The calmness of his figure, in which there was no trace of seeking, desiring, imitating, or striving, only light and peace

Nie dzieje się ostatnio dobrze na świecie, trochę kiepsko to na mnie wpływa i może dlatego tak przeraźliwie się wzruszyłam, gdy mogłam sobie przypomnieć, że ciągle istnieją na nim ludzie o kryształowych sercach. Tacy trochę za dobrzy na to miejsce. Czyści, delikatni, ktoś by ich pewnie nazwał naiwnymi, całkowicie pozbawieni cynizmu. Ludzie z nieustannie wyciągniętą ręką, którzy zawsze starają się wszystkim pomóc, którzy lubią się dzielić i uparcie odmawiają dostosowania się do rzeczywistości, bo w niej, jak wiemy, agresja, arogancja, a przynajmniej obojętność stają się zjawiskami coraz bardziej naturalnymi.
Ludzie, których chciałoby się ściskać tak mocno, że aż by im oczki wypadli. Bo nie ma takiego słowa, które mogłoby wyrazić uczucie – ba, cały gazylion uczuć, jakie się wobec nich żywi. A chciałoby się im powiedzieć, że są absolutnymi skarbami.
I tylko czasem jest mi przykro, gdy patrzę w te na ogół uśmiechnięte, ufne, lśniące oczy i widzę w nich dziwny smutek, i mam wrażenie, że ich posiadacz patrzy na mnie z bardzo daleka.

Łatwiej mi z moją melancholią (kto od rana słucha rzewnego starego soulu, no, kto?…) i poczuciem kompletnej samotności, które mnie ostatnio nie opuszcza – nie żebym miała jakiś realny powód, by się tak czuć, ot, Weltschmerz – łatwiej mi, gdy wiem, że jest ktoś, kto czuje się podobnie. I gdy wiem, że nie jest tak źle, nie może być, dopóki po tej wirującej kuli chodzą piękne istoty, które robią mnóstwo małych rzeczy, może w skali globu nieistotnych, ale dla niektórych szalenie ważnych.

Zanim znowu rozpłaczę się z nadmiaru czułości, wróćmy do tego, co tu i teraz. Żarty się skończyły, proszę państwa. Otóż dostałam pierwsze samodzielne zadanie w mojej nowej fabryce. No, prawie samodzielne, bo mam wsparcie w postaci kolegi, który obiecał, że mnie za rękę przez to wszystko poprowadzi (nie obraziłabym się, gdyby to było dosłownie – kolega przystojny, ładnie pachnie i ma czarownie cierpkie poczucie humoru). W związku z tym przyszłam w piątek wieczorem do domu i zamiast spędzać czas leniwie lub ruszyć na parkiety, zabrałam się za czytanie o zawodowych sprawach.
Podoba mi się i mam nadzieję, że ja też się spodobam, ale oczywiście nie byłabym sobą, gdyby mnie nerwy nie zjadały. Miewam koszmary. Jedzenie nieszczególnie mi potrzebne. Podczas mojej pierwszej telekonferencji – a przerobiłam takich w życiu sporo – byłam tak spięta, że dłonie mi się spociły i zdrętwiały, i głos mi w gardle uwiązł, i w niczym nie pomagało myślenie „hej, masz tylko z nimi się przywitać, niczego od ciebie nie będą chcieli, środkowoeuropejski wdzięk i jedziesz”. To przejdzie, oczywiście, ale muszę się oswoić.

Toteż dla rozluźnienia, przy weekendzie wykonałam przegląd trafień z wyszukiwarki. Dawno tego nie robiłam.
Dupa mojej żony – no, jeśli się szuka tyłka połowicy w internetach…
Jak pozbyć się wychowawcy na dwa miesiące laleczka voodoo – czy ja nie powinnam tego gdzieś zgłosić?
harakter człowieka sypiajcąego z kołdrą na głowie – znana jestem w pewnych kręgach z tego, że zawsze śpię jak embrion i cała pod kołdrą. Znam (c)harakter takiego człowieka od wielu lat, nie polecam.
Czerwona pandanie ma za co.
Jak nazywa się piosenka w której chłopak ma słuchawki śni o tym że ratuje dziewczynę z palącego się budynku – wielkie nieba, keine Ahnung.
Czy Colin Morgan ma dziewczynę – widzę, że ktoś jest bardzo zdeterminowany.
Przezroczyste buty erotyczne – em, o czymś takim dotychczas z pewnością nie pisałam, ale mogę w razie zapotrzebowania zgłębić temat.
Numer telefonu do polek w holadii zeby sie umuwic na sex (pisownia oryg.) – drogi kolego, najpierw słownik, potem figle.
Sennik sąsiad kupił meble i zdejmował ze samochodu – nie jestem aż tak biegła w objaśnianiu marzeń sennych, ale z radością zawiadamiam, że ubiegłej nocy śnił mi się Bertie, acz nie pamiętam zupełnie, w jakim kontekście. Ubolewam przy tym, iż nie jest moim sąsiadem.
Mieć chłopaka podobnego do Jokera – Boże uchowaj. Nie wyobrażam sobie siebie z partnerem wbijającym ludziom ołówki w oczy dla zabawy, ale co kto lubi.
Czego potrzebujesz duszeczko żeby się dostać do niebaach. To było coś!
Przygody merlina klaty – nie bardzo wiem, o co chodzi. Znaczy o torsy w tym serialu, czy może Klata będzie reżyserował „Przygody Merlina” w nowym sezonie w Starym? Oj, chciałabym to zobaczyć.
Szklisty czerwony nos – wypraszam sobie. Aż tyle nie spożywam.
Teatr nago – no, oczywiście; zapytanie pada średnio co dwa tygodnie.
Orkiestra nago – coś nowego w temacie. Z ciekawości jęłam szukać, ale to, co znalazłam, jest raczej, hm… poprzestańmy na hm.
Czyli jak zwykle, stałe wątki. Oto, czego ludzie u mnie szukają. Muszą być niebywale rozczarowani.

PS O ironio. Siedzę sobie właśnie w autobusie i młodzież przede mną ogląda na telefonie występ tych gołych Japonek grających na instrumentach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s