Gorzkie dymy nad miastem mym

Dobry wieczór. Odzyskałam laptop, więc mogę ze spokojem zaserwować wam męcząco długi wpis. Ale nie martwcie się – z obrazkami!

Wybrałam się na wycieczkę w weekend.
Niedaleko, bo do Katowic. Niby żadna atrakcja, w końcu miasto z urody nie słynie, a ja spędziłam tam pierwsze dwie dekady życia, więc zdawać by się mogło, że nie miałam czym się ekscytować. Jeśli zdaje wam się, że to kiepskie miejsce na eskapadę, jesteście w mylnym błędzie.
Z dużą niecierpliwością czekałam, aż drzwi nowego Muzeum Śląskiego wreszcie się otworzą. Doczekałam się. Tak naprawdę to otwarto je dwa miesiące temu, ale szczerze wam oddana dopiero teraz znalazła czas, by tam wstąpić.
Po wizycie natomiast nie mogę się doczekać, żeby tam wrócić.
Szczerze wam powiem, że nabawiłam się całkiem przyzwoitego opadu szczęki.

Ja z tych, co ogólnie lubią chodzić po muzeach. Pamiętam jeszcze epokę Potwornych Papuci (ręka w górę, kto też – dzieckiem będąc, mało nie przypłaciłam życiem próby pokonania w tym czymś schodów na Wawelu), gdy muzeum ogólnie można było opisać jako rząd gablotek i w sumie tyle. Czasy szczęśliwie się pozmieniały i teraz w muzeach człowiek nie tylko nie ślizga się żałośnie, ale co ważniejsze, nawet interesuje się eksponatami, ba, ze zdumieniem odkrywa, że mógłby w tym miejscu spędzić cały dzień. Muzea coraz częściej są miejscami, w których dużo się dzieje, a przy okazji można wypić porządną kawę, kupić sobie koszulkę i zrobić sobie efektowne selfie. A przede wszystkim wreszcie wolno dotykać (i tu przypomina mi się ten cudowny skecz – najsamprzód trochę kultury osobistej i dopiero potem z łapami).
Lubię chodzić po muzeach, bo muzea mnie uspokajają. Poza tym czegoś się uczę. Czasami widzę coś, na co zagapiam się w zachwycie; w Krakowie na przykład miałam swój jeden ulubiony obraz, który mnie niezmiennie fascynował i wróciłam do Kamienicy Szołayskich razy kilka tylko po to, żeby sobie na niego popatrzeć (to ten pośrodku, na ścianie). Niestety to własność prywatna i niestety wątpię, bym kiedykolwiek dała radę odkupić ją od właściciela. Gdyby wszak chciał mi podarować, to chętnie przyjmę.
Ponieważ lubię chodzić po muzeach, odwiedzam je, gdziekolwiek mnie rzuca. Dawno temu byłam w turyńskiej Mole Antonelliana, kolosalnej synagodze zamienionej w muzeum kina. To jedno z miejsc wywołujących efekt „wow”. Wykorzystanie przestrzeni tego dziwacznego i potężnego budynku jest niesamowite – podróż szklaną windą przez kopułę na zewnątrz przywodzi na myśl ostatnie sceny Willy’ego Wonki – ale co ważniejsze, w tym muzeum jakby wchodzi się w filmy. Ba, można nawet wmontować się w E.T. czy inne tam Gwiezdne Wojny. Rok temu byłam w Palazzo Blu w Pizie, zupełnym przypadkiem tam właściwie trafiłam i akurat załapałam się na prześwietną wystawę poświęconą roli błędów w rozwoju nauki, od Galileusza po bozon Higgsa. Sala tłumacząca zjawisko tego ostatniego była w całości wyłożona ogromnymi ekranami, takimi na całą ścianę, na których coś śnieżyło niewyraźnie. Gdy człowiek zbliżał się do ściany, migoczące na niej chaotycznie cząsteczki zbijały się w jego kształt.
Co my tam jeszcze mamy. Museo Reina Sofia. Halę Turbin w Tate Modern. British Museum (ktoś mi powiedział kiedyś, że nudne – ręce mnie opadli do kostek; gościu, masz mumie, Persję, kamień z Rosetty, Sutton Hoo plus bazylion innych nieco znaczących dla historii ludzkości gadżetów, wszystkie do obejrzenia za darmo, i ty mówisz, że nudne? niech i tak będzie). Rijksmuseum i Galerię Uffizi. Vasę w Sztokholmie. Oslo to w ogóle same fajowe muzea (chociaż łażenie pod pokładem statku polarniczego nie jest dobrym pomysłem dla osób z klaustrofobią). W moim grajdołku też coraz ciekawiej. Tak, jest co oglądać. Smutne tylko to, że w rzekomo stojącym kulturą Krakowie poprzemysłowe obszary zmienia się w blokowiska, podczas gdy w Katowicach robi się z nich atrakcje dla mieszkańców i przyjezdnych.

