No mask like open truth to cover lies, as to go naked is the best disguise

Odzyskawszy mój nieoceniony sprzęt, mogę na nowo oglądać wyspiarską telewizję. A w wyspiarskiej telewizji jest akurat coś bardzo dobrego, mianowicie Doctor Foster.
Jest to dobre z dwóch powodów. Po pierwsze scenariusz napisał Mike Bartlett, który jest jednym z najlepszych współczesnych dramaturgów (i jest młodszy ode mnie o 5 miesięcy, co mnie niesłychanie dołuje). To człowiek, który napisał między innymi Karola Trzeciego – sztukę o tym, jak na tron wstępuje syn panującej obecnie królowej i nie za bardzo mu rządzenie Brytanią wychodzi. Wielkim to było przebojem w ubiegłym roku. Co ciekawe, osoby dramatu, czyli rodzina królewska i jej otoczenie, mówią pentametrem jambicznym (diDUM diDUM diDUM diDUM diDUM) – ludzie spoza ich świata porozumiewają się normalnie.
Teraz Bartlett napisał to. Serial. Niby nic. Jest sobie piękna żona lekarka, jest jej przystojny mąż deweloper, mają uroczego synka, mieszkają w pięknym domu, jeżdżą błyszczącymi samochodami i pijają wieczorami wino. Ot, sielanka. Tylko że któregoś dnia mąż pożycza żonie szalik, bo zgubiła swój. Żona, odwieszając szalik na wieszak w swoim gabinecie, zauważa włos. Włos jest blond i długi. A ona jest brunetką.
No i się zaczyna.
Główna bohaterka robi to, co najpewniej zrobiłaby każda kobieta podejrzewająca to i owo, mianowicie rozpoczyna śledztwo. Nie będę dalej pisać, bo nie chcę psuć zabawy tym, którzy zamierzają to obejrzeć. W każdym razie jeśli sądzicie, że to jakiś łzawy smęt – nic bardziej mylnego. No i jest jeszcze drugi powód, dla którego obejrzeć to warto, mianowicie osobnik o wdzięcznym imieniu Bertie (wreszcie wrzucili zdjęcia z ostatnich scen Bachantek – mój rozum z wielkim trudem przyjmuje fakt, że to i to jest tą samą osobą – pisałam przecież, że to fenomen). Widz ma nawet czas na dość wnikliwą obserwację pewnych części ciała Bertiego.
Jak na ironię, po obejrzeniu pierwszego odcinka serialu maglującego wątek zdrady małżeńskiej odbyłam dość ciekawą rozmowę z panem, co mnie onegdaj zapraszał na wycieczkę, pamiętacie go zapewne. Odezwał się wczoraj do mnie z kolejną propozycją spotkania, tym razem bardziej przyziemną, ale mimo wszystko sprowadzającą się do wiadomych czynności. Gdy odpisałam, że bardzo chętnie wypiję z nim kawę czy zjem obiad, jeśli będzie w okolicy, niemniej o niczym więcej mowy być nie może, chłop zamilkł na dwie godziny, po czym tuż przed północą wysmarował mi sążnistą epistołę, z której każdego zdania bił foch, a którą kończyło zdanie, że lepiej, żebyśmy w ogóle nigdy się nie spotykali w żadnych okolicznościach (ależ proszę bardzo) i zachowali tym samym, uwaga, godność.
GODNOŚĆ.
Facet kombinuje, jak zdradzić żonę i ma przy tym czelność pisać o godności.
Gdy już przestałam się śmiać, chciałam mu odpowiedzieć krótko, że życzę dobrej nocy, ale mnie zablokował.
Trzy miesiące temu to był sympatyczny i inteligentny człowiek, z którym naprawdę dało się przyjemnie porozmawiać. Potem nagle pojawiły się dziwne teksty i pomysły, a wczoraj to. Urażony testosteron.
Powiedzcie mi proszę, skąd się to w ludziach bierze?

No, ale żeby zakończyć pozytywnym akcentem, bardzo chcę, żeby było już za dwa tygodnie, albowiem na Globowym blogasku przeczytałam przed chwilą gościnny wpis pani, która reżyseruje ostatnie Read Not Dead w tym sezonie i znalazłam w nim dość frapujące zdanie.
Actually, I’m a lot excited about my cast for this Read Not Dead. We’ve got Read Not Dead veterans, those making their debut and people in between, plus the return of a certain actor, you might say they’re back by popular demand.
Ooo?…
Mogłaby pani rozsypać trochę więcej fasolki, bo chciałabym wiedzieć, czy potrzebuję nowej sukienki, czy też mogę iść w byle czym. Ale żeby się nadmiernie nie ekscytować – skoro na razie wiadomo tylko tyle, ile powyżej – przeczytałam do końca i zmartwiałam, dotarłszy do zdania: I might even throw in a bit of audience participation.
Jezuniu, błagam, NIE.

9 thoughts on “No mask like open truth to cover lies, as to go naked is the best disguise

  1. nie wiem, skąd się to bierze. ale mi już chyba opadło od takich sytuacji wszystko, co mogło.

    słuchaj, kiedy Ty wracasz z Londynu, zazębią się nam pobyty, czy niekoniecznie? bo ja, okazuje się, spędzę aż tydzień w Mieście.

  2. Ja wiem ja wiem! Skąd to się bierze? Z kompleksów – jak wszystkie złe rzeczy w ludziach. Pan się chciał dowartościować (kolejnym?) romansikiem, a tu mu panna jakieś wykręty, że obiad, kawa, WTF?! Się poczuł nieatrakcyjny i odrzucony. Aż mi się nie chce więcej pisać na temat takich gnid…
    Zawsze warto mieć nową sukienkę🙂

    • Zgadzam się, acz zawsze wygodniej usprawiedliwić sobie zakup jakimś mocnym argumentem🙂 No bo jeśli się musi, to się musi, prawda?…

      Tak właśnie myślę, że to kolejny raz (i być może kolejna odmowa, może dlatego aż taki foch nastąpił). Wiem oczywiście, że nigdy nie jest fajnie trafić do friend zone, ale żeby się obrazić na kogoś z tego powodu? Zwłaszcza w sytuacji, gdy propozycja jest z gruntu niemoralna?😉
      Nawiasem mówiąc, przekonanie, że jest się tak hiperatrakcyjną osobą, iż płci przeciwnej gumka w majtkach się luzuje na sam widok i od razu chcą skakać do łóżka, zawsze mnie bardzo bawiło. I drażniło zarazem, bo we wszystkich podobnych przypadkach, z jakimi miałam w życiu do czynienia, było całkowicie nieuzasadnione.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s