What is this life? A frenzy, an illusion, a shadow, a delirium, a fiction

Jestem, jestem. Nie to, że nadal boję się wyjrzeć spod kołdry. Odczuwam po prostu dotkliwe zmęczenie, a przyczyną mojego zmęczenia jest rodzaj ludzki. Powiem wam szczerze, że nie mam najmniejszej ochoty na pisanie. Ani na czytanie. Ani na przebywanie na tej planecie w ogóle. Nie chcę podejmować tematu, na który już absolutnie wszyscy się wypowiedzieli – zwłaszcza ci, co niekoniecznie mieli cokolwiek mądrego do powiedzenia. Jedno tylko dodam od siebie. Otóż przeraża mnie to, co dzieje się w ludzkich umysłach. To, co w ostatnich dniach przeczytałam i usłyszałam, podkopało boleśnie moją wiarę w ludzkość. Właściwie to już nawet nie podkopało, co przeciągnęło ją pod kilem. Wolę tęgo wątku nie kontynuować – wszyscy wiemy, o co chodzi, a ja wiem, że nie wchodzicie tu po to, żeby czytać zaangażowane społecznie apele autorki, tylko żeby dowiedzieć się, w kim zakochała się w tym tygodniu i jaka wtopa znowu jej się przydarzyła. I tego się trzymajmy. To jest moja ciepła, wygodna chmurka.
Dodam tylko, że raczej nie mam problemu z tym, iż ten czy ów z moich znajomych ma poglądy inne od moich. Miewam problem – i to duży – z tym, w jaki sposób te poglądy wyraża. Poziom mojej tolerancji dla agresji, a tym bardziej dla masturbowania się własną nienawiścią do tych czy innych jest niski. Bardzo niski. Bardzo, bardzo niski.

Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym.
Szczerze wam oddana ma różne takie swoje dziwactwa, na przykład w domu pija tylko czarną kawę, a na mieście tylko białą. O tartej marchewce już słyszeliście. Jak też szczerze oddana kilkakrotnie wspominała, ma taką swoistą przypadłość w postaci nawracających snów. Trwa to już ponad rok. Sny czasami dają jej spokój na kilka tygodni, niekiedy nawet dłużej, a potem wracają i powtarzają się przez jakiś czas co noc. Nie są identyczne, ale pojawia się w nich ten sam motyw.
Na szczęście nie są to koszmary. O, wprost przeciwnie, powiedziałabym. Tylko ich częstotliwość jest niepokojąca. Są też bardzo realistyczne, coraz bardziej. Najpierw były osadzone w dziwnych scenografiach, półprawdziwych światach, które nijak nie przypominały mojej rzeczywistości. Z czasem stały się nieco zwyklejsze, bardziej naturalne. Pierwszy z najnowszej serii przebił wszystkie dotychczasowe, do tego stopnia, że nie tylko usiadłam na łóżku zdziwiona, ale jeszcze przez parę godzin później wszystko to czułam i widziałam pod powiekami. Rzadko zapamiętuję szczegóły snów. Te pamiętam doskonale. Nie skrawki, ale całe wątki. Jakby to wszystko wydarzało się naprawdę. Gdyby nie to, że dość mocno stoję obiema nogami na ziemi (pomijając częste chwile, gdy nie stoję) – uwierzyłabym w istnienie alternatywnej rzeczywistości, w którą co noc się przenoszę. A w ogóle to zastanawialiście się kiedyś, co jeśli wszystko w istocie jest na odwrót i to sny są prawdziwe?…
Dlaczego tak często śni mi się to samo – nie mam pojęcia. Widocznie pewne wątki w moim życiu są dla mnie ważniejsze, niż na jawie wydaje mi się, że są.
Nie obraziłabym się, gdyby te sny któregoś dnia okazały się prorocze. Tymczasem poodliczam sobie godziny do momentu, gdy dziś wieczorem będę mogła zamknąć oczy.

Na zakończenie klimatyczna piosneczka – w temacie marzeń sennych, jak najbardziej.

17 thoughts on “What is this life? A frenzy, an illusion, a shadow, a delirium, a fiction

  1. what is life? „Life is what happens to you while you’re busy. Making other plans.”

    też mam powtarzające się motywy w snach. bardzo często miejsca, nieistniejące, ale doskonale mi znane. albo jakieś miasta, w których byłam, ale zupełnie inne od tych rzeczywistych.
    i śni mi się latanie, dużo latania. dziś na przykład też leciałam, a w trakcie lotu wypadł z samolotu jeden człowiek. co mnie – uważaj – niezwykle rozśmieszyło. w tym śnie opowiadałam całe zdarzenie obsłudze lotniska i zaśmiewaliśmy się do łez.

    • Latanie nie śni mi się nigdy. W każdym razie nie pamiętam takich snów. Często za to śni mi się, że spóźniam się na samolot🙂
      Kiedyś bardzo często śniło mi się, że szłam dokądś i po drodze wyrastała przeszkoda, której nie potrafiłam obejść – ale to było w czasach, gdy faktycznie miałam w życiu troszkę pod górkę i nie bardzo wiedziałam, co zrobić. Teraz w sumie nie dostrzegam żadnej realnej przyczyny tego, by przez sześć czy siedem nawet nocy z rzędu śniły mi się bardzo intensywne momenty, a jednak… Ciekawam, kiedy tym razem motyw się wyczerpie.

