W trybie pilnym

Z każdym dniem rośnie moja wdzięczność wobec Pora i Selera za zapewnienie mi jakże rozkosznej rzeczywistości. Nie wysławiam się na ten temat obficie tylko dlatego, że muszę język mydłem szorować co wieczór.
Przeczytałam wczoraj, że ministerstwo (jak twierdzą) kultury zażądało od Narodowego Starego Teatru nagrań ostatnich spektakli, by ministerstwo (jak twierdzą) kultury mogło sprawdzić, czy są dość narodowe.
Będą przeprowadzać audyt artystyczny.
Audyt.
Artystyczny.
To, jak się uwzięli na ten Stary, w sumie dość zabawne jest.
Nie wiem, czy nowe władze pamiętają z lekcji historii, co się wydarzyło, gdy zdjęto z afisza pewien spektakl w 1968 roku. Pracują na to samo.
Bardzo mi się spodobała odpowiedź Starego, że owszem, oczywiście spełnią żądanie, bo nie mogą odmówić jako scena narodowa, ale uważają, że teatr lepiej oglądać na żywo, a poza tym będą wdzięczni za wysłanie prośby z oficjalnego konta (pan doradca do spraw odpowiedniego poziomu moralności wysłał prośbę o dostarczenie nagrań spektakli z prywatnego adresu mailowego, niesłychanie profesjonalnie). Innymi słowy, bardzo grzecznie ministerstwo strollowali. Swoją drogą, ja też bym ogromnie chciała nagrania wszystkich spektaklu Starego, mogę? Zresztą ktoś oczywiście to skomentował wdzięcznym memem, aż się prosiło.

Poza tym wszystkim dziś znowu miałam publiczne wystąpienie. I o tym, że będę występować, dowiedziałam się na pół godziny przed faktem, kiedy osobnik, który mnie szkoli (mówiłam, że ładnie pachnie?), klepnął mnie w ramię i powiedział „to się przygotuj”.
Ale jak to, przygotuj.
Czy ja mogę szybko wziąć urlop na żądanie?
Ja nie chcę. Ja się boję. Tam będą obcy ludzie z różnych stron świata. A co, jeśli mi zadadzą pytanie? A co, jeśli się pomylę? A co, jeśli walnę jakiś błąd gramatyczny?
Wiecie, że nie cierpię publicznych wystąpień, prawda? Umieram ze strachu, pocę się, jest mi zimno, chce mi się siusiu, zapominam języka w gębie i w ogóle dramat jest. A tu nagle taka niespodzianka. W sumie może i dobrze, że to tak rozegrał, bo gdyby powiedział mi dzień wcześniej, miałabym całą dobę panikowania, a tu tylko dwa kwadranse. Spokojnie, spokojnie. Wdech, wydech. Pamiętaj, Kevin Spacey jest o tylko jedną osobę oddalony od ciebie, Kevin Spacey raczej nie trząsłby portkami na samą myśl o wypowiedzeniu trzech zdań do grupki cudzoziemców. Pamiętaj, Bertie ci powiedział, że jesteś słodka. Jakie jest prawdopodobieństwo, iż Bertie nazwał słodkim któregokolwiek innego spośród uczestników tej wideokonferencji? Może nie zerowe, ale stosunkowo niewielkie, prawda? Po angielsku coś tam wydusisz? Wydusisz. Głupia jesteś? Nie, miewasz przebłyski inteligencji, czasem zaskakujące dla siebie samej. Wiesz, co robiłaś przez ostatni tydzień i potrafiłabyś to streścić? Wiesz. To czego histeryzuje koleżanka?
Dałam radę. Poza tym wszyscy byli życzliwi i pomocni, i gdy faktycznie po moim błyskawicznym przemówieniu urodziła się dość techniczna w treści dyskusja, zanim zdążyłam zdrętwieć, uprzejmie wtrącił się człowiek, w projekcie którego biorę udział i udzielił obszernej odpowiedzi. Nawiasem mówiąc, też się go troszkę obawiałam. Po południu musiałam go podręczyć z pytaniem, bo nie wiedziałam, z której strony coś ugryźć. Oczywiście wyprodukowałam mail w stylu: „bardzo przepraszam, jeśli pytam o rzecz oczywistą, ale wolę się upewnić, z góry dziękuję, przepraszam bardzo, gnę się w pokłonach, z poważaniem”. Pięć minut później miga mi komunikator. „TBH I don’t know either :D”, brzmi odpowiedź, „anyway, leave it with me”.
Uff.

No, a tymczasem trzeba… właściwie sama nie wiem, co trzeba. Iść spać? Pakować się? Żeby z własnej woli zrywać się w sobotę o trzeciej trzydzieści, bo trzeba na lotnisko zdążyć, i wracać po raptem dobie, to trzeba mieć jednak mocno naptane w głowie. Przegapiłam moment, gdy jeszcze mogłam to powstrzymać. Ale sami wiecie, no. Trzeba mieć jakieś priorytety w życiu. O tobie mówię, Bateman.

9 thoughts on “W trybie pilnym

  1. A z tym Kevinem to serio ? Na pewno z TYM Kevinem ?
    Kurde, to jestem dwie osoby od prezydenta USA…. (bo od prezydnta PL to chyba bliżej ;))

  2. Przed Kevienm S. to ja bym pokłony biła.
    Bosz, nienawidzę publicznych wystąpień, jak mam przemówić do zaledwie paroosobowej grupy, to stres mnie zżera niemiłosierny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s