Passions and pastimes

Pamiętacie tego gościa, którego tak się bałam, że przyprawiał mnie o nerwowy paraliż a’la opos w opałach i nie potrafiłam słowa wykrztusić?
No, powiem wam, że albo ja jestem obdarzona nieodpartym urokiem osobistym, albo on jednak nie ma lodowego sopla w sercu i jest całkiem miły pod tym swoim pancerzem. Zagada czasem. Poczęstował mnie ciastkiem wczoraj. Pewnie gdybym kiedyś miała okazję, odkryłabym, że ma jakąś niegroźną słabość, na przykład lubi czytać komiksy (nie wygląda na takiego, ale z drugiej strony ja też na wiele rzeczy nie wyglądam) albo ma w komputerze cały folder ze zdjęciami kotków, albo jeździ na wszystkie koncerty ukochanego zespołu. Innymi słowy, jest najzupełniej normalnym osobnikiem i nie ma co trząść portkami na sam widok.

Ach. A propos słabości.
Otóż, panie i panowie, w dniu przyznania Nagrody Bookera świat literacki zatrząsł się w posadach. Przynajmniej mój, bo dowiedziałam się, że w niebawem do księgarń trafi takie coś.
Nie jestem grupą docelową, bo daleko mi do piszczącej fanki, ale powiem wam, że nawet chętnie zapoznałabym się z treścią tego dzieła. Z drugiej strony za sześć funtów można też kupić butelkę wina. Albo parasolkę. Jedno i drugie może okazać się bardziej przydatne. Z trzeciej strony, jak wielokrotnie pisałam, fascynuje mnie to zjawisko i myślę, że bardzo porządną pracę doktorską można by na ten temat napisać.

A poza wszystkim wykończyłam Detectorists i odczuwam z tej przyczyny pewien smutek, bo naprawdę jest to cudnie, ze smakiem i wrażliwością zrobiona mała rzecz. Aktor w głównej roli napisał scenariusz i dostał zań nagrodę, w pełni moim zdaniem zasłużoną. Widzicie, ja nigdy nie lubiłam historii o superbohaterach. Może mam jakiś problem z rzucającymi się z dachów kolesiami w obcisłych majtkach, nie wiem. Bardzo za to lubię historie o zwykłych ludziach w pozornie zwykłych sytuacjach, zwłaszcza gdy opowiadający potrafi wydobyć z tych historii humor, melancholię, ba, jakąś małą przygodę nawet. W tym serialu naprawdę nie dzieje się dużo – ot, są sobie dwaj goście, mieszkają w miasteczku niedużym, karier zawodowych raczej nie porobili, w sprawach damsko-męskich idzie im tak sobie; łażą w każdej wolnej chwili po polach z wykrywaczami metalu w nadziei, że wreszcie znajdą skarb i należą do klubu podobnych do siebie, zrzeszającego całe siedem osób. Nuda. Ale to jest ich całe życie, całkiem przyjemne życie. Bo przecież nie ma zamiłowań lepszych ani gorszych. Chapeau bas dla autora za to, że udowodnił, że każdy ma coś swojego do opowiedzenia; że opisał swoich bohaterów nie jak jakichś dziwaków, ale jak budzących sympatię ludzi, którzy mają w życiu coś, czego zawsze mogą się trzymać, niechby to było wykopywanie kapsli spod ziemi. Oni są bardzo prawdziwi. A co więcej, to ich wykopywanie kapsli jest całkiem wciągające. Obejrzyjcie sobie, powiadam.
Mogę nawet autorowi scenariusza wybaczyć, że nie przepada za psami. Nie wiem, jak można nie przepadać za psami – sądzę, że po prostu jeszcze nie spotkał tego jednego – ale jakoś przymknę oko, gdyż zmysł obserwacji facet ma niesamowity. Bo oto, jak streścił swoje sześć odcinków: It’s a love song to the British countryside, to people, and their passions and pastimes. There’s some swearing, like in real life, but no celebrities or car chases, like in real life. Lots of birdsong. A frog. A yellow TR7.
Powiem wam, że z wiekiem coraz bardziej cenię melancholię. Oczywiście lubię się śmiać i zawsze będę śmiała się w niestosownych momentach, już tak mam, ale ten łagodny smutek jest mi coraz bliższy.

6 thoughts on “Passions and pastimes

  1. wróciłam i ja, nadrabiam blogowe zaległości. póki co ukradłam cytat, i teraz chcę całych „Londoners”!

      • oj, widziało się. widziało (niestety żadnego spektaklu tym razem).
        klify!!! robią wrażenie (plus w bonusie efekt halo wokół Słońca, niesamowite zjawisko). mój lęk wysokości też chyba miał urlop, bo mogłam podejść niemal do krawędzi klifu bez zawrotów głowy.

        wystawa Scotland Yardu świetna, wizytówka kata mnie zafrasowała…ale cóż, kiedyś to był zawód, jak każdy inny, a dobry kat na wagę złota. albo skrzynia, w której przewożono zwłoki. pozostałości po atakach terrorystycznych w Glasgow i Londynie…

        „muzeum osobliwości” – Wellcome Collection – mnóstwo ciekawych obiektów, związanych z medycyną ogólnie, z człowiekiem, jego cielesnością i psychiką także. genialne miejsce do spędzenia ooogromnej ilości czasu – na górze jest biblioteka z interaktywną czytelnią (plus porozkładane wszędzie poduchy, które zachęcają do zapadnięcia się i zatonięcia w lekturze jednej z tysięcy arcyciekawych lektur). a później ludzie, zwierzątka, ich choroby i patologie w Hunterian Museum…nigdy nie mówiłam, że jestem normalna😉

        i koncert Editors – dziwnie się czułam, jak zamiast „how are you, Kraków?!” było „London, are you ok??”. jeszcze nie przywykłam.

        i parki, tak, też kocham – tym razem spacer dwunastą częścią Capital Ring, od Highgate to Stoke Newington. zakończony przepięknym, dzikim Abney Park Cemetery (rezerwat przyrody w środku miasta) z opuszczoną kaplicą w środku. oraz nocny widok z Alexandra Park!
        i tradycyjnie już Camden Market, ścieżka nad kanałem do Primrose Hill, Chinatown…

        • Akurat teraz mieszkałam tuż obok wejścia do tego parku i dopóki dramatycznie nie zepsuła się pogoda, spędzałam tam przedpołudnia, bo widoki rzeczywiście są obłędne🙂 Przecudne miejsce. Bardzo mnie korciło, żeby pójść tam wieczorem, no, ale wieczory miałam zajęte, a w porach, o których zwykle wracam do hotelu, to już bym się jednak bała sama po parkach latać…

          • tak, po nocy też niekoniecznie bym się włóczyła;) na szczęście udało się wczesnym wieczorem. jesień ma swoje zalety.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s