  2. mi się w kłopotach często śniła woda i chwiejne mosty nad nią. albo takie kończące się w wodzie, albo leżące na powierzchni, bujające się na falach, niestabilne.
    brrrrr.
    a skoro Twój motyw jest przyjemny, to może lepiej niech się nie wyczerpuje?🙂

  3. Ja kiedyś miałem powracający sen o tym, że przed kimś uciekałem. Oczywiście „biegłem” grzęznąc po łydki w jakimś miękkim podłożu i w sekundzie w której ten ktoś łapał mnie za kurtkę, zrywałem się na łóżku🙂

  4. Wczoraj chcialam skomentowac, ze tez mysle ze we snie przenosimy sie do rownoleglych swiatów. i czasami mi sie nawet nie chce tu wracac.Tak tam fajnie.
    ale dzis mialam takie sen ale taki ze zaraz padniesz. wiec bylam u Twojego Pana Wladcy, z Toba i tak sobie roprawialismy o roznych tematach. szczegolow nie pamietam. pamietam mieszkanie… ja nigdy nie pamietam snow a juz szczegolnie nie jak budzik dzwoni o 6.30 ale z tego snu sie obudzilam przed budzikiem i z mysla no kurna. co to bylo? i ze musze ci o tym napisac. takze ten jak pokazesz zdjecie to :} to bede wiedziala czy to bylas ty czy jednak mój wymysl. i wtedy bedziemy maily DOWóD! tylko na co?
    a haslo byla kozia dupa, ale z tym to juz nie wiem o co chodzi ;}

    • O Chryste Panie😀
      Ja się coś podejrzanie często ludziom śnię ostatnimi czasy… A wczoraj akurat po nocy (ale na jawie) z panem i władcą rozmawiałam.
      Ciekawam, jak moje mieszkanie w śnie wyglądało. I jak on. I jak ja😉

  5. Ty bylas ciemna blondynka z wlosami tak lekko za uszy a on mial lekki zarost i wlosy brazowe dluzsze niz ty. A mieszkanie bylo stare takie jak w kamienicy z dluga ciemna lazienka i otwarta kuchnia. I stolik okragly z drewna ciemnego. Tam siedzielismy. Wiecej szczegolow nie pamietam🙂

  6. W temacie kawy: też w domu tylko czarna z ekspresu (po wypróbowaniu kaw z dolnej, średniej i górnej półki jednak zdecydowanie obstaję przy Woseba Mocca Fix Gold) – a na mieście, stacji benzynowej itp. zawsze kawa biała.
    Marchwi w żadnej postaci nie lubię🙂
    Mogę trochę prywaty wcisnąć w przestrzeń do komentowania? Czy ktoś z czytających albo komentatorów ma konto na DeviantArt i chciałby podbudować samoocenę niewierzącej w siebie 10-latki? Jeśli jest ktoś taki, baaardzo proszę się odezwać🙂

    • W słusznej sprawie można🙂
      Tak, ja też kupuję sobie do domu tylko jeden rodzaj kawy. Natomiast z marchewką to jest złożona sprawa. Otóż ja lubię na przykład duszoną, nawet bardzo. Surową w całości też zjem. Tartej nie tknę. Po prostu nie tknę.

  7. Ze snami mam bardzo podobnie. Czasem budzę się i muszę dać sobie chwilę, żeby ogarnąć, że już nie śpię;) Raz na jakiś czas napatoczy się jakiś koszmar – niestety, także w bardzo realistycznej wersji, co przyjemnym doznaniem nie jest.

  8. o, i przypomniał mi się mój najgorszy w życiu sen…czy na pewno sen?
    bo wcale się nie obudziłam z niego. całość działa się w moim łóżku, dokładnie w miejscu, w którym się znajdowałam fizycznie. wszystko było tak, jak na jawie. w pewnym momencie magnetofon (jeszcze wtedy słuchało się kaset!) zaczął odtwarzać coś dziwnego, jak ten straszny głos w „Egzorcyście”, a ja poczułam, że zapadam się do środka, że coś mnie zasysa wgłąb siebie.
    po czym po paru minutach przestało. a ja jeszcze długo leżałam przerażona i nie mogłam się ruszyć. z otwartymi oczami. bez tego momentu, kiedy człowiek wie, że się budzi.
    to było 20 lat temu, a ja do dziś dziwnie się czuję na samo wspomnienie.

    • Rany boskie…

      Mnie tymczasem dziś się śniło, że jakaś kobita stała za oknem mojego domu i robiła mi zdjęcia.

      Wiecie co, chyba czas odejść od tematów horrorowo-sennych, które tu ostatnio dominują, bo robi się na moim blogasku trochę strasznie🙂 Zaraz spłodzę coś lżejszego.

  9. Erich Fromm „Zapomniany język” – czytam właśnie🙂 mnie śnił się ostatnio Jared Leto w wersji Jocker – oj nie mogę się otrząsnąć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s