od lat twierdzi, że tylko kobietom się wydaje, że baleriny takie śliczne i słodkie, a faceci to je najwyżej tolerują. Ale to tak na marginesie zupełnie, bo przecież nikt nikogo nie zamierza podrywać😉

        • O tym nie pomyślałam…🙂
          Co do balerin natomiast – ja lubię i często noszę, ale nie dlatego, że słodkie. Butów na wysokich obcasach mam pół szafy, niemniej występuję w nich rzadko – z trzech powodów. Ja raczej biegam niż chodzę, a obcasy spowalniają. Po drugie, moja lewa noga doświadczyła zerwania mięśni i niedługo później skręcenia kolana, i nie reaguje najlepiej na szpilki. Po trzecie wreszcie, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, niezbyt lubię być wyższa od mężczyzn, z którymi rozmawiam😉

          • Hahahah, ostatni powód do mnie bardzo przemawia, 178 cm + obcas = przerażenie na wielu (męskich) twarzach😉 Chociaż nie, to ja mam wtedy obsesję, że jestem king kongiem…
            Generalnie obcasy to nic przyjemnego do chodzenia – do siedzenia owszem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s