W mojej tragedii brak dla ciebie roli

Poszłam sobie przed teatrem coś zjeść. Wchodzę, moszczę się, zamawiam. Po chwili kelnerka wraca z łamiącą wiadomością, że mojej przystawki nie będzie, bo akurat przed chwilą została zamówiona ostatnia sztuka. Zaraz potem widzę tę ostatnią sztukę przynoszoną starszemu panu przy stoliku obok, siedzącemu do mnie tyłem. Obrzucam go ponurym spojrzeniem.
Tak czy inaczej, zjadłam to, co mi zostało, pan też zjadł, uprzejmie poprosił o rachunek, wstał, odwrócił się i wtedy właśnie odkryłam, że moją ostatnią przystawkę podwędził mi Jan Kanty Pawluśkiewicz we własnej osobie.

Teraz do rzeczy, czyli do Hamleta.
Otóż jeśli spodziewacie się człowieka w rajstopach mówiącego do czaszki, to go w tym przedstawieniu nie znajdziecie. Ba, słynnego monologu też nie znajdziecie. Ani niemal żadnej z cytowanych do znudzenia kwestii. Hamleta jako takiego za to owszem, i to nawet trzech. Historię zagubionego człowieka, który poszukuje zemsty – ale czy mu ta zemsta ulgę przyniesie… – a przede wszystkim sensu w tym wszystkim, również. Historię państwa, w którym dzieje się źle (jakże a propos). Ale nie oczekujcie Szekspira wyłożonego po bożemu, bo srogo się zawiedziecie. Co więcej, nie oczekujcie tradycyjnego przedstawienia.
Bo znaczna jego część rozgrywa się poza sceną.
Nie to, że na widowni, choć też.
Otóż w foyer.
Albo w ogóle na zewnątrz teatru (jeśli zdarzy wam się przechodzić przez krakowski Plac Szczepański w czasie, gdy w Starym akurat grają Hamleta, macie raczej dużą szansę wystąpić w spektaklu, nie wiedząc o tym). Za aktorami podążają kamery, publiczność widzi wszystko na ekranie umieszczonym na scenie. Ekran jest obrotowy; po drugiej stronie znajduje się ogromne lustro (czasami aktorów na scenie będziecie widzieć tylko w nim). Gdy lustro się porusza, po teatrze przepływają smugi światła, momentami oślepiające publiczność. Wizualnie to przedstawienie jest powalające.
I to znowu trochę teatr w teatrze, bo nikt nie ukrywa umowności. Ofelia, idąc się topić, zabiera ze sobą buteleczkę sztucznej krwi. Ekipa techniczna swobodnie chodzi po scenie. Towarzyszami Hamleta są Konrad Swinarski, podpowiadający mu, jak tę rolę należy zagrać, i oczywiście Modrzejewska, której wielki portret wisi w foyer Starego. To ona powie, że Hamletów jest trzech. I jest. Pięćdziesięcioletni, trzydziestolatek i smarkacz. Pięknie się uzupełniają.
Jak wszyscy wiedzą, serce moje należy do Bieleni, który z tą swoją anielską, śliczną jak u renesansowej rzeźby twarzyczką i drobniutką posturą sprawia wrażenie niewiniątka, ale jak łypnie tym psycholskim spojrzeniem, jak ryknie z głębi trzewi (nota bene, ma piękny głos i, jak się okazuje, dobrze śpiewa)… Chłopak jest nieprzyzwoicie utalentowany i ma charyzmę, która pozostałych lekko spycha ze sceny. Tak sobie od niechcenia, bezczelnie kradnie uwagę samą obecnością. A on ma dopiero 23 lata. Strach pomyśleć, co będzie dalej. Niemniej ma tu mocną konkurencję w osobie Krzysztofa Zarzeckiego, który – sądząc po reakcjach nastolatek na widowni – popularny jest na mieście… To też taki aktor, który mógłby sobie żyć jak pączek w maśle, grając amantów, bo jest wysoki i przystojny (naprawdę przystojny), a wybiera inne, niewdzięczne i wymagające role, dość śmiało. I bardzo dobrze.
Oni obaj osobno i we wspólnych scenach to dynamit.

No, a z innych wiadomości.
Gdyby ktoś chciał doznać mojej pamiętnej traumy, to owszem, parkowa Duma i uprzedzenie wraca przyszłego lata, ale oryginalna obsada, czyli ten tam, jak mu tam było, jednak już na pewno nie wróci. Co nie znaczy, że nie warto się wybrać.

Reklamy

7 thoughts on “W mojej tragedii brak dla ciebie roli

    • Jestem oczarowana, odkąd go pierwszy raz zobaczyłam. Będzie w nowej premierze i już mam bilet oczywiście. Nawiasem mówiąc, w tym nowym spektaklu mężczyźni mają grać role kobiece i na odwrót. Jazgot o haniebnym gender za 3… 2… 1…

  1. Brawo. Chyba po raz pierwszy ktoś recenzją namówił mnie na teatr (no dobra – już kiedyś się zastanawiałem przechodząc przez Szczepański o co chodzi, dzięki za oświecenie ). I w dobry dzień trafiłaś bo akurat dzisiaj pierwszy czwartek u Starego 😉

    • Bardzo się cieszę.

      I tak – pierwsze czwartki super! Kupowałam bilety dziś rano i już tylko resztki były…
      Pan pójdzie koniecznie na „Ojciec matka tunel strachu” – Peszki fenomenalne! „Lear” też.

  2. Ja to nawet podobno mam jakieś firmowe karnety do TS, ale nigdy nie mam czasu zajrzeć do socjalnego i się dowiedzieć. Lenistwo 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s