Nie mamy pańskiego powietrza i co nam pan zrobi

Gdzie mieszkam, każdy wie. Piękne miasto, katedry, szewczyk Dratewka, zamek, da Vinci i tak dalej.
Nawet mam dość ładny widok za oknami, gdy świtem dreptam do łazienki via czajnik.
wpid-20151104_062142.jpg
Bardzo malowniczo to wygląda. Tylko że to nie powietrze. Sina mgła. Sina, trująca mgła. Łzy z oczu wyciska. Zdaniem władz problem nie jest aż taki duży.
Nie wiem właściwie, jak zostaje się krakowskim urzędnikiem, czy trzeba coś umieć, ale wiem jedno – całkiem podoba mi się pomysł, o którym gdzieś czytałam, mianowicie zbiorowy pozew wytoczony władzom miasta przez mieszkańców. Natomiast na krótką metę wielu z nas uznałoby zapewne za stosowne, a przynajmniej moralne to, by ludzie, którzy przez ostatnie dni wykazują się dramatyczną niekompetencją, najzwyczajniej w świecie złożyli rezygnację.
Jak mówię – nie wiem, co trzeba umieć, żeby zasiadać w magistracie, ale ja to bym tych państwa najchętniej wysłała do przeciętnej korpo, żeby sobie zobaczyli, co się dzieje, gdy psuje się coś, co jest kluczowe dla funkcjonowania firmy. Nie ma, że „och, moglibyśmy coś zrobić, ale to kosztuje pieniądze, więc poczekamy, to może samo się naprawi”. Są procedury awaryjne, jest określony czas na naprawienie usterki i grube konsekwencje za niedotrzymanie terminu. Ma działać. Bo firma nie może ponieść strat. Spędziłam po uszy w czymś takim parę lat życia i od dawna myślę, że gdyby pewne czysto biznesowe mechanizmy zastosować w zarządzaniu miastami, wszystkim przyniosłoby to korzyść. Włodarze jakoś zapominają, że ich rolą nie jest potrząsanie berłem i obiecywanie różnych rzeczy, ale świadczenie usług klientowi, czyli mieszkańcowi. Mieszkaniec ich wybrał. Mieszkaniec im płaci. Mieszkaniec tym samym ma pełne prawo wymagać. Jeśli im mieszkaniec umrze albo się wyprowadzi, to hm, pożytku już zeń nie ma. Mieszkaniec jest jednocześnie ich najważniejszym zasobem, bo pracuje na to miasto. Lepiej zatem, żeby był sprawny. Nie rozumiem, co w tym niezrozumiałego.
Żenujące jest to, jak władze Krakowa nie radzą sobie z sytuacją, która była do przewidzenia, jak unikają jakichkolwiek działań, bo może ktoś się obrazi (bo nie będzie mógł wjechać furą do centrum? ależ tak jest w znacznie większych miastach i ludzie z tym żyją!), jak brną w jakieś mętne tłumaczenia, bo znicze, bo wiatr ze złej strony zawiał. Pudrowanie po wierzchu nic nie da.
Uch. Musiałam to z siebie wylać. Na weekend, ma się rozumieć, wyjeżdżam z grajdołka. Za tydzień też, ale to, hmm, inna historia…

9 thoughts on “Nie mamy pańskiego powietrza i co nam pan zrobi

  1. wczoraj tak „pięknie” znikało słońce na niebie, zasłaniane smogiem wymieszanym z mgłą. jechałam do domu, widząc piękną, złotopomarańczową kulę. dojechałam, pognałam na dach zrobić zdjęcie, a tam prawie niewidoczna, rozmazana różowawa tarcza.
    (dokąd za tydzień, dokąd? ;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s