You must suffer me to go my own dark way

Przede mną ostatnie trzy dni w moim dotychczasowym ogródku. Denerwuję się tak, że budzę się o piątej rano i panikuję, jakbym miała poddać się operacji na otwartym sercu. Niby wiem, że to zmiana na lepsze, ale to jednak wyjście z tej obrzydzanej przez lajfstajlowych motywujących kołczów strefy komfortu, a ja nie lubię tego robić. Bo wygodna jestem bardzo. Jeżeli coś mi wyraźnie nie utrudnia życia, to tego raczej nie zmieniam, bo niby po co sobie zamieszanie robić. I właściwie to wcale nie chciałam żadnych rewolucji, ani dużych ani małych, tylko tak samo wyszło. Wskutek impulsu na dobrą sprawę. Jak wszystkie najważniejsze wydarzenia w moim życiu.

Musiałam, ma się rozumieć, zrobić sobie badania wstępne.
Wiecie co, może mnie się coś pomieszało, ale gdy wstępowałam na ścieżkę zawodową dawno temu, to one troszeczkę inaczej wyglądały. Bo te wczorajsze w pewnym, acz nieprzesadnym skrócie wyglądały następująco:
– Jak się pani czuje?
– Dobrze.
[Łup pieczątką w kartkę].
Mam wrażenie, że nie przeszłabym z powodzeniem tych badań jedynie, gdybym przyszła na nie z mętnym spojrzeniem i strzykawką w żyle, w połowie rozmowy straciła przytomność, jęła pocić się krwią lub spytała panią doktor, czy ona też te głosy słyszy. Muszę jednakowoż oddać sprawiedliwość panu okuliście, który – dowiedziawszy się, ile mam dioptrii – przemaglował mi oczy na wszelkie możliwe sposoby, by na koniec powiedzieć, że ładnie wyglądają. Miło z jego strony. Poza nim medycyna pracy my arse.

Żeby nie było, iż zajmuję się w życiu samymi poważnymi sprawami – proszę bardzo, tygodniowa porcja testosteronu.
Obejrzałam sobie otóż pierwszy odcinek Jekyll and Hyde z tym koleżką, co to mi się śnił niedawno. Znam chłopaka, mogłabym nawet powiedzieć, że spędziliśmy kilka wieczorów razem – choć on nie ma o tym pojęcia, ponieważ był po drugiej stronie kurtyny – i siłą rzeczy mam do niego pewien sentyment, więc poczułam wewnętrzny przymus. No dobrze, tak naprawdę to odrobinkę, ale tylko odrobinkę niecierpliwie na to czekałam.
Na razie dość mi się podoba. Jest wdzięcznie stylowe, nieco komiksowe i mroczne, niemniej tak leciutko mroczne – nie żeby widz chciał natychmiast wleźć pod łóżko. Bateman jest uroczy jako sztywny i niewinny doktor Jekyll, ale wymiata jako wcielone wredne zło, które podczas napadów agresji rzuca ludźmi, demoluje pokoje hotelowe i molestuje kobiety. Pasuje mu takie emploi i trudno pozbyć się wrażenia, że dużo bardziej go bawi. I jak on wyprzystojniał! Dotychczas uszami nigdy nie klaskałam na jego widok. Owszem, można było postawić ptaszek przy punktach „wysoki”, „włosy”, „ładny akcent”, ale żebym wpatrywała się nabożnie, to nie. A tu proszę. Jestem pod wrażeniem. Zaprawdę nie pojmuję, czemu klasyczni amanci o słodkich oczach spływają po mnie jak woda po gęsi, a wystarczy, że taki spojrzy spode łba i autorka od razu splata rączki w zachwycie. Wiecie, syndrom mark me down as scared and horny. Nieco to niepokojące. Zdaję sobie wszakże sprawę, że zamiłowanie do czarnych charakterów to znana przypadłość dotykająca wielu kobiet. I dotycząca nie tylko wymyślonych, a przez to niegroźnych postaci w filmach, niestety, ale to już inny wątek.

PS Oczywiście istnieje nieskończenie wiele adaptacji historii o doktorze Jekyllu i panu Hyde, w tym i taka. To jest dopiero obsada, o której można by rozprawiać godzinami. Na zdrowie.

6 thoughts on “You must suffer me to go my own dark way

    • Tak. Tylko trzeba znieść pojawiające się w playerku ITV reklamy – od czasu do czasu furia głównego bohatera przerywana jest zachęceniami do szczepień przeciw grypie lub wzięcia kredytu hipotecznego🙂

      A za dwa tygodnie nowy serial z Whishawem, żyć nie umierać. A potem już będzie prawie styczeń, a w styczniu to już w ogóle szał ekscytacji.

  1. a taki Joaquin Phoenix, na przykład. żadne cudo, a moje serduszko…
    aczkolwiek niektóre śliczne laleczki…to osobny temat.

  2. Robiłam medycynę pracy niecałe 2 tygodnie temu – minęły kolejne 4 lata… Ale nie o tym miałam. U okulisty dostałam w pewnym momencie jakieś dziwne okulary na nos, jakąś książeczkę przed nos i miałam pokazać, które z zaprezentowanych tam obrazków są w 3D. Za cholerę nie byłam w stanie tego zrobić. Dla mnie wszystkie były tak samo płaskie😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s