Wszędzie ostatnio czytam, jak to nasz kraj chyli się ku upadkowi, stoi nad przepaścią i zaraz zrobi krok w przód, ogólnie ruina i sromota.
Tymczasem moje drogie rodzinne miasto – które bardzo się zmieniło przez ostatnie lata, in plus – wymyśliło sobie śmiało nową siedzibę muzeum. Słysząc „Śląsk”, widzicie oczyma wyobraźni kopalniane szyby? No, w tym przypadku stereotyp ma nawet rację bytu, albowiem nowa siedziba muzeum powstała na terenie nieczynnej kopalni. Pod ziemią. Mimo wszystko wystawy oświetla światło słoneczne.
wpid-wp-1442255361462.jpeg

I to, proszę państwa, jest muzeum, które naprawdę robi kolosalne wrażenie. Trzeba być wyjątkowym sceptykiem, żeby tego nie docenić.
Ogromna to jest przestrzeń, oszałamiająco zaprojektowana, rewelacyjnie zaaranżowana. Przestrzeń, właśnie – to słowo-klucz. Samo błąkanie się tymi korytarzami jest przygodą.
Macie oczywiście Boznańską, Witkacego i Malczewskiego, Beksińskiego i Abakanowicz – ale wisienką na torcie jest wystawa o historii Śląska. Klasa i szacun. Wchodzi się na nią przez kopalnianą szatnię, idąc po kolei przez bibliotekę, w której można sobie poczytać o Piastach i innych tam Jagiellonach, przez salony możnych, skromne podwórka i kuchnie, blokowiska i cele… Nie chcę mówić wam za dużo. Zepsułabym wrażenie. Chcę tylko powiedzieć, że to coś, co koniecznie trzeba zobaczyć.
(I tak, na wystawie jest gilotyna – niesławna, bo straszne protesty onegdaj wywołał pomysł umieszczenia jej w muzeum; ale spokojnie, trzeba być odpowiednio wysokim i przede wszystkim chcieć zajrzeć za szybę, by ją zobaczyć. Ponad 500 osób nią ścięto. W XX wieku, w środku Europy).
Jako wielka patriotka lokalna i ktoś, kto niesamowitą, poplątaną historię piątej strony świata ma w genach – moi dziadkowie podczas wojny walczyli po dwóch przeciwnych stronach; to nie jest rzecz niezwykła na Śląsku – oczywiście nie jestem za grosz obiektywna. Ale polecam wam wycieczkę tamże nie jako hanyska, tylko jako ktoś, kto nie chciał z tego muzeum wychodzić, tak bardzo mu się podobało.

Innymi słowy – jeśli jesteście na miejscu, pofatygujcie się. Jeśli nie, pomyślcie o ewentualnym pofatygowaniu się, bo bardzo warto.
A że noc już zapada, to powiem wam tylko, panie i panowie…
wpid-2015-09-14-20.26.51.jpg.jpeg

12 thoughts on “Gorzkie dymy nad miastem mym

  1. Lubię muzea. Najbardziej galerie z obrazami – tam mogę siedzieć cały dzień. Lubię też zamki, pałace, kościoły. Natomiast z trudem przemierzyłam muzeum morskie w Wenecji – zwłaszcza część z makietami galer, triar i innych – szczegółowo omawianych i dyskutowanych przez męża i syna. Ale na końcu spotkała mnie nagroda – sala z muszlami z całego świata. Wyczyszczone, pięknie podświetlone. Sztuka Natury🙂

  2. Przyznam, że słysząc Śląsk, widzę Wałbrzych, widzę moją babcię, która tam spędziła całe swoje życie, widzę górę Chełmiec, widzę uroczą kapliczkę, widzę kopalnie w Rudzie, widzę zamek w Książu, widzę palmiarnie nieopodal. Śląsk to piękna część naszego kraju. Może i miejscami biedna, zaniedbana, ale wciąż urokliwa🙂

  3. Też jestem ze Śląska, prawie po sądziedzku – Gliwice. Od 8 lat żyję w Warszawie i widzę jak ona się zmienia. Ale widze też jak zmienia się Śląsk, moje Gliwice. Wspaniałe jest to jak rewitalizują pokopalniane obiekty. Bardzo mnie ciekawi to muzeum no i jeszcze NOSPR. Niestety chyba dopiero w listopadzie uda mi się wpaść w odwiedziny.

    • Bardzo się zmienia. I naprawdę kciuki w górę za to, że nie poszli w tę stronę, w którą idzie Kraków, bo tu szumne plany rewitalizacji kończą się zawsze tak samo – kolejną galerią handlową albo osiedlem z blokami stojącymi 20 centymetrów od siebie. Fantastyczne jest to muzeum, naprawdę.

  4. Ja słysząc „Śląsk” mam w głowie kopalnie, Katowice, Gliwice -skąd pochodzi mój ulubiony piłkarz, Spodek i….klub w Katowicach na środku ronda. Byłam tam kiedyś na 18stce🙂

  5. 🙂 Ha ha ha … Ale te kapcie były koszmarkiem dla nas, zwiedzających, ale jak pomocne dla obsługi muzeum – nie musieli froterować podłóg , pozwalali to zrobić nam, zwiedzającym . za drobną opłatą:) oczywiście

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s