That intoxicating, beguiling and occasionally lethal quality

Jak być może wiecie, ktoś wpadł na pomysł przetłumaczenia Szekspira na emoji i ten pomysł wcielił w czyn.
W sumie nie wiem, co na ten temat sądzę. Chciałabym, żeby mnie to zdziwiło, ale nie może.
Ostatnio zaroiło się w internecie od specjalistów od prowadzenia blogów, bo to teraz jakaś niesamowicie poważna rzecz jest. Już nie to, że sobie człowiek snuje rozważania o dupie Maryni, licząc skrycie, że zaplącze się na jego stronkę jakaś dusza o podobnych spostrzeżeniach (i że dla równowagi nie zaplącze się szef ani chłopak), o nie. Bardzo mnie na początku bawiło, gdy czytałam, że dobry blog to taki, na którym są krótkie wpisy. Krótkie i ilustrowane. Już mnie to jednak przestało bawić, bo zorientowałam się, że ludzie głoszą tę opinię zupełnie poważnie. I tak się zastanawiam, czy ci ludzie czytają może książki? Bo wpis na blogu rzadko osiąga objętość „W poszukiwaniu straconego czasu” jednak… Czy też obrazkowy język mediów społecznościowych trwale wpłynął na nasze kompetencje językowe i umiejętność przyswajania danych?

Z innej beczki, żeby przy poniedziałku nie narzekać, odbyłam dziś jedno z najprzyjemniejszych spotkań w moim życiu zawodowym.
Często spotykam się z ludźmi, których nigdy wcześniej na własne oczy nie widziałam (nie, nie jestem pasjonatką internetowych randek, taka praca). Ponieważ jestem próżna, to zawsze mam nadzieję, że człowiek okaże się przystojny i zabawny. W praktyce na ogół wygląda to tak, że spędzam kilka godzin z osobnikiem ani specjalnie przystojnym, ani, co gorsza, zabawnym, a do tego nierzadko mającym skłonność do komunikowania się monosylabami. A jeszcze częściej siedzącym z założonymi rękami i jaskrawo demonstrującym, gdzie on ma to wszystko i mnie też (sorry stary, samo się nie zrobi). Szanse na to zwiększają się złośliwie, gdy spotkanie ma miejsce w poniedziałek. Jak wszyscy wiemy, od spotkań w poniedziałki gorsze są tylko spotkania w piątki po południu, gdy każdy chce już iść do domu. No cóż, trzeba to trzeba, wzięłam na klatę.
Wreszcie sprawiedliwości stało się zadość.
Powiedziałabym nawet, że troszeczkę za bardzo.
Ten bowiem osobnik był… zacznijmy od tego, że był kompetentny. Był też komunikatywny. Zdecydowanie miał też poczucie humoru i, tak się składa, bardzo ładny kolor oczu. Wiecie, jak jest. Są takie spotkania, które są sympatyczne – i takie, które są, ehm, Sympatyczne. I tak nam się miło rozmawiało, że niepostrzeżenie upłynęła godzina pierwotnie na nasze spotkanie zaklepana, i powoli mijała druga. A atmosfera robiła się coraz mniej formalna.
I wtem gościu do mnie tymi słowy:
– Wiesz, podejrzewam, że będę miał wiele refleksji po tym spotkaniu. Czy mogę się jeszcze do ciebie odezwać?
– Jasne – odpowiadam, starając się nie wytrzeszczać gał ze zdumienia, bo zwykle ludzie chcą mnie jak najszybciej spławić. – W razie czego zadzwoń do mnie.
– O, to świetnie. Tylko że ja bym proponował, żeby znowu spotkać się face to face.
Ahaaa.
Nic lepszego niż odrobina niegroźnego flirtu w poniedziałek. Człowiek od razu czuje się bardziej odprężony, nastrój ma lepszy i nawet jest gotów przetrwać ten tydzień z podniesionym czołem.
Wiele refleksji. No, ciekawa jestem bardzo.

6 thoughts on “That intoxicating, beguiling and occasionally lethal quality

  1. Rozbawiłaś mnie tym stwierdzeniem, że wpis na blogu rzadko przypomina objętość „W poszukiwaniu straconego czasu”. Ile to było tomów? Siedem? Wyobrażasz sobie, co by się stało, gdyby blogerzy wzięli to do serca? Zabrakłoby im czasu na pisanie komentarzy, a jako świeża blogująca (a właściwie dryfująca po różnych myślach), mam niejasne wrażenie, że wymiana komentarzy stanowi clou tej rozrywki

  2. Jest rzecz gorsza od blogera, który na poważnie głosi, że notka ma być krótka i ze zdjęciem, żeby była dobra. Jest to bloger, który stwierdza, że skoro napisał dużo krótkich notek ze zdjęciami, to teraz pora napisać książkę…

  3. Haha. Ja też zawsze mam takie oczekiwania co do spotkań i co do współpasażera w samolocie. Niestety u mnie trafia się taki osobnik raz na sto albo o dwieście. Ale nie tracę nadziei – w czwartek kolejny lot😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s