Sleep and I shall soothe you

No dobrze – jeżeli nikt nie chce jechać na tę Maltę, to ja mogłabym ewentualnie. Za zwrot kosztów podróży. Nie znoszę publicznych wystąpień, ale reprezentowanie kraju to poważna sprawa, nie jakaś tam rurka z kremem, więc się przemogę.
Żenada, żenada.
Och, i jeszcze wróciła ta pani od całkowitego zakazu aborcji. Apeluje o solidarność z bezbronnymi dziećmi. A kto ochroni bezbronne kobiety przed tą panią i jej osobliwą wizją świata? Nawiasem mówiąc – jeśli używa się w publicznym dyskursie retoryki z cyklu, niech zacytuję, „agresywne wobec normalnych ludzi lewactwo”, nie powinno się oczekiwać bycia traktowanym poważnie.
Chyba jednak lepiej będzie używać internetu do kupowania butów, planowania wojaży i oglądania zdjęć ładnych ludzi.

Skoro o tym mowa.
Open Air Theatre ogłosił przyszłoroczny sezon. To taki teatr, który działa tylko pod warunkiem, że pogoda ładna, bo jeśli leje, to z przedstawienia nici. Nie w trosce o publiczność nawet; aktorzy też, inaczej niż w Globe, nie mają dachu nad głową. To prześliczne, nieznośnie romantyczne miejsce w sercu ogromnego parku (on może na zdjęciu wydawać się mały, ale to ponad 160 hektarów). Dobrze wiecie, że po wielokroć zmieniałam mój napięty londyński grafik – wystawa tu, wystawa tam – żeby posiedzieć sobie pod drzewem z książką (no dobrze, wiadomo przecież, że te szumne snobistyczne plany to ściema, a autorka jest niemiłosiernym leniuchem i tylko szuka okazji, żeby sobie pokiwać nóżką na trawniku) i uważam tamtejsze parki za najcudowniejszą atrakcję tego miasta, a Regent’s jest szczególnie rozkoszny. Ma ten minus, że jest naprawdę duży, umiarkowanie dobrze oznakowany i po ciemku kompas by się przydał, bo wyjątkowo łatwo się zgubić. Za dnia za to można wąchać róże
DSC_0060_1
i się opalać, i pływać łódeczką, i się opalać, i popijać winko, i się opalać, i karmić zwierzątka (wiewióry w Londinium są bardzo oswojone, nawet nieco bezczelne), i nawiązywać ciekawe znajomości z ludźmi usadowionymi pod sąsiednimi pniami – albo z ich psami. Ale, ale. Do rzeczy. Czytam sobie otóż wczoraj przy drugim śniadaniu (gwoli ścisłości, to był śniadanioobiad, tak, wiem, niezdrowo) ten nowy repertuar i cóż wyczytuję. Henryk V. Rety, kolejny? Jesus Christ Superstar. Uwielbiam, znam na pamięć, wyśmienite (niezmiennie zachwyca mnie fakt, że nieśpiewający aktor, Zubin Varla, od niechcenia poszedł na casting i dostał rolę Judasza, najbardziej chyba emocjonalnie kosztowną) chętnie zobaczę, jeśli nadarzy się okazja. Powrót Dumy i uprzedzenia z 2013. Nowa szt…
WRÓĆ.
Tej Dumy i uprzedzenia? Tej samej, dzięki której zostałam kolekcjonerką dzieł sztuki (jeden eksponat to nie kolekcja, słoneczko, nie przesadzaj) i dzięki której przydarzyła mi się cała masa dziwnych rzeczy, w tym jedna obiektywnie przezabawna historyjka, której nigdy tu nie opiszę, bo chyba bym się ze wstydu spaliła?….
Mam żywe wspomnienia z poprzedniego oglądania Dumy i uprzedzenia w tym miejscu – to znaczy, one są raczej skąpe, bo z samego przedstawienia pamiętam bardzo niewiele z pewnej przyczyny. Pamiętam za to, że strasznie się umęczyłam, bo trudno wstrzymywać oddech przez trzy godziny. Cud, że nie pękłam. Napisałam wtedy, że cokolwiek uroczy – aczkolwiek wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam – i dość zaskakująco obsadzony w głównej roli koleś, któremu przez dwa akty ani muskuł na nadąsanej buzi nie drgnął, zrobi dalej, kupię od razu bilet.
To była niezbyt przemyślana i bardzo głupia deklaracja, bo jak się okazało, młodzian pracowity jak mróweczka. Muszę jednak przyznać, że to jedno z moich nielicznych postanowień, których z żelazną konsekwencją się trzymam. Drogie (w obu tego słowa znaczeniach) to hobby, ale wiecie, jak jest – nie zawsze my je wybieramy, czasami hobby wybiera sobie nas.

Bardzo wątpię, by obsada spektaklu wystawianego dwa lata temu powróciła, ale jeśli, to oczywiście karnie wypełnię moje zobowiązanie. Niezależnie od repertuaru, gdybyście wybierali się do Londynu latem, polecam odwiedziny w tym miejscu, bo jest pięknie, zielono, pachnie jaśminem, ptaki śpiewają, foyer bardzo przyjemne. Magia. Oglądanie przedstawienia w takich okolicznościach przyrody to naprawdę niezwykłe doświadczenie.

(Gdybyście za to wybierali się do Londynu w lutym i nie mieli co ze sobą zrobić wieczorem, pod rozwagę – macza w tym swe smukłe paluszki mój osobisty znajomy, Adam).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s